A ten problem polega na tym, że Pixel 10a wygląda jak telefon, który Google już raz zrobiło. I to całkiem niedawno.
Patrząc na niego, trudno nie mieć poczucia, że ktoś w Mountain View spojrzał na Pixela 9a, wzruszył ramionami i uznał, że właściwie nie ma sensu ruszać tu zbyt wiele. Ten sam zamysł, niemal identyczna konstrukcja, bliźniacza specyfikacja, ten sam procesor Tensor G4, 8 GB RAM, bateria 5100 mAh, ekran 6,3 cala z odświeżaniem 120 Hz, zestaw aparatów 48 MP + 13 MP i przedni aparat 13 MP. Nawet jeżeli Google dopracowało szczegóły, dodało nowsze funkcje i ubrało całość w aktualną generację oprogramowania, trudno uciec od podstawowego wniosku — Pixel 10a jest bardziej powtórką niż nowym rozdziałem.
I właśnie dlatego to jest tak dziwny test. Bo z jednej strony bardzo lubię używać smartfonów Google. Uważam je za jedne z najwygodniejszych Androidów na rynku i najlepsze telefony z Androidem dla osób przyzwyczajonych do ekosystemu Apple. Z drugiej — Pixel 10a jest definicją zbędnej premiery i idealnym wręcz pokazem lenistwa big techów.
Google Pixel 10a wygląda znajomo… aż za bardzo
Google od pewnego czasu bardzo konsekwentnie uspokaja swoje tańsze Pixele. Dawniej seria a była trochę bardziej kompromisowa wizualnie, budżetowa w odbiorze i czasem mniej elegancka od droższych modeli. Pixel 9a zrobił tu duży krok w stronę prostszej, bardziej płaskiej i codziennej formy — zresztą do dziś pamiętam zeszłoroczne zachwyty o tym, że wreszcie mamy współczesny smartfon bez odstającej wyspy aparatów, który może płasko leżeć na pleckach. Pixel 10a kontynuuje tę drogę, i robi to tak wiernie, że trudno mówić o… czymkolwiek nowym.




To nadal bardzo wygodny telefon. Nie jest przesadnie wielki, nie próbuje udawać szklanego monolitu z najwyższej półki i nie męczy dłoni tak, jak potrafią to robić cięższe flagowce. Google chwali się całkowicie płaską konstrukcją oraz aparatem wkomponowanym w tył urządzenia, dzięki czemu Pixel 10a — jak rok temu 9a — leży płasko na powierzchni i łatwo mieści się w kieszeni. I faktycznie — jest w tym coś bardzo praktycznego. Zero teatralności, wielkiej wyspy czy próby zrobienia z budżetowego Pixela małego Pro.
Czytaj też: Nowa wyszukiwarka AI od Google’a jest imponująca… i trochę przerażająca
Tylko, że ja mam z tym designem ten sam problem, który mam z całym telefonem. On jest dobry, ale bardzo znajomy. Za bardzo. Google nie musiało robić tu rewolucji i to jest więcej niż jasne — bo (mam nadzieję) nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że budżetowy Pixel co roku będzie wymyślał smartfona od nowa. Ale tutaj ta zachowawczość idzie tak daleko, że Pixel 10a sprawia wrażenie urządzenia stworzonego bardziej z obowiązku wydania budżetowego smartfona rok do roku niż z potrzeby pokazania czegokolwiek nowego.





Nie znaczy to, że patrzenie na niego boli. Wręcz przeciwnie — to ładny, czysty, miły w odbiorze telefon. W wersji jasnofioletowej czy malinowej potrafi mieć nawet trochę charakteru, a obsydian i jasnoszary robią to, do czego zostały stworzone — nie przeszkadzają. Problem w tym, że po Pixelu 9a trudno się tu czymkolwiek zaskoczyć. Jedynym zaskoczeniem wizualnym jest tu nowy kolor; i chyba wszyscy się zgodzimy z tym, że można było oczekiwać czegoś więcej. Czegokolwiek.
To nadal jeden z najwygodniejszych Androidów dla iPhoniarza
Największy argument za Pixelem 10a nie leży jednak w obudowie, tylko w tym, co dzieje się po odblokowaniu ekranu. Pixele mają w sobie coś, co bardzo trudno uczciwie opisać specyfikacją. To nie jest wyłącznie czysty Android, bo czystość sama w sobie nie wystarcza — to raczej specyficzna lekkość całego doświadczenia. Menu nie walczy o uwagę, ustawienia są logiczne, animacje są spokojne, a większość rzeczy działa dokładnie tam, gdzie spodziewamy się je znaleźć. Google nie wymyśla udziwnień na siłę i nie musi robić przekombinowanej nakładki na swój własny system — i tym właśnie wygrywa z androidową konkurencją.
Dlatego od lat powtarzam, że Pixele są najlepszymi Androidami dla iPhoniarzy. Nie dlatego, że kopiują iPhone’y — bo nie kopiują. Raczej dlatego, że mają podobną filozofię codziennego komfortu. Nie każą nam od razu wchodzić w tryb administratora własnego telefonu, nie zasypują go opcjami tylko po to, żeby później można było powiedzieć, że konkurencja ma mniej. Pixel 10a jest telefonem, który po prostu da się szybko polubić.





Android 16, funkcje Gemini, wyszukiwanie przez zakreślenie, edycja zdjęć w Google Photos, „Dodaj mnie” przy zdjęciach grupowych, Fotoasystent — to lista funkcji, która w Pixelu działa bardziej naturalnie niż u wielu innych producentów. I trudno się temu dziwić, bo Google nie musi dopisywać inteligencji do telefonu na ostatnim etapie. W Pixelach ona od lat była częścią pomysłu na produkt — w aparacie, w rozpoznawaniu kontekstu, w podpowiedziach, w wyszukiwaniu, i w tym, że telefon często robi za nas małe rzeczy, zanim zdążymy uznać je za problem. Pixel 10a po prostu korzysta z tej przewagi.
Czytaj też: Gemini przestaje być tylko chatbotem. Google chce, żeby AI pracowało za mnie nawet po zamknięciu laptopa
Czy wszystkie te funkcje są niezbędne? Nie. Czy część z nich jest bardziej zabawą niż czymś, co zmienia życie? Oczywiście. Ale Pixel 10a ma tę przewagę, że jego inteligencja nie wydaje się doczepiona na siłę. Ona pasuje do telefonu, bo Pixele od zawsze były trochę bardziej o tym, co Google potrafi zrobić po stronie software’u, niż o tym, jak imponująco wygląda lista podzespołów. Chociaż ta — szczególnie w modelach Pro — nie ma żadnych powodów do kompleksów.
Ekran Pixel 10a jest bardzo dobry, ale znowu — znamy tę historię
Pixel 10a ma 6,3-calowy ekran P-OLED o rozdzielczości 2424 x 1080 pikseli i odświeżaniu 120 Hz. To bardzo rozsądny zestaw do telefonu tej klasy, pokazujący konkurencji, że w budżetowych modelach nie trzeba stawiać na zaledwie 60 Hz — szczególnie w 2026 roku. Wyświetlacz tutaj nie jest przesadzony czy flagowy na siłę, ale po prostu wygodny — a o to w tym chodzi. Ekran jest wystarczająco duży do codziennego używania, a jednocześnie cały telefon nie robi się przez to absurdalnie wielki. A to plus, bo rynek smartfonów nadal choruje na brak kompaktowych rozmiarów.
Ale tutaj znowu pojawia się ten sam paradoks. Jako użytkownik jestem zadowolony, ale jako recenzent patrzący na następcę Pixela 9a… trochę wzruszam ramionami. 120 Hz powinno być dziś standardem w każdym sensownym smartfonie za takie pieniądze, więc dobrze, że Google tego nie ruszyło w dół. Obraz jest płynny, interfejs bardzo przyjemny, a czysty Android wygląda na tym panelu po prostu dobrze. To jeden z tych ekranów, które szybko przestają być tematem rozmowy, bo robią swoje i nie domagają się ciągłego komentarza.





Tyle, że Pixel 9a też miał ekran 6,3 cala, P-OLED, Full HD+ i 120 Hz. Różnice mogą pojawić się w jasności, kalibracji czy detalach panelu, ale z perspektywy codziennego użytkownika trudno mówić o jakiejkolwiek rewolucji… czy nawet zauważalnej ewolucji. To bardziej dopracowanie znanego przepisu niż nowy składnik. A szkoda, bo pole do poprawy było — przede wszystkim w przypadku ramek, bo te nadal są irracjonalnie wręcz grube.
Czytaj też: Okulary zamiast telefonu. Google i Samsung zmieniają sposób korzystania z AI!
I to jest właściwie cały Pixel 10a w miniaturze. Gdybym oceniał go w próżni, stwierdziłbym, że to bardzo dobry ekran o wygodnym rozmiarze i przyjemnej płynności. Ale Pixel 10a nie istnieje w próżni. Istnieje rok po Pixelu 9a, który robił niemal identyczne rzeczy.
Tensor G4 w 2026 roku nadal daje radę, ale ekscytacji tu nie szukajmy
Sercem Pixela 10a jest Google Tensor G4, czyli układ, który znamy już z poprzedniej generacji. Do tego dochodzi 8 GB RAM i 128 GB pamięci w bazowej wersji. W praktyce więc Pixel 10a działa dobrze, ale nie daje żadnego powodu, żeby udawać technologiczne uniesienie.
Z tym, że tutaj przerwę nieco tę salwę narzekań. Bo seria a nie musi dawać nam żadnego uniesienia. Nie kupuje się budżetowego Pixela dla surowej mocy, benchmarków czy poczucia, że pod maską siedzi najnowszy krzem Google. To jest telefon z procesorem, który w tej klasie nadal ma sens — ale jego problemem jest to, że trudno będzie komukolwiek opowiadać, że mamy tu duży postęp względem poprzednika. Bo to identyczny chip, z którym mieliśmy do czynienia w 9a.




Na co dzień jednak nie miałbym z tym większego problemu. Pixel 10a jest wystarczająco szybki do normalnego życia. Komunikatory, zdjęcia, mapy, przeglądarka, muzyka, social media, dokumenty, bankowość, kilka aplikacji odpalonych po drodze — to wszystko działa tak (albo nawet i nieco lepiej) jak powinno działać w telefonie za około dwa tysiące złotych. Android jest lekki, animacje są przyjemne, a Google dobrze wie, jak zoptymalizować własne urządzenie pod własny system.
Ale Tensor G4, oczywiście, ma też swoje ograniczenia. Jeżeli ktoś oczekuje telefonu do wymagających gier, długiego nagrywania, ciężkiej obróbki i pełnego komfortu termicznego w każdej sytuacji, to nie jest ten adres. Budżetowe Pixele nigdy nie były najchłodniejszymi, najbardziej wydajnymi maszynami w swojej klasie i Pixel 10a tego nie zmienia. To telefon wygodny, ale nie zdominuje reszty rynku.
Czytaj też: Zegarek pokaże kuriera, Ubera i wynik meczu. Google szykuje największą zmianę od lat!
I to byłoby całkowicie w porządku, bo dla mnie nie jest istotny wynik w AnTuTu (który możecie zobaczyć poniżej), tylko to, jak ten telefon sprawdza się jako daily driver i czy nie zawodzi. Codzienny komfort jest dla mnie zdecydowanie ważniejszy niż miejsce na samym szczycie tabeli z tegorocznymi smartfonami. Tylko, że w tym przypadku nie do końca jestem z tym okej. A to dlatego, że mówimy o nowym modelu, kiedy Tensor G4 był już w Pixelu 9a. Ten sam RAM, bardzo podobna pamięć, ten sam ogólny rytm działania. To jest po prostu ten sam telefon, co rok temu.




Google może nazwać to stabilnością, ale ja zdecydowanie częściej łapałem się na myśli, że to po prostu recykling bardzo dobrego, ale znanego już pomysłu.
Aparat ma dwa argumenty, które mnie przekonują
Największa przewaga Pixela 10a nad wieloma telefonami z podobnej półki jest bardzo prosta i widać ją od razu po odwróceniu urządzenia. Google daje tu dwa aparaty i nie udaje, że jeden obiektyw załatwi wszystko. Po testach iPhone’a 17e szczególnie mocno czuję, jak ważna to różnica. Tam brak ultraszerokiego kąta potrafił mnie irytować, bo są sytuacje, w których nie da się po prostu odejść krok do tyłu i magicznie zmieścić więcej w kadrze. Tutaj tego problemu nie ma.





Pixel 10a ma z tyłu główny aparat 48 MP i ultraszeroki kąt 13 MP, a z przodu 13-megapikselową kamerę do selfie. Główny aparat robi to, czego oczekuję od Pixela, czyli daje przewidywalne, dobrze zbalansowane zdjęcia bez potrzeby ciągłego poprawiania ustawień. Ultraszeroki kąt natomiast sprawia, że telefon staje się znacznie wygodniejszy w podróży, ale przede wszystkim we wnętrzach, przy architekturze czy motoryzacji. Szersza ogniskowa oznacza inny kadr, inną perspektywę i realnie większą elastyczność. Przy zdjęciach wnętrz, architektury, grup ludzi czy samochodowych kabin to nie jest detal, tylko różnica między zrobieniem zdjęcia a kombinowaniem, dlaczego nie da się go zrobić.
Czytaj też: Android Auto przestaje być tylko nawigacją. Google zamienia samochód w centrum rozrywki
Najbardziej pixelowe pozostaje jednak to, co dzieje się już po naciśnięciu spustu migawki. Google od lat dobrze rozumie, że w smartfonie aparat to nie tylko sensor, szkło i liczba megapikseli, ale cały łańcuch przetwarzania obrazu. Pixel 10a nie ma najbardziej imponującego hardware’u w swojej klasie, ale nadrabia przewidywalnością. Ekspozycja rzadko ucieka w przypadkowe prześwietlenia, HDR dobrze pilnuje jasnych partii kadru, balans bieli zwykle trzyma się naturalnego punktu, a kolory nie próbują za wszelką cenę wyglądać bardziej atrakcyjnie niż rzeczywistość. To nie jest aparat, który zawsze robi najbardziej efektowne zdjęcie na pierwszy rzut oka, ale bardzo często robi zdjęcie najłatwiejsze do zaakceptowania bez poprawiania.














I to jest ogromna przewaga Pixeli w codziennym fotografowaniu. Nie muszę robić trzech ujęć tej samej sceny, bo jedno może wyjdzie normalnie. Nie muszę od razu iść do edycji, żeby ściągać nasycenie albo ratować twarze po agresywnym HDR-ze. Nie muszę walczyć z telefonem, który w jednej scenie robi chłodne zdjęcie, a w drugiej nagle skręca w pomarańczową pocztówkę. Pixel 10a jest fotograficznie spokojny, a to w smartfonie z tej półki jest naprawdę ważne. Szczególnie jeśli mówimy o telefonie, który ma po prostu dawać dobre, powtarzalne zdjęcia w automacie.
Funkcje AI też mają tu sens, bo nie są oderwane od aparatu. Fotoasystent, „Dodaj mnie”, narzędzia edycji w Zdjęciach Google czy usuwanie obiektów działają jako kolejny etap tego samego procesu. Najpierw telefon robi możliwie poprawny kadr, potem pozwala go szybko uporządkować, poprawić albo uratować, jeśli w tle pojawił się ktoś nieproszony albo grupa nie zmieściła wszystkich w jednym ujęciu. To nadal nie jest magia, która zastąpi dobry sensor i optykę, ale w tańszym Pixelu ma bardzo praktyczny wymiar. Google daje nam nie tylko aparat, ale też cały zestaw narzędzi do doprowadzenia zdjęcia do porządku bez wychodzenia poza własny ekosystem.


















Największym brakiem pozostaje oczywiście teleobiektyw. I nie chodzi o to, że oczekuję od Pixela 10a zestawu z modeli Pro, bo to byłoby absurdalne. Chodzi raczej o to, że Google ma jedną z najlepszych obróbek obrazu w smartfonach i aż prosi się, żeby dostać do niej trzecią ogniskową. Teleobiektyw zmienia sposób fotografowania zupełnie inaczej niż ultraszeroki kąt — pozwala ciaśniej kadrować ludzi, detale, architekturę czy przedmioty bez cyfrowego wycinania środka zdjęcia. Tego tutaj brakuje i trzeba to powiedzieć wprost. Jednocześnie cieszę się, że Google nie poszło drogą jednego aparatu i opowieści o tym, że software wszystko załatwi, bo… nie załatwi. Finalnie jednak dwa obiektywy w Pixelu 10a robią realną różnicę.
Czytaj też: Passkeys w końcu będą naprawdę wolne. Google testuje funkcję, na którą czekali wszyscy użytkownicy
I tu wracamy do największego problemu tego telefonu. Ten aparat jest dobry, praktyczny i bardzo pixelowy, ale trudno udawać, że dostaliśmy coś nowego. Pixel 10a nadal daje przewidywalne zdjęcia, rozsądny ultraszeroki kąt, dobrą obróbkę Google i funkcje AI, które faktycznie mogą się przydać. Tyle że bardzo podobną historię opowiadał już Pixel 9a. Dlatego nie mam pretensji do jakości zdjęć, ale mam pretensję do braku świeżości. Fotograficznie to nadal bardzo udany zestaw w tej klasie, tylko bardziej przypomina lekką aktualizację niż realny krok do przodu.
Bateria Pixel 10a jest dobra, ale ładowanie nadal nie zachwyca
Pixel 10a ma akumulator 5100 mAh, czyli dokładnie taki sam jak Pixel 9a. I akurat tutaj brak zmiany nie jest wielkim problemem, bo poprzednik pod względem czasu pracy był jednym z mocniejszych modeli serii a. Google deklaruje ponad 30 godzin normalnego działania i do 120 godzin w trybie maksymalnego oszczędzania baterii, ale ważniejsze jest to, że w codziennym użyciu ten telefon faktycznie nie zmusza do życia przy gniazdku.
To jest smartfon na spokojny dzień pracy. Komunikatory, zdjęcia, przeglądarka, muzyka, nawigacja, trochę wideo i social mediów — Pixel 10a znosi taki rytm bez nerwowego przypominania o procentach baterii w drugiej połowie dnia. Daje dokładnie to, czego oczekuję od tańszego Pixela — przewidywalność. Można wyjść rano i nie planować całego dnia wokół ładowarki czy powerbanka.


Znacznie mniej ekscytujące jest ładowanie. Pixel 10a obsługuje ładowanie przewodowe z mocą do 30 W i bezprzewodowe Qi do 10 W. Przy odpowiedniej ładowarce USB-C PPS telefon powinien dojść mniej więcej do 50 procent w około 30 minut, więc jest lepiej niż w Pixelu 9a, ale trudno mówić o tempie, które robi dziś większe wrażenie. 30 W w tej klasie jest po prostu okej. Nie kompromitujące, nie bolesne, ale też dalekie od tego, co potrafi część konkurencji.
W praktyce Pixel 10a ładuje się wystarczająco sprawnie, żeby nie psuć nam codziennego workflow, ale nie na tyle szybko, żeby robić z tego przewagę. Jeśli ktoś przesiada się z iPhone’a, pewnie wzruszy ramionami. Jeśli przychodzi z chińskiego średniaka z naprawdę szybkim ładowaniem, poczuje różnicę od razu. To jeden z tych obszarów, w których Google nadal zachowuje się tak, jakby pośpiech był zbędny.
Czytaj też: Gemini wchodzi wszędzie. Android 17 to najbardziej ambitny projekt Google od lat
Na plus trzeba zapisać ładowanie bezprzewodowe, bo w tej klasie nadal nie jest oczywistością. 10 W nie brzmi imponująco, ale przy ładowarce na biurku albo przy łóżku szybko przestaje chodzić o liczby, a zaczyna o wygodę. Pixel 10a ma być telefonem prostym w codziennym użyciu, a możliwość odłożenia go na ładowarkę indukcyjną bardzo dobrze do tej filozofii pasuje. Szkoda tylko, że także tutaj Google wybrało spokój zamiast odrobiny ambicji. Szkoda jednak, że nie ma tutaj Pixel Snap, czyli google’owego MagSafe’a, który jest obecny w innych smartfonach z serii 10.



IP68 i 7 lat aktualizacji to kolejne mocne argumenty Pixel 10a
Google Pixel 10a ma ochronę przed pyłem i wodą na poziomie IP68, szkło Corning Gorilla Glass 7i oraz obietnicę 7 lat aktualizacji systemu i zabezpieczeń. W telefonie z tej półki to elementy, które mają ogromne znaczenie. Szczególnie jeśli ktoś kupuje smartfon nie na sezon, tylko na kilka lat. IP68 daje realny spokój. Nie robi z Pixela sprzętu do basenu, ale deszcz, zachlapanie, przypadkowy kontakt z wodą czy mniej przewidywalny dzień poza domem nie powinny od razu kończyć się paniką. W tańszym telefonie to nie jest detal, tylko praktyczny dodatek i przewaga.
Jeszcze ważniejsze jest wsparcie. 7 lat aktualizacji w średniej półce to nadal bardzo mocny argument, bo wielu użytkowników nie zmienia telefonu co roku. Google może nie zrobiło wielkiej rewolucji w Pixelu 10a, ale daje coś, co w praktyce bywa ważniejsze niż kolejny lekko poprawiony parametr — pewność, że urządzenie nie zostanie szybko porzucone.
Cena Pixela 10a będzie decydować o wszystkim
Cena Pixela 10a w Google Store zaczyna się od 2349 zł za wariant 8+128 GB, a wersja z 8 GB RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej to już 2799 zł. Z tym, że w polskich sklepach z elektroniką ten wariant można już znaleźć za około 2099 zł. I ta różnica jest kluczowa. Przy 2349 zł Pixel 10a, na tle chińskiej konkurencji, może zacząć niebezpiecznie mocno tłumaczyć się z własnego istnienia. Przy 2099 zł staje się dużo łatwiejszy do obrony, bo wtedy płacimy stosunkowo niewielkie pieniądze za bardzo kompletny, wygodny i długowieczny telefon.


Jako smartfon sam w sobie, Pixel 10a jest naprawdę dobry. Ma świetny software, przewidywalny aparat, dobrą baterię, IP68, 7 lat aktualizacji, ładowanie bezprzewodowe i ten charakterystyczny komfort korzystania, przez który Pixele są jednymi z najprzyjemniejszych Androidów dla osób zmęczonych przeładowanymi nakładkami. Gdyby ktoś przesiadał się z kilkuletniego telefonu i zapytał, czy Pixel 10a będzie bezpiecznym wyborem — odpowiedziałbym ze spokojem, że tak.
Ale jeśli ktoś ma Pixela 9a, odpowiedź jest banalna. Nie ma sensu w ogóle na ten smartfon spoglądać.
Czytaj też: Już nawet Google nie wierzy w bajki o samoświadomości AI. Głupio mi, że dałem się nabrać
Z kolei jeśli ktoś stoi przed wyborem między przecenionym Pixelem 9a i nowszym Pixelem 10a, zaczyna się robić niewygodnie dla Google. Bo 9a ma ten sam procesor, bardzo podobny ekran, tę samą pojemność baterii, bardzo podobny zestaw aparatów i nadal długie wsparcie. Pixel 10a jest nowszy, ale nie jest na tyle inny, żeby automatycznie wykreślić poprzednika z listy rozsądnych wyborów. Dlatego cena będzie tu najważniejsza. Jeśli Pixel 10a szybko spadnie w promocjach, stanie się bardzo przyjemną budżetówką Google. Jeśli będzie trzymał się zbyt blisko dobrze przecenionego 9a albo mocniejszych konkurentów, jego największym problemem pozostanie własny brat z zeszłego roku.


Pixel 10a to bardzo dobry telefon. I właśnie dlatego tak trudno mi go ekscytująco bronić
Największy paradoks Pixela 10a polega na tym, że korzysta się z niego dobrze, ale to kopia zeszłorocznego smartfona. Android działa świetnie, aparat daje pixelową przewidywalność, bateria nie stresuje, ekran jest płynny, obudowa wygodna, IP68 uspokaja, a 7 lat aktualizacji daje poczucie, że nie kupujemy telefonu na chwilę. To wszystko są realne zalety. Tylko że niemal każda z nich brzmi znajomo.
Pixel 10a nie jest złym produktem. Jest produktem dziwnie mało potrzebnym. Wygląda jak bardzo bezpieczne powtórzenie telefonu, który Google zrobiło rok wcześniej i który nadal ma sens. W codziennym użyciu wielu osobom nie będzie to przeszkadzać, ale porównując te dwa modele… do dziś trudno stwierdzić, co tu się stało. Dla większości jednak telefon ma po prostu robić zdjęcia, działać płynnie, wytrzymać do wieczora i nie irytować przy prostych rzeczach. Pixel 10a to potrafi. Tylko, że w teście nie mogę udawać, że dalszy kontekst nie istnieje.




Dlatego mój problem z Pixelem 10a nie polega na tym, że źle się z niego korzysta. Polega na tym, że bardzo trudno wskazać moment, w którym ten telefon naprawdę uzasadnia własną premierę. To nie jest następca, który poprawia kluczowe słabości poprzednika, zmienia sposób używania sprzętu albo przesuwa serię a w nowe miejsce. To raczej Pixel 9a podany jeszcze raz, z minimalnie odświeżonym kontekstem i tą samą podstawową obietnicą — dobry Android, dobry aparat, długie wsparcie, rozsądna bateria. Wszystko się zgadza. Tylko trudno oprzeć się wrażeniu, że Google bardziej utrzymało kurs, niż faktycznie ruszyło do przodu.
Czytaj też: Google daje mi więcej prywatności w Chrome, ale nadal na własnych zasadach
I mimo tego nadal bardzo lubię Pixele. Pixel 10a tylko mi to przypomniał. To są jedne z najwygodniejszych Androidów na rynku, szczególnie dla osób, które chcą prostoty, dobrego aparatu, czystego systemu i spokoju na lata. Gdybym miał polecić komuś telefon z Androidem po latach używania iPhone’a, Pixel nadal byłby bardzo wysoko na liście. Tyle że Pixel 10a nie jest najlepszym dowodem na to, że Google potrafi iść do przodu. Jest raczej dowodem, że Google potrafi bardzo sprawnie zarabiać, ale z perspektywy klienta — kompletnie nie to nas interesuje.


To nadal fajny telefon. Nadal Pixel. Nadal urządzenie, z którego korzysta się z przyjemnością. Ale jeśli Pixel 9a był udanym przepisem, Pixel 10a jest tym samym daniem podanym drugi raz — może nadal smacznym i rozsądnym, ale nie możemy jeść cały czas identycznego kotleta. Więc mam nadzieję, że został odgrzany ostatni raz w tak leniwy sposób.
Google Pixel 10a — specyfikacja techniczna
| Kolory | Jasnofioletowy Malinowy Jasnoszary Obsydian |
| Wyświetlacz | 160 mm Actua display Format obrazu 20:9 pOLED 1080 × 2424, 422,2 ppi Płynne wyświetlanie (60-120 Hz) Nakładka ze szkła Corning® Gorilla® Glass™ 7i Do 2000 nitów (HDR) i do 3000 nitów (jasność szczytowa) Współczynnik kontrastu > 2 000 000:1 Obsługa HDR Pełna głębia 24-bitowa, czyli 16 milionów kolorów |
| Wymiary i waga | 153,9 mm (wysokość) x 73 mm (szerokość) x 9 mm (głębokość) 183 g |
| Bateria i ładowanie | Ponad 30 godzin pracy na baterii Do 120 godzin pracy na baterii z włączonym maksymalnym oszczędzaniem baterii Typowa pojemność – 5100 mAh (minimum 5000 mAh) Szybkie ładowanie – do 50% w około 30 minut (przy użyciu ładowarki PPS USB-C® o mocy 45 W lub wyższej, sprzedawanej oddzielnie) Ładowanie bezprzewodowe (certyfikat Qi) |
| Pamięć i miejsce na dane | 8 GB pamięci RAM 128 GB 256 GB |
| Procesor | Google Tensor G4 Procesor dodatkowy do obsługi zabezpieczeń Titan M2 |
| Bezpieczeństwo | Usługa VPN w Google bez opłat Kompleksowe zabezpieczenia opracowane przez Google Wielowarstwowe zabezpieczenia sprzętowe: podstawowe funkcje zabezpieczeń Tensor, certyfikowany układ zabezpieczający Titan M2 i zaufane środowisko wykonawcze Trusty Ochrona przed złośliwym oprogramowaniem i wyłudzaniem informacji Informacje o danych zbieranych przez urządzenia Pixel znajdziesz na stronie g.co/pixel/data-collection |
| Tylny aparat | Tylny aparat – zestawienie informacji Podwójny tylny aparat: Szerokokątny 48 Mpix | Ultraszerokokątny 13 Mpix | Zoom w wysokiej rozdzielczości do 8x i zoom 0,5x, 1x zapewniający jakość optyczną Aparat szerokokątny 48 Mpix Quad PD z technologią Dual Pixel Przysłona: ƒ/1.7 Pole widzenia: 82° Rozmiar czujnika obrazu: 1/2 cala Aparat ultraszerokokątny Aparat ultraszerokokątny 13 Mpix Przysłona: ƒ/2.2 Pole widzenia: 120°17 Rozmiar czujnika obrazu: 1/3,1 cala Wszystkie tylne aparaty Zoom w wysokiej rozdzielczości do 8x Optyczna i elektroniczna stabilizacja obrazu (aparat szerokokątny) |
| Przedni aparat | Aparat do selfie 13 Mpix Przysłona: ƒ/2.2 Pole widzenia: 96,1°, ultraszeroki kąt |
| Funkcje aparatu | Funkcje aparatu Zoom w wysokiej rozdzielczości do 8x Fotoasystent Dodaj mnie Ostrość w trybie makro Tryb nocny Astrofotografia Tryb portretowy Usuwanie rozmycia twarzy Długa ekspozycja Naturalny kolor Panorama Automatyczne najlepsze ujęcie Znajome twarze Najlepsze zdjęcie Funkcje edycji Automatyczne kadrowanie Przekształć Style nieba Zmień rozmiar i przenieś obiekt Rozmycie portretowe Magiczna gumka Najlepsze ujęcie Usuwanie rozmycia Światło portretowe |
| Wideo | Tylny aparat Nagrywanie filmów 4K przy 30/60 kl./s Nagrywanie filmów 1080p przy 30/60 kl./s Zoom cyfrowy do 5x Przedni aparat Nagrywanie filmów 4K przy 30 kl./s Funkcje wideo Magiczna gumka do dźwięków Film w trybie makro Filmowe ujęcie panoramiczne Nagrywanie filmów w zwolnionym tempie do 240 kl./s Film poklatkowy 4K ze stabilizacją Astrofotografia w trybie poklatkowym Film poklatkowy w trybie nocnym Optyczna stabilizacja obrazu w filmach Stabilizacja wideo Stabilizacja wideo w filmowym ujęciu panoramicznym (4K, 1080p) Blokada stabilizacji wideo (4K, 1080p) Aktywna stabilizacja wideo (1080p) Formaty wideo: HEVC (H.265), AVC (H.264) Nagrywanie w stereo Redukcja szumów Redukcja szumu wiatru |
| AI od Google | Gemini Nano Gemini, Twój wbudowany asystent AI Gemini Live Aplikacje z Gemini Zaznacz, aby wyszukać Tłumaczenie na żywo Wsparcie połączeń |
| Materiały i trwałość | Nakładka ze szkła Corning Gorilla Glass 7i Kompozytowa matowa osłona tylna z aluminiową ramką o satynowym wykończeniu Odporność na działanie pyłu i wody na poziomie IP68 Powłoka odporna na odciski palców Zastosowane w obudowie aluminium pochodzi w 100% z recyklingu. Tylną osłonę wykonano z plastiku pochodzącego przynajmniej w 81% z recyklingu Co najmniej 36% użytych materiałów (wagowo) pochodzi z recyklingu Opakowanie w 100% z materiału niezawierającego plastiku Ogniwo baterii wykonano z kobaltu pochodzącego w 100% z recyklingu W wielu magnesach użyto metali ziem rzadkich pochodzących w 100% z recyklingu Mechanizm wibracyjny wykonano z wolframu pochodzącego w 100% z recyklingu Płytę główną wykonano z miedzi i złota pochodzących w 100% z recyklingu Do lutowania wielu płytek drukowanych użyto cyny pochodzącej w 100% z recyklingu Spośród 14 części plastikowych 11 wykonano z materiałów pochodzących w co najmniej 30% z recyklingu |
| Aktualizacje zabezpieczeń i systemu operacyjnego | Aktualizacje systemu operacyjnego i zabezpieczeń oraz aktualizacje Pixel Drop przez 7 lat |
| System operacyjny | W chwili wprowadzenia na rynek: Android 16 |
| Uwierzytelnianie | Odblokowywanie odciskiem palca Rozpoznawanie twarzy Wzór, kod PIN, hasło |
| Bezpieczeństwo | Satelitarne połączenie alarmowe Połączenie alarmowe Ostrzeżenia o wydarzeniach kryzysowych Potwierdzenie bezpieczeństwa Usługa lokalizacji dla połączeń alarmowych Kontakty alarmowe i informacje medyczne Android Earthquake Alerts System Ochrona w razie kradzieży |
| Czujniki | Czujnik zbliżeniowy Czujnik jasności otoczenia Akcelerometr Żyroskop Magnetometr Barometr |
| Przyciski i porty | USB-C 3.2 Przycisk zasilania Przyciski sterowania głośnością |
| Karty SIM | Dual SIM (pojedyncza karta nano SIM i eSIM) |
| Multimedia | Głośniki stereo 2 mikrofony Eliminowanie szumu |
| Łączność i lokalizacja | Wi-Fi 6E 2,4 GHz, 5 GHz, 6 GHz, 2×2 MIMO Bluetooth® v6 z zestawem anten podnoszących sprawność i jakość połączenia NFC Google Cast GPS, GLONASS, Galileo, Beidou, QZSS |
| Sieć | 5G Sub 6GHz Model GE1GQ GSM/EDGE w 4 pasmach (850, 900, 1800, 1900 MHz) Pasma UMTS/HSPA+/HSDPA: 1, 2, 4, 5, 8 LTE: Bands 1/2/3/4/5/7/8/12/13/14/17/20/25/26/28/29/30/38/41/48/66/71 5G Sub-6: Bands 1/2/3/5/7/8/12/14/20/25/26/28/29/30/38/41/48/66/70/71/77/78 NB-IoT: B23/255/256 LTE (NA): B2/5/12/14/25 LTE (EU): B1/3/7/28 5G Sub 6GHz Model GV0BP GSM/EDGE w 4 pasmach (850, 900, 1800, 1900 MHz) UMTS/HSPA+/HSDPA: Bands: 1, 2, 4, 5, 8 Pasma LTE: 1/2/3/4/5/7/8/12/17/18/19/20/21/26/28/32/38/39/40/41/42/66/75 5G Sub-6: Bands 1/2/3/5/7/8/12/20/26/28/38/40/41/41/66/75/77/78/79 NB-IoT: B23/255/256 LTE (Am. Płn.): B2/5/12/25 LTE (UE): B1/3/7/8/20/28 FeliCa 5G Sub-6 GHz, model G4H7L GSM/EDGE w 4 pasmach (850, 900, 1800, 1900 MHz) Pasma UMTS/HSPA+/HSDPA: 1, 2, 4, 5, 8 Pasma LTE: 1/2/3/4/5/7/8/12/17/18/19/20/21/26/28/32/38/39/40/41/42/66/75 Pasma 5G Sub-6: 1/2/3/5/7/8/12/20/26/28/38/40/41/41/66/75/77/78/79 NB-IoT: B23/255/256 LTE (Am. Płn.): B2/5/12/25 LTE (UE): B1/3/7/8/20/28 |
| Ułatwienia dostępu | Zgodność z aparatami słuchowymi według wymagań FCC. Wzmocnienie akustyczne: 12,0 dB z aparatem i 18,0 dB bez aparatu (DA 23-914). Więcej informacji na stronie g.co/pixel/hac. Podpowiedzi dotyczące kadrowania Lupa Napisy na żywo Transkrypcja na żywo i powiadomienia o dźwiękach Czytnik ekranu TalkBack Aplikacja Lookout Tryb czytania Wzmacniacz dźwięku i tryb rozmowy Przełączniki aparatu Voice Access Tekst w czasie rzeczywistym |
| Informacje dotyczące bezpieczeństwa | Dokumentacja dotycząca przepisów i bezpieczeństwa |
| Gwarancja | 2 lata |
| Zawartość opakowania | Pixel 10a Kabel USB-C na USB-C (USB 2.0) o długości 1 m Narzędzie do wyjmowania kart SIM |

