Xiaomi 17T i Xiaomi 17T Pro. To one grają tu pierwsze skrzypce
Najważniejsze są jednak smartfony. Seria Xiaomi 17T składa się z dwóch modeli — Xiaomi 17T oraz Xiaomi 17T Pro. Oba urządzenia stawiają na potrójny system aparatów rozwijany we współpracy z Leica, a główną rolę odgrywa 50-megapikselowy aparat podstawowy. W Xiaomi 17T Pro zastosowano dużą matrycę 1/1,31 cala, natomiast w Xiaomi 17T matrycę 1/1,55 cala. Do tego dochodzi optyka Leica Summilux i konstrukcja Leica UltaPure, czyli zestaw, który jasno pokazuje, że seria T nadal ma być jedną z bardziej fotograficznych linii w portfolio Xiaomi.


Największą zmianą jest teleobiektyw Leica z 5-krotnym zoomem, który po raz pierwszy trafia do obu modeli z serii T. Pozwala wykonywać zdjęcia w rozdzielczości 50 MP, korzysta z optycznej stabilizacji obrazu i daje znacznie szerszy zakres pracy — od makrofotografii z odległości 30 cm po 10-krotny zoom klasy optycznej oraz 120-krotny AI Ultra Zoom. I to bardzo ważne, bo dobry smartfon fotograficzny nie może już kończyć się na jednym mocnym aparacie głównym. Potrzebne są różne ogniskowe, lepsze zbliżenie i większa swoboda kadrowania.
Czytaj też: Xiaomi nie chce kolejnego chatbota. AI w HyperOS 4 ma sam wykonywać zadania za nas
Xiaomi fotograficznie rozwija też… funkcje związane z ruchem. Chodzi dokładnie o Leica Live Moment, które pozwala uchwycić nie tylko pojedyncze zdjęcie, ale także fragment ruchu i emocji, dzięki czemu fotografie mają działać bardziej jak krótkie, żywe wspomnienia. To dokładnie to samo co Live Photos w iPhone’ach, więc jest to funkcja szeroko znana i raczej lubiana — moim zdaniem bardzo fajny dodatek. Funkcja działa we wszystkich ogniskowych tylnego aparatu, więc niezależnie od perspektywy ma zachować spójny styl wizualny. Co ciekawe, w trybie portretowym również pojawia się Leica Live Portrait z naturalnym efektem bokeh, a Xiaomi 17T Pro dostaje dodatkowo tryb kinowy Live z Ultra-HD Live Moment w jakości 4K oraz funkcje Freestyle i Portrait Live cinematography.

Wideo jest szczególnie istotne w wariancie Pro. Xiaomi 17T Pro jako pierwszy smartfon z tej serii oferuje bowiem nagrywanie 4K przy 60 klatkach na sekundę z naturalnym efektem bokeh. Do tego dochodzą tryby przygotowane z myślą o trudniejszych warunkach oświetleniowych — koncertach, występach czy scenach, w których telefon musi poradzić sobie z ruchem, kontrastem i zmiennym światłem.
Ekran Xiaomi 17T ma być jasny, płynny i mniej męczący dla oczu
Oba smartfony dostały wyświetlacze AMOLED 1.5K o szczytowej jasności 3500 nitów, więc Xiaomi mocno gra tutaj nie tylko jakością obrazu, ale też czytelnością w trudniejszych warunkach. To ważne szczególnie latem, kiedy ekran telefonu bardzo szybko potrafi przegrać z ostrym słońcem. W serii Xiaomi 17T ma być inaczej, a producent dołożył do tego jeszcze cały zestaw rozwiązań związanych z ochroną wzroku. To pierwsza linia smartfonów Xiaomi z poczwórnym certyfikatem ochrony wzroku TÜV Rheinland oraz pierwszy modelowy przykład wykorzystania certyfikatu TÜV Rheinland Intelligent Eye Care w urządzeniach tej marki.



Różnice między modelami zaczynają się tam, gdzie Xiaomi 17T Pro próbuje mocniej wejść w obszar flagowych doświadczeń. Wariant Pro oferuje odświeżanie do 144 Hz, podczas gdy Xiaomi 17T zatrzymuje się na nadal bardzo solidnych 120 Hz. Do tego droższy model schodzi ze sprzętową minimalną jasnością do poziomu 1 nita. Xiaomi 17T Pro ma też bardzo smukłe, równe ramki o szerokości 1,29 mm z każdej strony, natomiast Xiaomi 17T idzie w stronę nieco bardziej kompaktowej formy, wygodniejszej przy obsłudze jedną ręką.
Czytaj też: Dodatkowy ekran w smartfonie? Nie musisz kupować flagowca Xiaomi, wystarczy ten gadżet Oppo
Bateria jest jednym z najmocniejszych argumentów serii Xiaomi 17T
Najbardziej konkretna liczba w tej premierze to 7000 mAh. Tyle pojemności ma akumulator w Xiaomi 17T Pro, co czyni go największą baterią w smartfonie z serii T na rynkach międzynarodowych. Telefon obsługuje przewodowe ładowanie HyperCharge 100 W oraz bezprzewodowe HyperCharge o mocy 50 W.
Xiaomi 17T również wygląda pod tym względem bardzo mocno. Podstawowy model otrzymał akumulator 6500 mAh oraz ładowanie HyperCharge 67 W. Oba smartfony wykorzystują baterie krzemowo-węglowe nowej generacji, które pozwalają zwiększyć gęstość energii, a jednocześnie zachować długoterminową żywotność ogniwa. Ważne jest też wsparcie standardu PPS, dzięki któremu smartfony mogą współpracować z kompatybilnymi ładowarkami innych producentów.


Za wydajność odpowiadają układy MediaTek. Xiaomi 17T Pro pracuje na procesorze MediaTek Dimensity 9500 wykonanym w 3 nm, a Xiaomi 17T korzysta z MediaTeka Dimensity 8500-Ultra w 4 nm. Producent mówi o wzroście wydajności CPU, GPU i AI, ale równie ważne może okazać się chłodzenie. System Xiaomi 3D IceLoop ma skuteczniej odprowadzać ciepło od głównego procesora i utrzymywać stabilność podczas grania, nagrywania wideo czy intensywnej pracy wielozadaniowej.
Czytaj też: Smart Band 11 nadchodzi. Xiaomi nie zamierza rezygnować z opasek i bardzo się z tego cieszę
Ceny Xiaomi 17T i Xiaomi 17T Pro w Polsce. Ile trzeba za to zapłacić?
Xiaomi 17T trafił do sprzedaży w dwóch wersjach pamięciowych. Wariant 12/256 GB kosztuje 2999 zł, a 12/512 GB — 3399 zł.
Xiaomi 17T Pro dostępny jest za to w trzech konfiguracjach: 12/256 GB za 3699 zł, 12/512 GB za 3999 zł oraz 12 GB/1 TB za 4499 zł.


W ramach oferty premierowej przy zakupie wybranych wersji można dobrać bezpłatnie hulajnogę elektryczną Xiaomi Electric Scooter 6 Lite albo robota sprzątającego Xiaomi Vacuum Cleaner G30 Max. Rekomendowana cena każdego z tych urządzeń wynosi 1499 zł. W przypadku Xiaomi 17T promocja dotyczy wariantu 12/512 GB, a w przypadku Xiaomi 17T Pro — wersji 12/512 GB oraz 12 GB/1 TB.
Xiaomi Watch S5. Bardziej elegancki zegarek do sportu i codzienności
Razem ze smartfonami debiutuje Xiaomi Watch S5. To smartwatch z kopertą 46 mm, wagą 46 g bez paska i smukłym profilem 10,99 mm. Konstrukcja wykorzystuje środkową ramkę ze stali nierdzewnej, a do tego możemy dobrać opcjonalne nakładki typu bezel wykonane ze stali nierdzewnej, ceramiki lub kutego węgla. Standardowo, ofertę rozszerzają różne paski, w tym nowe opcje z prawdziwej skóry.
Zegarek ma 1,48-calowy ekran AMOLED z ramką węższą o 40 procent względem poprzedniej generacji i szczytową jasnością do 2500 nitów. Bateria Xiaomi Surge o pojemności 815 mAh ma pozwalać na maksymalnie 21 dni pracy przy lekkim użytkowaniu, co jest więcej niż solidną wartością. Na pokładzie znalazło się ponad 150 trybów sportowych, ulepszony czujnik tętna 4 LED + 4 PD, dwuzakresowy i pięciosystemowy GNSS oraz rozbudowane monitorowanie snu z HRV i raportami tygodniowymi oraz miesięcznymi.




Najbardziej nietypową funkcją jest Tryb pasji. Zegarek ma wykrywać gesty wykonywane podczas kibicowania albo udziału w koncertach i przekładać je na dane, takie jak tętno, spalone kalorie czy liczba wydanych okrzyków. Brzmi to — trzeba przyznać — nietypowo, ale pokazuje, że Xiaomi próbuje wyjść poza klasyczne liczenie kroków, treningów i snu. A tego typu funkcje są ciekawe i w żaden sposób nie szkodzą, więc to po prostu ciekawa nowość.
Xiaomi Watch S5 kosztuje 749 zł w wersjach Black i Silver. Do sprzedaży trafia też wariant ceramiczny w kolorach Ceramic Blue oraz Jungle Green, wyceniony na 849 zł.
Czytaj też: Xiaomi idzie w połączenie funkcjonalności i stylu. Smart Band 10 Pro i słuchawki Clip-on debiutują
Xiaomi Smart Band 10 Pro. Opaska, która coraz mocniej zbliża się do smartwatcha
Xiaomi Smart Band 10 Pro to kolejna generacja piekielnie popularnej opaski sportowej, która zachowuje lekką formę, ale dostaje większy i jaśniejszy ekran. Urządzenie ma 1,74-calowy wyświetlacz AMOLED o szczytowej jasności do 2000 nitów, profil 9,7 mm i masę 21,6 g. Obudowa wykonana jest z aluminium nowej generacji o wysokiej wytrzymałości, a bateria 350 mAh ma pozwolić na — tak samo jak zegarek — maksymalnie 21 dni pracy.
Opaska obsługuje ponad 150 trybów sportowych, ale wersja Pro dodaje między innymi tryb lekkoatletyczny do rejestrowania przebiegniętych okrążeń oraz ulepszony tryb rowerowy. Xiaomi mówi też o dokładności pomiaru tętna na poziomie 98,2 procenta, ulepszonym module PPG i nowych algorytmach. Monitorowanie snu obejmuje HRV, efektywność odpoczynku, trendy snu oraz dokładniejsze wykrywanie zaśnięcia i faz snu dzięki algorytmowi w wersji 2.0.

Nowością jest również współpraca z aplikacją Clue, znaną ze śledzenia cyklu menstruacyjnego. Przy zakupie Xiaomi Smart Band 10 Pro użytkownicy otrzymują 3-miesięczny okres próbny Clue Plus, który obejmuje między innymi zaawansowaną analizę cyklu, prognozy płodności, śledzenie ciąży oraz perimenopauzy. Xiaomi Smart Band 10 Pro może też działać jako centrum powiadomień; po połączeniu ze smartfonem Xiaomi obsługuje synchronizację alertów, a do tego pozwala również na sparowanie z iPhone’em. Dzięki temu połączenia, wiadomości i powiadomienia z dwóch urządzeń mogą trafiać na jedną opaskę. Do tego opaska występuje w wersji z NFC, co jest istotnym i dla mnie absolutnie kluczowym dodatkiem.
Xiaomi Smart Band 10 Pro kosztuje 329 zł w wersji podstawowej oraz 399 zł w wariancie NFC. Podstawowy model dostępny jest w kolorach Black, Silver i Pink, a wersja NFC w kolorach Pearl White, Black i Silver.
Czytaj też: AI poprawiające zdjęcia to już przeżytek. Xiaomi chce, żeby sztuczna inteligencja sama sterowała aparatem
Xiaomi Buds 6. Słuchawki z aptX Lossless, ANC i lokalizowaniem Apple oraz Google
Ostatnim elementem nowej oferty są Xiaomi Buds 6. Słuchawki wykorzystują 11-milimetrowy przetwornik dynamiczny z potrójnym magnesem oraz membranę pokrytą 24-karatowym złotem, która według Xiaomi zwiększa czułość wysokich tonów o 30 procent. Za brzmienie odpowiada też strojenie Harman Golden Ear Team, tryb Harman Master, technologia Harman AudioEFX oraz Qualcomm aptX Lossless do odtwarzania bezstratnego dźwięku wysokiej rozdzielczości na kompatybilnych urządzeniach.
Xiaomi Buds 6 oferują niezależny dźwięk przestrzenny ze śledzeniem ruchów głowy, aktywną redukcję szumów w dwóch trybach oraz system redukcji szumów AI z trzema mikrofonami. Ten ostatni ma tłumić hałas otoczenia do 95 dB podczas rozmów i zachowywać klarowność głosu przy wietrze do 12 m/s. Każda słuchawka waży 4,4 g, a konstrukcja semi-in-ear ma zmniejszać nacisk i poprawiać komfort przy dłuższym słuchaniu.





Ważną nowością jest kompatybilność z Apple Find My oraz Google Find Hub; i dzięki temu można lokalizować etui słuchawek w sieciach Apple lub Google. To praktyczny dodatek, bo zgubione etui potrafi być większym problemem niż same parametry dźwięku. Słuchawki też płynnie integrują się z Xiaomi HyperOS, ułatwiając parowanie i przełączanie między telefonami, tabletami oraz innymi urządzeniami Xiaomi.
Xiaomi Buds 6 kosztują w Polsce 499 zł. Etui dostępne jest w czterech kolorach — Graphite Black, Pearl White, Titan Gray i Nebula Purple.
Czytaj też: Najgorsze dla rynku smartfonów może dopiero nadejść. Xiaomi ostrzega przed drastycznymi podwyżkami
Premiera Xiaomi 17T to nie jest premiera jednego telefonu. To pokaz całego ekosystemu
Xiaomi w tej premierze nie próbuje udawać, że jeden produkt załatwia wszystko. Seria Xiaomi 17T jest najważniejsza, bo to smartfony przyciągają największą uwagę — dużymi bateriami, aparatami Leica i ekranami, które mają pracować dobrze w bardzo różnych warunkach. Ale dopiero obok zegarka, opaski i słuchawek widać pełniejszy sens tej premiery.
Watch S5 ma być dla tych, którzy chcą czegoś bardziej eleganckiego na nadgarstku, ale nadal z mocnym zapleczem sportowym i zdrowotnym. Smart Band 10 Pro celuje w osoby, które wolą lżejsze, prostsze i tańsze urządzenie do śledzenia aktywności, snu oraz powiadomień — i jest to urządzenie, które sprawdza się wielu ludziom od lat, więc o jakość nowego raczej nie ma sensu się martwić. Buds 6 dodają do tego dźwięk, rozmowy, ANC i praktyczne lokalizowanie etui w sieciach Apple oraz Google.


I właśnie dlatego ta premiera jest ciekawsza niż zwykłe pokazanie nowych telefonów. Xiaomi 17T i 17T Pro są jej najmocniejszym punktem, ale firma wyraźnie gra szerzej. Chce wejść w codzienność użytkownika z kilku stron naraz — szczególnie, że nie wypada zapominać o szerokim dziale produktów smart, AGD, a i… samochodów.

