Na takie Apple Intelligence czekałem! AI wreszcie ma robić coś pożytecznego

Apple Intelligence do tej pory miało jeden problem — brzmiało jak coś, co powinno zmienić sposób korzystania z urządzeń giganta z Cupertino, ale w praktyce zbyt często trzeba było tłumaczyć, gdzie właściwie ta wielka zmiana się zaczyna i czym to Apple Intelligence w ogóle jest. Firma z nadgryzionym jabłkiem w logo mówiła o prywatnej, osobistej sztucznej inteligencji w systemie, tylko że dla wielu użytkowników nadal było to bardziej eleganckie hasło niż coś, co naprawdę przejmuje nudne, codzienne zadania. Teraz ten obraz zaczyna się zmieniać. I to całkiem wyraźnie.
Źródło: Apple

Źródło: Apple

Bo najnowsze nowości w Apple Intelligence nie wyglądają już jak kolejna próba dopisania AI do systemu, tylko jak moment, w którym ta technologia faktycznie zaczyna wchodzić w miejsca, w których może być potrzebna. Nie po to, żeby zapewniać puste fajerwerki, tylko żeby poprawić krzywe zdjęcie, posprzątać karty w Safari, przypilnować zmian na stronie internetowej, naprawić słabe hasło, podsumować nagrania z kamer domowych albo pozwolić stworzyć automatyzację bez układania jej krok po kroku.

I właśnie dlatego ta zapowiedź jest ciekawsza, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi tu o jedną przełomową funkcję, którą Apple będzie pokazywać w reklamach przez najbliższe miesiące, tylko o dziesiątki mniejszych miejsc w systemie, w których sztuczna inteligencja ma zacząć działać po cichu — w Zdjęciach, Safari, Hasłach, Image Playground, Wiadomościach, Mailu, Telefonie, Kalendarzu, Skrótach, aplikacji Dom i funkcjach dostępności. Apple udowadnia i mówi wprost, że AI ma być użyteczne, a nie… po prostu być. I ja się z tym w pełni zgadzam.

Zdjęcia będą ratować krzywe kadry i ciasne ujęcia

Jedną z najmocniejszych nowości są funkcje w aplikacji Zdjęcia. Apple zapowiada Spatial Reframing, czyli narzędzie pozwalające poprawić kompozycję fotografii od razu po jej wykonaniu. Dzięki temu będziemy mogli przesunąć zdjęcie, a system pokaże w czasie rzeczywistym, jak zmienia się perspektywa — trochę tak, jakby aparat został ustawiony inaczej w momencie robienia zdjęcia. Fajne!

Źródło: Apple

I nie chodzi tu tylko o zwykłe przycięcie kadru, bo Apple Intelligence ma uzupełniać brakujące fragmenty tam, gdzie wymaga tego nowa perspektywa, ale z poszanowaniem oryginalnej sceny. Do tego dochodzi Extend, czyli rozszerzanie obrazu — coś, na co osobiście bardzo czekałem. Dzięki temu będzie można dać obiektowi więcej przestrzeni, wyprostować horyzont bez tracenia ważnych elementów albo zmienić proporcje zdjęcia. Bardzo przydatne.

Źródło: Apple

Ulepszone zostanie też Clean Up, czyli narzędzie do usuwania rozpraszających obiektów z tła — nazywane powszechnie gumką AI. Ma działać lepiej, bardziej realistycznie i radzić sobie w trudniejszych scenach. To akurat było bardzo potrzebne, bo ta gumka w iPhone’ach działała… bardzo średnio. Co równie istotne, zdjęcia edytowane z użyciem Apple Intelligence będą automatycznie oznaczane ukrytym znakiem wodnym SynthID.

Czytaj też: Apple chce pomóc rodzicom odzyskać kontrolę. Nadchodzą duże zmiany w bezpieczeństwie dzieci

Safari ma posprzątać karty i pilnować stron za nas

Safari dostaje dwie funkcje, które brzmią bardzo praktycznie. Pierwsza to automatyczne porządkowanie kart. Apple Intelligence ma grupować otwarte strony tematycznie — na przykład wszystkie karty związane z planowaniem wyjazdu mogą trafić do jednej grupy, wszystkie karty dotyczące researchu na dany temat do drugiej, a przeglądanie stron z potencjalnymi ciuchami do jeszcze innej. Gdy będziemy otwierać kolejne strony, Safari ma dopisywać je do istniejących tematów albo tworzyć nowe.

Źródło: Apple

Druga funkcja to Notify Me. Dzięki temu będziemy mogli poprosić Safari o monitorowanie wybranej strony pod kątem konkretnej zmiany — na przykład powrotu produktu do sprzedaży albo spadku ceny. Wystarczy opisać, czego szukamy, a przeglądarka ma wysłać powiadomienie, kiedy wykryje odpowiednią zmianę.

To nie jest najbardziej efektowna część Apple Intelligence, ale bardzo łatwo wyobrazić sobie jej codzienne zastosowanie. Zamiast wracać ręcznie na stronę, odświeżać ją i pilnować zakładek, można oddać tę nudną część pracy systemowi. Ja osobiście korzystam z Safari od lat, co zapoczątkował MacBook jeszcze z Intelem, na którym inne przeglądarki działały różnie — ale bardzo sobie przeglądarkę Apple chwalę i nie planuję zmiany. Stąd te nowości bardzo mnie cieszą.

Czytaj też: Nowa Siri to rewolucja, ale nie w Polsce. Największa zmiana ominie nasze iPhone’y

Hasła będzie można naprawić jednym stuknięciem

Apple rozbudowuje też aplikację Hasła. Do tej pory system potrafił ostrzegać przed słabymi lub ujawnionymi hasłami, ale nadal musieliśmy sami przejść przez proces ich zmiany. Teraz Apple Intelligence ma pomóc automatycznie naprawić kwalifikujące się konta jednym stuknięciem. System, wykorzystując Safari, ma bezpiecznie przejść przez stronę, zalogować się i zaktualizować konto do silnego hasła. To zwiększa wygodę i realnie poprawia bezpieczeństwo, bo zdejmuje z nas nudny i odkładany na później obowiązek.

Źródło: Apple

Safari dostanie też Describe an Extension. Opiszemy, jakiego rozszerzenia potrzebujemy, a przeglądarka wygeneruje je bezpośrednio w pasku narzędzi. Brzmi aż zbyt pięknie, więc czas pokaże, jak dobrze to działa — ale jestem całkiem podekscytowany. Apple podaje przykład przycisku do zapisywania i oceniania przepisów, ale sam pomysł jest szerszy — AI ma pozwolić tworzyć małe, osobiste narzędzia bez wiedzy technicznej.

Źródło: Apple

Image Playground idzie w stronę fotorealizmu

Image Playground również przechodzi dużą zmianę. Apple zapowiada nowy model generatywny działający z wykorzystaniem Private Cloud Compute. Narzędzie ma tworzyć wysokiej jakości obrazy w praktycznie dowolnym stylu, także fotorealistycznym.

Zmieni się też edycja wygenerowanych obrazów. Będziemy mogli opisać, co chcemy poprawić, albo zaznaczyć obiekt dotykiem, okręgiem czy pędzlem, żeby go przesunąć lub zmienić jego rozmiar. Grafiki będzie można wykorzystać nie tylko w Wiadomościach, ale też jako tapety ekranu blokady czy plakaty kontaktów. Pojawi się również wybór proporcji obrazu.

Źródło: Apple

Przy wejściu w fotorealizm ważne jest oznaczanie treści AI. Apple zapowiada w związku z tym automatyczne dodawanie ukrytego znaku wodnego SynthID do obrazów generowanych przez Apple Intelligence.

Czytaj też: Masz starego iPhone’a? Apple właśnie podniósł jego wartość

Wszystko w naszych urządzeniach ma lepiej rozumieć kontekst

Apple Intelligence ma też działać w komunikacji. Wiadomości dostaną sugestie działań jednym stuknięciem, oparte na kontekście rozmowy. Jeśli z rozmowy wynika, że coś warto dodać do przypomnienia albo notatki, system ma to podpowiedzieć. Jeśli ktoś poprosi o zdjęcia, Wiadomości mogą pomóc znaleźć właściwe fotografie, rozpoznając słowa kluczowe, miejsca i osoby.

Mail również dostanie bardziej zaawansowane sugestie, w tym możliwość podejmowania działań z aplikacjami firm trzecich. Smart Reply w Mailu i Wiadomościach ma korzystać z naszego osobistego stylu pisania, żeby odpowiedzi nie brzmiały jak wygenerowane przez obcego asystenta.

Ciekawie zapowiada się także Call Context w aplikacji Telefon. Gdy dzwonimy do firmy, system może pokazać przydatne informacje, takie jak kod potwierdzenia albo numer rezerwacji. Jeśli kontaktujemy się z linią lotniczą, Telefon może odnaleźć kod rezerwacji w Mailu i wyświetlić go w odpowiednim momencie. Apple podkreśla, że funkcja patrzy na to, do kogo dzwonimy, a nie na treść rozmowy, działa na urządzeniu i nie udostępnia danych Apple ani nikomu innemu.

Źródło: Apple

Kalendarz również ma stać się bardziej naturalny. Wydarzenia będzie można dodawać lub modyfikować zwykłym opisem, a aplikacja sama rozpozna kontakty, lokalizacje i przygotuje tytuł wydarzenia.

Źródło: Apple

Skróty wreszcie staną się prostsze

Skróty są jedną z najmocniejszych funkcji ekosystemu Apple, ale wiele osób nigdy na poważnie w nie nie weszło, bo tworzenie automatyzacji wymaga cierpliwości i przynajmniej podstawowego zrozumienia logiki aplikacji. Describe a Shortcut ma to zmienić. Dzięki tej funkcji łopatologicznie opiszemy słowami, co chcemy osiągnąć, a aplikacja sama złoży potrzebne kroki.

Apple podaje przykłady ustawiania alarmu na podstawie pierwszego wydarzenia w Kalendarzu następnego dnia, otwierania aplikacji produktywnych w konkretnym układzie okien po podłączeniu iPada do Magic Keyboard czy włączania światła przed domem po powiadomieniu o zbliżającej się dostawie jedzenia.

Czytaj też: Nie poznasz kolejnego iPhone’a Pro. Apple szykuje największą zmianę od czasów iPhone’a X

Jeśli to zadziała tak dobrze, jak brzmi, Skróty mogą przestać być narzędziem głównie dla najbardziej zaangażowanych i zajawionych na punkcie IT użytkowników. Automatyzacje tworzone zwykłym językiem to zresztą dokładnie ten kierunek, w którym AI ma największy sens.

Dom i dostępność pokazują najpraktyczniejszą stronę AI

Apple Intelligence trafi też do aplikacji Dom. System ma lepiej rozumieć powiązane powiadomienia z akcesoriów i traktować je jako jedną aktywność. Zamiast kilku osobnych komunikatów z kamery, czujnika i innych urządzeń, mamy dostać jedno powiadomienie aktualizowane wraz z rozwojem sytuacji. Kamery HomeKit Secure Video zyskają opisy sekwencji nagrań, dzięki którym szybciej zrozumiemy, co się wydarzyło, bez oglądania wszystkich klipów. Będzie można też przeszukiwać nagrania, na przykład szukając dostawy paczki, a ważniejsze materiały pojawią się wyżej w wynikach.

Źródło: Apple

Bardzo istotne są również funkcje dostępności. VoiceOver ma oferować bogatsze opisy zdjęć i pomagać w eksplorowaniu otoczenia oraz obrazów na ekranie. Live Recognition pozwoli zadać pytanie o otoczenie i otrzymać szczegółową odpowiedź, a podobne możliwości trafią do Lupy w interfejsie o wysokim kontraście. Voice Control ma natomiast pozwalać opisywać elementy widoczne na ekranie, zamiast zapamiętywać dokładne etykiety przycisków czy numery kontrolek. To jedna z tych części zapowiedzi, w których AI przestaje być dodatkiem i staje się realnym ułatwieniem korzystania z urządzeń.

Apple dorzuca też kilka mniejszych funkcji, które dobrze pokazują, jak szeroko Apple Intelligence ma rozlać się po systemie. Automatyczna korekta tekstu w całym systemie ma lepiej podpowiadać pisownię i gramatykę podczas pisania, system zasugeruje nazwy plików i folderów na podstawie ich zawartości, Genmoji dostanie lepszą jakość oraz możliwość opisywania zmian, a Workout Buddy zadziała po hiszpańsku i będzie dostępny na Apple Watchu także bez iPhone’a w pobliżu. To nie są największe punkty tej zapowiedzi, ale wypada je wymienić.

Prywatność nadal jest bardzo ważna dla Apple

Nowe Apple Intelligence ma działać na kolejnej generacji Apple Foundation Models, przygotowanej we współpracy z Google i modelami Gemini. Modele mają działać zarówno lokalnie na urządzeniu, jak i na serwerach w ramach Private Cloud Compute. Apple mocno podkreśla, że gdy zapytanie obsługuje Private Cloud Compute, nasze dane osobiste nie są przechowywane ani udostępniane Apple lub komukolwiek innemu. Firma zaznacza też, że zewnętrzni eksperci mogą nadal weryfikować te zapewnienia.

Czytaj też: Android podkrada najlepszy pomysł Apple’a. Ta funkcja może oszczędzić sporo nerwów

To ważne, bo Apple Intelligence ma działać w miejscach bardzo nam bliskich — zdjęciach, mailach, wiadomościach, plikach, kalendarzu, danych z domu czy nagraniach z kamer. Im bardziej użyteczna ma być AI, tym więcej kontekstu potrzebuje. A im więcej kontekstu potrzebuje, tym większe znaczenie ma to, gdzie te dane trafiają.

Apple Intelligence robi się codzienne. Ale w Polsce nadal nie po polsku

Nowe funkcje Apple Intelligence mają trafić do użytkowników jesienią wraz z iOS 27, iPadOS 27, macOS 27, watchOS 27 i visionOS 27. Warunek pozostaje jednak ten sam — potrzebne będzie zgodne urządzenie i obsługiwany język. To ważne, bo Apple Intelligence nie jest po prostu jedną funkcją, którą da się włączyć wszędzie tak samo. Dostępność zależy od sprzętu, systemu, regionu, języka i konkretnej funkcji.

Z polskiej perspektywy najważniejsze jest to, że Apple nadal nie wymienia języka polskiego na liście obsługiwanych języków Apple Intelligence. Są tam między innymi angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski, portugalski, japoński, koreański, chiński, niderlandzki, szwedzki, duński, norweski, turecki i wietnamski, ale polskiego jak nie było, tak nie ma. To oznacza, że nawet jeśli część funkcji będzie dostępna po ustawieniu jednego z obsługiwanych języków, nadal nie mówimy o pełnym, naturalnym doświadczeniu dla użytkownika w Polsce.

I to jest dość istotna różnica. Nie chodzi o to, że Apple Intelligence jako takie jest kompletnie odcięte od Polski, tylko o to, że Apple nadal nie daje nam tej technologii w języku, w którym naprawdę korzystamy z telefonu, piszemy wiadomości, tworzymy wydarzenia w kalendarzu, opisujemy zdjęcia, pracujemy na plikach i komunikujemy się z innymi. Przy prostych funkcjach da się to obejść, ale przy funkcjach opartych na kontekście, języku i codziennej komunikacji — już znacznie mniej.

Czytaj też: Test iPhone 17e. To nie jest telefon dla mnie, ale Apple i tak ma tu murowany hit

Niemniej, Apple Intelligence zaczyna wyglądać jak AI, które nie próbuje za wszelką cenę zwracać na siebie uwagi. Ma poprawiać zdjęcia, pilnować stron, porządkować karty, naprawiać hasła, streszczać nagrania z kamer, pomagać w automatyzacjach i wspierać dostępność. To nie są najbardziej widowiskowe zastosowania sztucznej inteligencji, ale właśnie dlatego mogą okazać się najważniejsze. Bo najlepsze AI w systemie nie musi codziennie przypominać, że jest AI. Wystarczy, że robi coś pożytecznego dokładnie w tym momencie, w którym normalnie musielibyśmy zrobić to sami. Ja jestem wielkim fanem tego kierunku — szkoda tylko, że w Polsce pełny sens tej wizji poczujemy dopiero wtedy, gdy Apple Intelligence zacznie mówić naszym językiem.

Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Redaktor prowadzący
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.