Tegoroczny Xbox Games Showcase był dla mnie ciekawszy niż zwykły zestaw zapowiedzi. Po Summer Game Fest i Future Games Show przyszedł pokaz firmy, która nie musi już udowadniać, że ma gry. Musi udowodnić coś trudniejszego, bo to, że Xbox jako marka nadal ma sens. Właśnie tu zaczyna się najciekawszy konflikt, bo Microsoft jednocześnie mówi o “powrocie Xboxa”, pokazuje ekskluzywne Gears of War: E-Day i Clockwork Revolution, ale też przypomina, że Halo: Campaign Evolved, Fable czy State of Decay 3 wychodzą poza własną platformę. Nie był to w żadnym razie kompletnie zły pokaz, ale po jego zakończeniu nadal miałem wrażenie, że Microsoft próbuje pogodzić dwie sprzeczne wizje przyszłości.
Xbox Games Showcase 2026 był pokazem z tezą, ale ta teza dalej zgrzyta
Xbox Games Showcase 2026 odbył się 7 czerwca i został od razu połączony z osobnym Gears of War: E-Day Direct. Microsoft wykorzystał wydarzenie także do świętowania 25-lecia Xboxa, pokazując limitowaną konsolę Xbox Series X25 oraz kontroler X25 w półprzezroczystej zieleni inspirowanej pierwszym Xboxem. Sprzęt ma trafić do wybranych rynków w listopadzie, a pad będzie sprzedawany również osobno.
Czytaj też: Gothic 1 Remake – przedpremierowe wrażenia z gry
Sam pokaz był gęsty i znacznie bardziej konkretny niż wiele poprzednich prezentacji Microsoftu. Były daty premier, gameplaye, powroty starych marek, nowe odsłony znanych serii, dodatki do gier-usług i mocny blok produkcji zewnętrznych. Xbox Wire opisał nawet całe to wydarzenie jako element “powrotu Xboxa”, a najważniejszym komunikatem strategicznym stało się to, że Gears of War: E-Day oraz Clockwork Revolution będą ekskluzywne konsolowo dla Xboxa i nie chodzi o czasową wyłączność. Jednocześnie jednak ten sam pokaz przypomniał, że Halo: Campaign Evolved trafi także na PlayStation, Fable ma ukazać się również na PS5, a State of Decay 3 także nie zostaje wyłącznie w ekosystemie Xboxa. Przez takie decyzje trudno jednoznacznie ocenić, jak Microsoft rozumie dziś ekskluzywność.
Gears of War: E-Day było najważniejszym symbolem tego powrotu
Najbardziej “xboxowym” momentem pokazu był oczywiście Gears of War: E-Day. The Coalition pokazało pierwszy gameplay, a późniejszy Gears of War: E-Day Direct głębiej wszedł w historię, projekt walki i samo założenie prequela. Gra opowiada o Emergence Day, czyli początku katastrofy, która zdefiniowała całą serię. Premiera została zaplanowana na 6 października 2026 roku, a produkcja trafi na Xbox Series X/S, PC, chmurę, Steam i Game Pass Ultimate w dniu premiery. Dostęp do otwartej bety ma ruszyć 6 sierpnia 2026 roku.
Dla mnie Gears of War: E-Day ma zrobić coś, czego nie zrobi sama obietnica Game Passa. Ma przypomnieć, że Xbox był kiedyś kojarzony z konkretną energią, agresją i tożsamością. Gears of War nie było tylko grą o wielkich facetach z karabinami z piłą łańcuchową. Było estetycznym i mechanicznym podpisem epoki Xboksa 360. Ciężkie kroki, przyklejanie się do osłon, brutalny rytm walki, szaro-brązowy świat i poczucie, że Microsoft ma własne blockbustery o tonie innym niż Sony.
E-Day próbuje wrócić do tej pierwotnej siły, ale nie jako remake jedynki. Jest to zresztą sprytniejsze. Prequel pozwala odświeżyć serię bez udawania, że poprzednie części nie istnieją, a jednocześnie daje miejsce na pokazanie Marcusa i Doma przed tym, czym stali się później. Jeśli Microsoft naprawdę chce odbudować argument za kupowaniem Xboxa, Gears jest do tego lepsze niż dowolny slajd o ekosystemie.
Najważniejsza jest jednak ekskluzywność. Po miesiącach rozmów o grach Microsoftu na PlayStation informacja, że Gears of War: E-Day nie trafi na PS5, działa jak świadome postawienie granicy. Nie jestem pewien, czy Microsoft będzie konsekwentny, ale rozumiem, dlaczego musiał to zrobić. Xbox bez ekskluzywnych symboli zaczyna przypominać usługę, nie platformę.
Halo na PlayStation to moment, którego kiedyś nikt by nie wymyślił
Jeszcze ciekawszy kontrast daje Halo: Campaign Evolved. Halo Studios potwierdziło premierę gry na 28 lipca 2026 roku, z maksymalnie pięciodniowym wcześniejszym dostępem od 23 lipca. Gra trafi na Xboxa, Steam i PlayStation, a jednocześnie będzie dostępna pierwszego dnia w Game Pass Ultimate oraz PC Game Pass. Pokazany trailer przedstawił Operation: Meteorite, czyli trzy nowe misje z Master Chiefem i sierżantem Johnsonem, rozgrywające się przed wydarzeniami z Halo: Combat Evolved.
Tutaj naprawdę trudno nie zatrzymać się przy symbolice. Halo było dla Xboxa tym, czym Mario jest dla Nintendo. Oczywiście skala kulturowa jest inna, ale funkcja była podobna. Była to bowiem marka założycielska, twarz platformy, argument sprzętowy i tożsamościowy. Halo na PlayStation brzmi jak coś, co jeszcze kilkanaście lat temu nadawałoby się do żartu na forum. Teraz jest po prostu częścią strategii.
Nie twierdzę, że to zła decyzja biznesowa. Microsoft ma racjonalne powody, żeby sprzedawać wielkie marki szerzej, zwłaszcza jeśli produkcja wysokobudżetowych gier staje się coraz droższa. Mam jednak wrażenie, że właśnie tutaj widać największą cenę tej strategii. Jeśli Gears of War: E-Day ma mówić “kup Xboxa, bo tutaj dzieją się rzeczy ważne”, to Halo: Campaign Evolved mówi coś przeciwnego, bo to, że “nawet największa świętość może wyjść poza Xboxa”.
To pęknięcie w samym centrum marki.
Fable dostało nową datę, ale Microsoft nadal sprzedaje obietnicę bardziej niż pewność
Fable wróci 23 lutego 2027 roku, a kupujący edycję Premium mają dostać wcześniejszy dostęp od 18 lutego. Nowy trailer przedstawił Isabel, bohaterkę z tragiczną przeszłością, graną przez Hayley Atwell, a także zasugerował powrót Jacka of Blades. Gra ma trafić na Xboxa, PC i PlayStation 5.
Fable jest dla mnie jednym z najtrudniejszych projektów Microsoftu do ocenienia. Playground Games potrafi robić gry dopieszczone technologicznie, ale Fable nie jest Forzą z mieczem. Jest to seria, która żyła osobliwym brytyjskim humorem, bajkowością podszytą złośliwością i obietnicą reagującego świata. W trailerach wygląda to bardzo dobrze, ale Fable zawsze było czymś więcej niż zbiorem ładnych scen z Albionu.
Mam też wrażenie, że Microsoft bardzo długo trzymał tę grę w stanie “jeszcze trochę, zaraz pokażemy więcej”. Data premiery pomaga, ale nie kończy pytań. Czy to będzie RPG z charakterem, czy prestiżowa gra akcji w kostiumie Fable? Czy humor będzie naturalny, czy chłodno wykalkulowany? Czy system wyborów będzie czymś więcej niż dekoracją? Fable nie musi być wielkim otwartym światem z masą znaczników. Musi być światem, który reaguje tak, żeby gracz poczuł, że Albion żyje.
W tym sensie Fable jest bardzo xboxowe, ale jednocześnie nie jest już wyłącznie xboxowe. Znów prowadzi to do tego samego problemu, bo tego, że Microsoft chce mieć marki-symboliczne, ale coraz częściej sprzedaje je jak produkty ponadplatformowe.
Clockwork Revolution wygląda jak BioShock Infinite dla ludzi, którzy chcą konsekwencji
Clockwork Revolution wróciło z nowym materiałem, a Microsoft potwierdził, że będzie to ekskluzywna gra konsolowa dla Xboxa, z premierą planowaną na 2027 rok. inXile pokazało reaktywne steampunkowe RPG o manipulowaniu czasem, gangu Rotten Row Hooligans, Lady Ironwood i świecie, w którym decyzje z przeszłości mają odbijać się na teraźniejszości.
Gra wygląda świetnie na trailerze. Ma styl, tempo, groteskę, broń, przepych i steampunkową teatralność, która od razu przyciąga oko. Jednak jednocześnie obietnica “twoje decyzje zmieniają świat” jest jedną z najbardziej nadużywanych obietnic w historii RPG-ów. Jeśli Clockwork Revolution dowiezie sensowną reaktywność otoczenia, to Microsoft może dostać autorskie RPG z mocną tożsamością, nie kolejną odsłonę starej marki. Xbox potrzebuje zaś ewidentnie nie tylko powrotów, ale też nowych filarów. Gears, Halo i Fable dają historię. Clockwork Revolution może tę przyszłość dać.
Senua i State of Decay 3 pokazują, że Xbox nie chce mieć jednego typu gry
Ninja Theory zaskoczyło zapowiedzią Senua, czyli nowej gry akcji-przygody osadzonej w uniwersum Hellblade. Akcja ma rozgrywać się po wydarzeniach z Hellblade II, a sama Senua zostaje uwięziona pomiędzy życiem i śmiercią, w wizji czyśćca pełnej walki, bossów i zagadek percepcyjnych. Premiera została zaplanowana na 2027 rok.
To jest ryzykowny kierunek, bo Hellblade działało najlepiej wtedy, gdy było ciasne, skupione i psychologicznie ciężkie. Nowa Senua wygląda bardziej akcyjnie, co może przyciągnąć większą publiczność, ale może też rozmyć to, co wyróżniało serię. Nie skreślam tego pomysłu, bo Ninja Theory potrafi budować atmosferę lepiej niż większość studiów Microsoftu, ale mam nadzieję, że “więcej walki” nie zastąpi napięcia, które wynikało z samej konstrukcji doświadczenia.
State of Decay 3 wreszcie dostało pierwszy gameplay trailer i ogłoszenie, że ma trafić na rynek w 2027 roku. Undead Labs ponownie stawia na przetrwanie społeczności w otwartym świecie, rozbudowę osad, zagrożenie plagą i kooperację do czterech graczy. Tutaj akurat Xbox ma coś, czego Sony nigdy nie próbowało robić w ten sam sposób – symulator przetrwania społeczności, a nie tylko filmową grę o zombie. State of Decay zawsze było trochę pokraczne, ale miało bardzo dobry rdzeń. Jeśli trójka wreszcie ubierze ten rdzeń w odpowiednią jakość wykonania, to będzie ciekawie.
Persona 6 na pokazie Xboxa mówi więcej o rynku niż o samym Xboxie
Jednym z największych zaskoczeń pokazu było Persona 6. Atlus pokazał krótki teaser, bez daty premiery, ale z potwierdzeniem, że gra trafi na Xboxa, PlayStation 5 i PC. Jednocześnie Persona 4 Revival dostała datę premiery 18 lutego 2027 roku, a Microsoft potwierdził obecność obu gier w ekosystemie Xboxa, z Game Passem i Xbox Play Anywhere w komunikacji dotyczącej pokazu.
Nie chodzi tylko o to, że Persona 6 istnieje. Jest to oczywiście ważne samo w sobie, bo seria po sukcesie Persony 5 wyszła daleko poza dawną niszę. Ciekawsze jest jednak to, że taki teaser pojawia się na pokazie Xboxa. Jeszcze nie tak dawno Xbox był dla wielu fanów japońskich RPG-ów platformą drugiego albo trzeciego wyboru. Microsoft przez lata próbował to zmienić, często niezgrabnie, ale konsekwentnie.
Persona 6 na Xbox Showcase nie oznacza, że Xbox nagle stał się domem japońskich RPG-ów. Oznacza raczej, że rynek stał się znacznie mniej plemienny niż kiedyś. Gry, które dawniej automatycznie kojarzyłyby się z PlayStation, dziś są elementem szerszej walki o subskrypcje, dostępność i widoczność. To kolejny przykład, że tradycyjna wojna konsolowa coraz mniej pasuje do rzeczywistości, nawet jeśli gracze nadal lubią jej język.
Spyro, Castlevania i Metro 2039 udowodniły, że nostalgia nadal jest walutą przyszłości
Xbox Showcase miał też mocny blok partnerów. Spyro: A Realm Beyond to pierwsza zupełnie nowa gra ze Spyro od prawie dwóch dekad. Toys for Bob zapowiada nowy świat, swobodne latanie, eksplorację i powrót Toma Kenny’ego do roli Spyro, a premiera została wyznaczona na wiosnę 2027 roku.
Castlevania: Belmont’s Curse ma trafić na rynek 15 października 2026 roku. Projekt powstaje przy udziale Konami, Evil Empire i Motion Twin, czyli zespołów kojarzonych z Dead Cells, ale Microsoft podkreśla, że nie mówimy o roguelike’u. Akcja rozgrywa się 23 lata po Castlevania: Dracula’s Curse z 1989 roku i skupia się na Rose Belmont, córce Trevora.
Metro 2039 dostało pierwszy gameplay trailer i okno premiery na luty 2027 roku. Materiał pokazany na Xbox Showcase wraca do postapokaliptycznej Moskwy, łącząc survival, skradanie, przemoc i horror, a także przedstawia postać Fuhrer Huntera.
Call of Duty, Doom i Minecraft Dungeons II przypomniały, że Xbox jest też maszyną do utrzymywania graczy
Call of Duty: Modern Warfare 4 pokazało nowy tryb DMZ, czyli extractionowe doświadczenie, w którym gracze samotnie lub w drużynie trafiają do strefy konfliktu, odzyskują technologię, walczą, negocjują, zdradzają i próbują wydostać się z łupem. Sama gra ma zadebiutować 23 października 2026 roku.
Czytaj też: Gothic wraca. Tłumaczę dlaczego to najtrudniejszy remake gry w historii
Doom: The Dark Ages dostanie rozszerzenie Revelations już 7 lipca 2026 roku. Nowa kampania ma dorzucić kolejne poziomy, demony, zagadki i Chain Spear, czyli włócznię rozszerzającą mobilność oraz brutalność walki.
Minecraft Dungeons II zadebiutuje 29 września 2026 roku i ma zaoferować nowe krainy, przeciwników, przedmioty oraz większą personalizację postaci.
Te trzy zapowiedzi nie muszą być najbardziej ekscytujące dla każdego, ale są bardzo ważne dla zrozumienia Xboxa. Microsoft nie buduje już wyłącznie katalogu premier. Buduje przepływ uwagi. Call of Duty ma trzymać masową publiczność, Doom ma utrzymywać entuzjastów brutalnej akcji, Minecraft Dungeons II ma pracować na markę rodzinną i kooperacyjną. Do tego dochodzą dodatki do Age of Empires IV, The Elder Scrolls Online, Fallout 76, Microsoft Flight Simulator 2024 i Sea of Thieves.
Xbox Games Showcase 2026 był pełen sprzeczności
Gears of War: E-Day wygląda jak prawdziwy powrót jednej z największych marek Xboxa. Halo: Campaign Evolved może odświeżyć klasykę dla nowego pokolenia, nawet jeśli jego obecność na PlayStation ma ogromny ciężar symboliczny. Fable dostało datę premiery, Clockwork Revolution wreszcie pokazało więcej charakteru, Persona 6 była mocnym zaskoczeniem, a Spyro, Castlevania i Metro 2039 dały pokazowi różnorodność. Tyle że najlepsze podsumowanie tego wydarzenia nie brzmi “Xbox wrócił”, bo teraz Xbox próbuje wrócić, ale nie chce porzucić modelu, który sam zbudował. Chce mieć ekskluzywne symbole i multiplatformowe przychody. Chce sprzedawać konsole i być wszędzie. Chce mówić językiem starej wojny konsolowej, ale działać według nowych zasad rynku.

Czytaj też: Mam problem z Wiedźmin Pieśni Przeszłości. Geralt wróci w bardzo dziwnym stylu
Jeśli Gears of War: E-Day dowiezie, a Clockwork Revolution okaże się czymś więcej, to wtedy Microsoft może odzyskać część dawnej pewności siebie. Jednak jeśli “powrót Xboxa” ma być czymś więcej niż hasłem, to firma musi wreszcie jasno powiedzieć graczom, po co właściwie mają wybierać Xboxa, skoro coraz więcej Xboxa jest już poza Xboxem.
Czego z kolei tam zabrakło? W moich oczach tylko mojej niezależnej gry DIGSITE ZERO, którą rozwijam w pojedynkę i którą możecie już dodawać do listy życzeń na Steam.

