Nowy robot Isaac 1 od Weave Robotics sugeruje, że być może domowy robot przyszłości nie musi udawać człowieka tak dokładnie, jak się nam wydawało. Ten sprzęt powstał specjalnie do prac, których większość ludzi nie uważa za trudne, ale za uporczywie męczące. Według producenta maszyna ma obsługiwać dwa główne tryby pracy – Laundry Flow i Daily Reset. W praktyce oznacza to zbieranie brudnych ubrań, przenoszenie załadowanych koszy, składanie odzieży i odkładanie jej na miejsce, a także codzienne “resetowanie” pokojów przez ścielenie łóżek, poprawianie poduszek i koców oraz odkładanie zabawek, butów oraz drobnego bałaganu na właściwe miejsce.


Co ciekawe, protoplasta robota Isaac 1, czyli Isaac 0 był jeszcze urządzeniem stacjonarnym, skupionym głównie na składaniu ubrań. Isaac 1 dostaje zaś koła, dwa ramiona, kamery, percepcję zbudowaną wokół sztucznej inteligencji i możliwość poruszania się po domu, więc przestaje być jednofunkcyjną maszyną przy stole. Zaczyna przypominać usługę porządkową zamkniętą w sprzęcie, który codziennie ma doprowadzić mieszkanie do stanu “da się tu żyć”.
Koła zamiast nóg mogą być najlepszą decyzją, ale ta autonomia…
Isaac 1 porusza się na zmotoryzowanej bazie kołowej, a jego teleskopowy korpus zmienia wysokość od około 91 cm do około 175 cm. Producent podaje też podstawę o wymiarach mniej więcej 52 x 56 cm, pionowy zasięg około 203 cm i poziomy zasięg około 97 cm. Do tego dochodzi 8 godzin pracy na akumulatorze i około 2 godziny ładowania. W mieszkaniu, gdzie robot ma podjechać do łóżka, kosza na pranie albo kanapy, stabilność może być cenniejsza niż teatralna “ludzkość” ruchu. Dostrzegli to nie tylko projektanci Isaac 1, bo podobny zwrot widać przy Pantherze od UniX AI, gdzie również połączyli humanoidalną funkcję ramion z praktyczną platformą mobilną zamiast upierać się przy nogach za wszelką cenę.
Czytaj też: Dotykowy ekran wygląda przy tym jak relikt. Roboty dostaną skórę, a my wyświetlacze rodem z filmów
Weave Robotics twierdzi, że Isaac 1 działa autonomicznie domyślnie, ale w trudniejszych przypadkach może przełączyć się na zdalną pomoc człowieka. Operator ma wtedy dokończyć zadanie przez obraz z kamer, po czym kontrola wraca do systemu autonomicznego. Producent opisuje to jako sposób na gwarantowane wykonanie zadań, a nie jako podstawowy tryb działania robota. Niby spoko, bo przecież technologia nie jest ciągle na tyle zaawansowana, aby powierzyć wszystko systemowi, ale nie lekceważyłbym jednak tutaj problemu prywatności. Robot domowy z kamerami nie jest odkurzaczem automatycznym z mapą salonu. Taki sprzęt widzi łóżka, ubrania, dziecięce pokoje, prywatny bałagan i naszą codzienność, której nie pokazujemy nawet znajomym.

Coś więc czuję, że teleoperacja może być dla części klientów barierą, bo oznacza potencjalne zdalne zaglądanie do domu w trakcie rozwiązywania trudnych zadań. Z drugiej strony Isaac 1 ma fizycznie wyłączać kamery, gdy nie są używane, a Weave mocno podkreśla prywatność w projekcie urządzenia. Mnie to jednak nie przekonuje.
Robot domowy jako usługa, nie tylko sprzęt
Najbardziej przyszłościowy element Isaac 1 nie siedzi w jego ramionach czy kołach, lecz w modelu działania. Robot ma być stale aktualizowany, rozwijać nowe umiejętności przez oprogramowanie i korzystać z hybrydowej autonomii. W świecie smartfonów i komputerów brzmi to normalnie, ale w robotyce fizycznej konsekwencje są dużo większe. Aktualizacja nie zmienia tylko interfejsu. Może sprawić, że ta sama maszyna zacznie inaczej chwytać ubrania, lepiej rozpoznawać przedmioty albo sprawniej planować kolejność sprzątania.
Czytaj też: Klasyk z klasy robotniczej dostał serce z przyszłości. Nowy Escort zawstydza niejedno Porsche

Podobny temat przewija się przy sklepie z aplikacjami dla robotów, gdzie robot przestaje być zamkniętym urządzeniem jednej funkcji, a zaczyna przypominać platformę na umiejętności. W tym sensie Isaac 1 nie jest tylko maszyną do prania i łóżek. Jest pierwszą wersją domowego ciała dla AI, które ma uczyć się fizycznego świata nie z tekstu, lecz z kontaktu z bałaganem.
Widać tu też szerszy trend, o którym pisałem już przy Atlasie uczącym się pracy bardziej ludzkiej niż widowiskowej oraz przy testach SeeLight S1 w gospodarstwach domowych. Robotyka przestaje kręcić się wyłącznie wokół pytania “czy maszyna potrafi wykonać efektowny ruch?”. Coraz częściej liczy się to, czy potrafi wykonać nudne zadanie w nieidealnym środowisku, wiele razy z rzędu, bez robienia problemu domownikom.
Cena sprowadza futurystyczny sen na ziemię
Isaac 1 kosztuje 7999 dolarów albo 449 dolarów miesięcznie w subskrypcji. Rezerwacja wymaga zwrotnego depozytu 250 dolarów, a przy zakupie z góry pojawia się też opcjonalne członkostwo premium za 99 dolarów miesięcznie. Dostawy mają ruszyć w Kalifornii jesienią 2026 roku, a szersza dostępność w USA ma pojawić się w 2027 roku. Daje to mniej więcej 30 tys. zł za zakup, około 1680 zł miesięcznie w subskrypcji, około 940 zł depozytu i około 370 zł miesięcznie za opcjonalny pakiet premium.

Czytaj też: Robot dostał skórę, która czuje nacisk i temperaturę
Trudno więc udawać, że mówimy o sprzęcie dla przeciętnego domu. Isaac 1 jest raczej tym, czym były pierwsze drogie roboty sprzątające, telewizory OLED albo samochody elektryczne z górnej półki – pokazem kierunku, który dopiero później może spłynąć niżej. Cena jest wysoka, ale w robotyce domowej i tak zaczyna wyglądać jak próba zejścia z absurdalnego pułapu. Nie chodzi więc o to, że jutro wszyscy kupimy sobie mechanicznego pomocnika. Bardziej o to, że branża zaczyna testować model sprzedaży, serwisu i odpowiedzialności za robota w realnym domu.

Szczerze jednak mówiąc, jeśli widzicie w tym robocie rozwiązanie Waszych problemów, to zastanówcie się, aby na pewno czy wydatek 7999 dolarów jest warty tego, żeby nauczyć się nie rozrzucać butów czy ubrań, niczym kilkuletnie dziecko albo zbuntowany nastolatek.
Źródła: Weave Robotics

