Steam Deck poprawiony o 31,8% tam, gdzie bolało najbardziej. Bez wymiany sprzętu

Niespodziewanie granie na handheldach firmy Valve (i nie tylko) może zyskać na komforcie. Wszystko przez łatkę do Linuxa, na którym bazuje system SteamOS, będący jednym z wyróżników Steam Decka właśnie.
Steam Deck
Steam Deck

Od lat producenci sprzętu próbują przekonać nas, że o jakości grania decyduje przede wszystkim średnia liczba klatek na sekundę. Tyle że gra może osiągać przeciętnie 60 FPS, a jednocześnie regularnie irytować krótkimi przycięciami. W praktyce właśnie takie szarpnięcia odczuwamy często bardziej niż różnicę między 55 a 60 klatkami. Na handheldach problem jest jeszcze bardziej skomplikowany, bo procesor i układ graficzny muszą dzielić się ograniczonym budżetem energii. Nie wystarczy więc kazać sprzętowi działać szybciej. Trzeba jeszcze dopilnować, żeby przyspieszał dokładnie wtedy, kiedy gra rzeczywiście tego potrzebuje. Nowy potencjalny patch dla jądra Linuxa pokazuje, że Steam Deck nie zawsze robił to prawidłowo.

Procesor Steam Decka zwalniał wtedy, kiedy nie powinien

David Vernet, programista jądra Linux pracujący w firmie Meta, zaproponował poprawkę o nazwie epp_boost. Rozwiązuje ona problem związany ze sterownikiem AMD P-State i trybem EPP, który pozwala procesorowi wybierać kompromis między wydajnością a oszczędzaniem energii.

Czytaj też: Taki ma być Wiedźmin 1 Remake. Gracze wyrazili swoje pragnienia

Podczas gry główny wątek może na moment zatrzymać się, czekając chociażby na układ graficzny. System interpretuje taką krótką przerwę jako spadek obciążenia i obniża częstotliwość rdzenia. Problem w tym, że chwilę później gra ponownie może potrzebować pełnej wydajności, ale procesor zaczyna pracę z niższym taktowaniem. Efektem może być jedna zbyt długo generowana klatka, czyli krótkie, ale zauważalne przycięcie.

W benchmarku Civilization VI jeden z rdzeni Steam Decka był zajęty przez 98 procent czasu, a mimo tego jego medianowe taktowanie wynosiło tylko 2,43 GHz. Maksymalnie układ może osiągać 3,5 GHz. Mocy więc nie brakowało. System po prostu nie korzystał z niej wystarczająco szybko.

epp_boost reaguje tylko na zajęte rdzenie. Efekt powala

Najprościej byłoby przełączyć cały procesor w tryb maksymalnej wydajności, ale w handheldzie oznaczałoby to większe zużycie energii i ograniczenie mocy dostępnej dla grafiki. Steam Deck musi przecież podzielić maksymalnie 15 watów między CPU i GPU. epp_boost działa więc osobno dla każdego rdzenia. Co 10 milisekund sprawdza jego obciążenie. Jeśli rdzeń jest zajęty w przynajmniej 50 procentach, tymczasowo przełącza go na profil wydajności. Gdy przez 300 milisekund aktywność pozostaje niska, wraca do zwykłej polityki oszczędzania energii. Ta poprawka nie próbuje więc stale zwiększać poboru mocy, lecz reaguje tylko tam, gdzie aktualnie występuje rzeczywiste obciążenie.

Czytaj też: Praktycznie każdy gracz na to czekał. Remastery nadchodzą, a ja ciągle nie mogę zdzierżyć Fallouta 4

W teście na Steam Decku LCD medianowe taktowanie aktywnego rdzenia wzrosło z 2,43 do 3,5 GHz. Wynik 1% low poprawił się aż o 31,8 procent, a czas generowania klatek w 99. percentylu zmniejszył się o 4,1 procent. Średnia liczba klatek na sekundę pozostała bez zmian, więc to nie oznacza, że Steam Deck stał się nagle o jedną trzecią wydajniejszy. Poprawiła się stabilność najwolniejszych klatek, czyli tych, które odpowiadają za odczuwalne przycięcia. Dwie gry mogą osiągać średnio 60 FPS, ale ta z wyższym 1% low będzie sprawiała wrażenie zauważalnie płynniejszej.

Stanowi to podobny przypadek jak przy VRR w ekranach handheldów. Sama średnia nie mówi całej prawdy. Liczy się również regularność dostarczania kolejnych klatek.

Nie jest to jeszcze gotowa aktualizacja Steam Decka

Patch ma status RFC, czyli jest dopiero propozycją przekazaną do dyskusji. Nie przeszedł pełnej recenzji i nie trafił jeszcze do oficjalnego jądra Linuxa ani SteamOS. Wynik pochodzi też z jednego benchmarku, uruchomionego na jednym modelu Steam Decka, a nie z całych dziesiątek gier. Najwięcej mogą zyskać gry ograniczane przez procesor i korzystające intensywnie z jednego lub kilku wątków. W produkcjach, w których wąskim gardłem pozostaje grafika, różnica może być znacznie mniejsza.

Czytaj też: Wiedźmin robi to lepiej od Dawnwalkera

oplus_1048576

Nie znamy również pełnego wpływu poprawki na zużycie energii, temperaturę oraz czas pracy na akumulatorze. Mechanizm wydaje się rozsądny, ale wymaga znacznie szerszych testów. Jest to ważne, bo Steam Deck od dawna przegrywa surową wydajnością z nowszymi handheldami. Nadal pokazuje jednak, że w tym segmencie nie liczy się wyłącznie najmocniejsze APU. Równie ważne jest odpowiednie zarządzanie energią, sterownikami i samym systemem operacyjnym. Pisałem już o tym przy porównaniu PC, konsoli i handhelda w 2026 roku. Przenośny sprzęt nie musi wygrywać benchmarków, jeśli potrafi zapewnić stabilną rozgrywkę przy rozsądnym poborze energii.

epp_boost nie dodaje Steam Deckowi nowych rdzeni, nie zwiększa limitu mocy i nie wymaga wymiany urządzenia. Próbuje jedynie lepiej wykorzystać wydajność, która od początku znajdowała się w procesorze. Sam kierunek jest więc bardzo obiecujący. Czasem sprzęt nie potrzebuje bowiem mocniejszego procesora. Potrzebuje systemu, który przestanie zwalniać go w najgorszym możliwym momencie.

Źródła: TweakTown, patch epp_boost, Phoronix

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.