Jeszcze kilkanaście lat temu wojskowy dron miał przede wszystkim patrzeć. Krążył nad wyznaczonym obszarem, przesyłał obraz do centrum dowodzenia, a decyzję o ataku realizował już ktoś inny – samolot, śmigłowiec, artyleria albo oddział znajdujący się bliżej celu. Właśnie dlatego najnowszy pokaz chińskiego KVD002 jest ciekawy, bo ten bezzałogowiec należący do Wojsk Lądowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej wykrył niewielką jednostkę nawodną, śledził ją, a następnie przeprowadził atak rakietowy. Tak oto rozpoznanie i uderzenie zamknęły się w jednej maszynie oraz w rękach jednej załogi.
KVD002 znalazł cel na morzu i sam dostarczył uzbrojenie
Materiał zaprezentowany światu 31 lipca 2026 roku pochodzi z dokumentu “Victory” przygotowanego przez chińską telewizję CCTV na 99. rocznicę utworzenia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. W czasie wspólnych ćwiczeń u południowo-wschodniego wybrzeża Chin najpierw armia wykryła niezidentyfikowany bezzałogowy pojazd nawodny, a następnie do przeprowadzenia uzbrojonego rozpoznania skierowała KVD002. Ten latający dron ostatecznie zaatakował jednostkę pociskiem nadlatującym od góry, a samo nagranie potwierdza trafienie, ale nie pozwala ustalić rzeczywistego poziomu uszkodzeń celu.
Na pierwszy rzut oka nie dzieje się tutaj nic rewolucyjnego. Duże bezzałogowce przenoszą przecież kierowane uzbrojenie od lat, a atakowanie pojazdów czy niewielkich jednostek pływających trudno uznać za technologiczny cud. Sedno tkwi jednak w tym, kto przeprowadził misję. KVD002 nie należy bowiem do chińskich sił powietrznych ani marynarki wojennej. Jest maszyną podporządkowaną wojskom lądowym, które dzięki niej mogą samodzielnie obserwować strefę przybrzeżną, oznaczać cele, przekazywać ich pozycję innym rodzajom sił zbrojnych albo od razu przejść do ataku.
Czytaj też: Superbroń przestała być elitarna. Chiny zrobiły z mniejszego niszczyciela łowcę lotniskowców
Uważam, że właśnie ta organizacyjna zmiana ma większe znaczenie niż samo trafienie celu przez chińskiego drona. Chiny nie odkryły nowego sposobu zatapiania okrętów, ale przekazały kolejnym jednostkom własne narzędzie do zamykania całego łańcucha rozpoznawczo-uderzeniowego. Dowódca wojsk lądowych nie musi już w każdej sytuacji czekać na samolot, okręt czy pocisk wystrzelony przez inną formację. Może wysłać własną maszynę, obejrzeć cel i podjąć próbę jego zniszczenia.
Podobny kierunek widziałem już przy chińskim systemie rojów Atlas, w którym drony rozpoznawcze, maszyny walki elektronicznej i komponent uderzeniowy mają startować w zaprogramowanej kolejności. W obu przypadkach nie chodzi wyłącznie o posiadanie bezzałogowców, lecz o wpisanie ich w większy system, gdzie każdy element dostarcza informacji lub uzbrojenia dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebny. Podobny proces przechodzenia odpowiedzialności widać też przy ukraińskim dronie morskim, który dostarczył na brzeg robota lądowego oraz przy chińskich wielkich bezzałogowcach morskich. Pojedyncza maszyna nie musi już wykonywać wszystkiego. Wystarczy, że potrafi przekazać zadanie kolejnemu elementowi systemu szybciej, niż przeciwnik zdąży zareagować.
KVD002 nie jest małą zabawką z doczepioną rakietą
KVD002 został publicznie pokazany we wrześniu 2023 roku podczas targów China Helicopter Exposition w Tianjinie. Chińskie materiały określały go wtedy jako pierwszy bezzałogowy samolot rozpoznawczo-uderzeniowy przeznaczony specjalnie dla tamtejszych wojsk lądowych. Maszyna ma prowadzić długotrwałą obserwację dużych obszarów, atakować systemy obrony powietrznej, pojazdy opancerzone i umocnienia, a także współpracować ze śmigłowcami bojowymi poprzez dostarczanie danych, wskazywanie celów oraz ocenę sytuacji na polu walki.
Czytaj też: Chiny zbudowały nową klasę okrętu. Połączyły możliwości, o których można było marzyć

Konstrukcja przypomina chińskiego CH-4. Mamy więc duże proste skrzydło, ogon w układzie litery V, śmigło pchające z tyłu kadłuba oraz chowane podwozie. Rozpiętość skrzydeł jest szacowana na około 18 metrów, a napęd ma zapewniać czterocylindrowy silnik tłokowy o mocy około 85 kW. Trzeba jednak zaznaczyć, że Chiny nadal nie ujawniły oficjalnie pełnych danych dotyczących pułapu, zasięgu ani czasu lotu KVD002. Nie powinniśmy więc automatycznie przypisywać mu wszystkich parametrów eksportowego CH-4, nawet jeśli oba płatowce wyraźnie należą do tej samej rodziny konstrukcyjnej.
Pod kadłubem znajduje się stabilizowana głowica optoelektroniczna i termowizyjna. Operator uczestniczący w ćwiczeniu wspomniał o maksymalnie 20-krotnym zbliżeniu obrazu. Maszyna ma także systemy łączności VHF i UHF oraz łącze satelitarne, dzięki któremu może przekazywać obraz, koordynaty i inne dane na większe odległości. W opisach KVD002 pojawia się również radar z syntetyczną aperturą i funkcja wykrywania ruchomych celów, ale na podstawie opublikowanego filmu nie da się potwierdzić, czy wykorzystano je podczas tej konkretnej misji. Uzbrojenie obejmuje między innymi pociski powietrze-ziemia AR-1.
Automat zgubił cel. Człowiek musiał uratować atak
Podczas najnowszego sprawdzianu KVD002 w akcji niewielka jednostka nawodna szybko zmieniała kierunek, a jej sylwetka zaczęła zlewać się na obrazie z falami. Komputer pokładowy nie był w stanie utrzymać pewnego śledzenia i dlatego na trzy minuty przed planowanym atakiem operator Zhao Lichuan przejął sterowanie ręczne. Miał około minuty, aby ustawić bezzałogowiec, utrzymać stabilną wysokość oraz parametry lotu i ponownie przygotować warunki do odpalenia uzbrojenia.
Czytaj też: Pierwszy taki lotniskowiec na świecie. Chiny sprowadziły ostatnią linię obrony pod wodę

W chińskim materiale jest to przedstawione jako dowód wyszkolenia operatora. Dla mnie stanowi jednak również bardzo wygodne przypomnienie, że wojskowa “sztuczna inteligencja” nadal nie jest magicznym obserwatorem, który zawsze odróżni cel od tła. Morze jest wyjątkowo trudnym środowiskiem dla systemów optycznych. Fale zmieniają bowiem kształt, światło odbija się od powierzchni, niewielki obiekt częściowo znika za wodą, a jego gwałtowne manewry utrudniają przewidywanie dalszego ruchu. Nie przekreśla to skuteczności KVD002, bo problem zaczynałby się dopiero wtedy, gdyby operator nie otrzymał czytelnej informacji o utracie śledzenia albo nie zdążył zareagować.
Podobny wniosek pojawiał się już przy pytaniu, czy roboty rzeczywiście przejmą pole walki. Na razie bardziej prawdopodobna wydaje mi się wojna prowadzona wspólnie przez ludzi i algorytmy. Maszyna będzie cierpliwie przeszukiwać obraz, klasyfikować obiekty i pilnować parametrów lotu, ale człowiek nadal pozostanie zabezpieczeniem na wypadek sytuacji, której twórcy oprogramowania nie przewidzieli.

Co mówi trzynaście KVD002?
W materiale CCTV pokazano co najmniej 13 dronów KVD002 ustawionych na niezidentyfikowanym lotnisku w południowych Chinach. Nie wiemy jednak, ile maszyn jest w pełni sprawnych, ile pozostaje dostępnych jednocześnie i jak wygląda ich rzeczywista gotowość operacyjna. Chińskie nagranie jest w końcu materiałem promocyjnym przygotowanym przez państwową telewizję, a nie niezależnym raportem. Najważniejsze jest jednak to, że KVD002 pasuje do szerszej chińskiej strategii, którą widać również przy okręcie typu 076 łączącym desantowiec z lekkim lotniskowcem dla bezzałogowców. Chiny nie rozwijają jednej cudownej broni. Budują wiele różnych platform, które mają obserwować, przekazywać dane, przenosić uzbrojenie i pracować razem w strefie przybrzeżnej.
Źródła: Army Recognition, Global Times, Janes

