Drony FPV, amunicja krążąca, miny, pociski przeciwpancerne i wszechobecne rozpoznanie sprawiają, że pancerz nie może być dziś traktowany jak dodatek, a masa pojazdu coraz częściej przestaje być największym grzechem konstruktorów. Pisałem już o tym przy ochronie pojazdów wojny przyszłości, gdzie coraz ważniejsze staje się zabezpieczenie nie tylko przodu kadłuba, ale również dachu i podwozia. Patrzę zaś teraz na CBWP i widzę, że Polacy ewidentnie wzięli sobie te wszystkie nauki z dzisiejszego pola bitwy do serca.
Borsuk spotkał Kraba i tak powstał CBWP
Huta Stalowa Wola, należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zaprezentowała na MSPO 2026 pełnowymiarowy Ciężki Bojowy Wóz Piechoty, czyli CBWP. Określenie “Borsuk na sterydach” aż ciśnie się na klawiaturę, ale technicznie byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Jest to bowiem zupełnie osobny pojazd, który ma czerpać z podwozia stosowanego w armatohaubicy Krab, a jednocześnie wykorzystuje ZSSW-30, czyli bezzałogową wieżę znaną już z Borsuka oraz Rosomaka.
Czytaj też: Żołnierz wyciągnie samolot z plecaka i przeleci 322 km za linię wroga

Sama idea nie pojawiła się wczoraj. W sierpniu 2023 roku została podpisana umowa ramowa obejmującą nawet 700 ciężkich bojowych wozów piechoty, a rok temu HSW pokazywała jeszcze model konstrukcji pod nazwą Ratel. Tamten wariant był opisywany jako maszyna ważąca około 40 ton, z systemem ostrzegania przed opromieniowaniem laserowym Obra-3, ochroną przed skażeniami i możliwością zastosowania aktywnego systemu ochrony. Przewidywał też dwóch członków załogi i od sześciu do ośmiu żołnierzy desantu, podczas gdy obecny CBWP ma mieścić trzyosobową załogę oraz ośmiu żołnierzy. Widać więc, że projekt nadal ewoluuje.


Ciekawy jest sam “fundament Kraba“. MON już w 2023 roku mówił wprost o wykorzystaniu jego podwozia, ale rodowód tej konstrukcji jest bardziej międzynarodowy, niż może sugerować określenie “polskie podwozie”. Krab i koreański K9 mają wspólne korzenie, a HSW przed laty zaadaptowała koreańską bazę do polskiej armatohaubicy. Dzisiaj ta sama rodzina rozwiązań może stać się podstawą zupełnie innego pojazdu.
Nie zapominajmy też, że umowa ramowa nie oznacza automatycznie zakupu i dostawy 700 seryjnych pojazdów. Do tego potrzebne będą kolejne kontrakty wykonawcze. Mimo wszystko trudno traktować CBWP jak targowy koncept wymyślony tylko po to, aby dobrze prezentował się na stoisku.
ZSSW-30 daje CBWP powody, aby wrogowie się obawiali
Najmniej eksperymentalnym elementem całego pojazdu CBWP jest uzbrojenie i to akurat bardzo dobra wiadomość. ZSSW-30 wykorzystuje armatę automatyczną Bushmaster Mk44S kalibru 30 mm, sprzężony karabin maszynowy 7,62 mm oraz podwójną wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike-LR. System pozwala też dowódcy i operatorowi uzbrojenia niezależnie obserwować teren oraz pracować w trybie “hunter-killer”, w którym jeden członek załogi wyszukuje kolejny cel, gdy drugi zajmuje się już poprzednim.

Polska nie musi teraz równocześnie uczyć się nowego podwozia, nowej wieży, nowego systemu kierowania ogniem i zupełnie nowej logistyki. ZSSW-30 jest już wdrażany na Rosomakach i Borsukach. Podobną logikę opisywałem wcześniej przy pięciu polskich systemach uzbrojenia, które naprawdę zmieniły Wojsko Polskie, bo musimy pamiętać, że wartość rodzimego sprzętu zaczyna rosnąć szczególnie wtedy, gdy kolejne platformy przestają być osobnymi wyspami.
Cięższy BWP ma chronić tam, gdzie Borsuk musi iść na kompromis
Borsuk został zaprojektowany jako pojazd pływający, a taka zdolność zawsze kosztuje. Objawia się niższą masą, większą wypornością i “zablokowaną” przestrzenią, którą można byłoby przeznaczyć na dodatkową ochronę. CBWP idzie w przeciwną stronę. Ma wozić trzyosobową załogę oraz ośmiu żołnierzy desantu i zapewniać im wyższy poziom ochrony podczas współpracy z ciężkimi jednostkami pancernymi.
Czytaj też: Potwór z Malan naprawdę lata. Chiny pokazały maszynę, której nie powinno jeszcze być
Według informacji branżowych przednia część pojazdu ma być projektowana z myślą o odporności na przeciwpancerne pociski 30 x 173 mm z dystansu 500 metrów, co odpowiadałoby poziomowi 6 normy STANAG 4569. Gdyby tego było mało, na CBWP można dokładać reaktywny pancerz Pangolin, a dodatkowo wzmocnić go aktywnym systemem ochrony. Kierunek jest więc jasny – ten pojazd ma móc przyjąć znacznie więcej niż pływający Borsuk, a do tego rozwijać ochronę warstwowo.

Ma to sens w świecie, w którym kolejna tona stali przestaje wystarczać i coraz większe znaczenie zyskują systemy, które nie próbują po prostu wytrzymać trafienia, lecz nie dopuszczają do niego w pierwszej kolejności.
Polska pokazała przyszłość, ale do gotowego kolosa jeszcze daleko
Pokazany na MSPO 2026 pojazd jest wprawdzie pełnowymiarowy, zdolny do jazdy i ma już za sobą pierwsze próby trakcyjne, ale Huta Stalowa Wola oraz PGZ określają go jeszcze jako demonstrator technologii, a nie docelowy prototyp. Właśnie na jego podstawie mają powstać kolejne egzemplarze przeznaczone do znacznie bardziej kompleksowych badań, obejmujących m.in. odporność balistyczną i przeciwminową, niezawodność oraz ostateczną integrację poszczególnych systemów. Innymi słowy, CBWP wyjechał już poza etap makiety, ale do konstrukcji gotowej do produkcji seryjnej ciągle dzieli go sporo pracy.
Czytaj też: Wojsko weszło w nową epokę. Amunicja i paliwo przestają rządzić polem walki
Krab daje doświadczenie z ciężkim podwoziem, programy Borsuka i Rosomaka dostarczyły sprawdzoną wieżę, a HSW próbuje połączyć te elementy w pojazd dla epoki, w której piechota ma dotrzymywać kroku ciężkim jednostkom pancernym. Jeszcze w 2025 roku pisałem o tym jako o elementach nadchodzącej pancernej rewolucji Wojska Polskiego. Dziś ten program ma już znacznie bardziej namacalną formę.

Jeszcze kilka lat temu taki “polski ciężki BWP” był głównie planem na papierze. Dziś stoi już na targach w Kielcach, a do końca tego roku ma powstać jego jeżdżący prototyp.
Źródła: Ministerstwo Obrony Narodowej, Defence Blog, Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia

