Pisałem o tym przy aerodynamicznych kołach ENVE G SES, Ridley Kanzo Fast 2.0 czy Factorze Elara, a teraz Hunt dorzucił do tej układanki coś, co kilka lat temu wyglądałoby wręcz komicznie. Przednią obręcz o szerokości 45 mm.
Kiedyś tyle miała opona. Dziś tyle ma obręcz
Właśnie szerokość nowych Hunt 5AM Gravel Limitless najlepiej pokazuje, jak bardzo zmienił się wyścigowy gravel. Przednia obręcz ma 54 mm głębokości oraz aż 45 mm szerokości zewnętrznej. Tylna jest nieco skromniejsza – 49 mm głębokości i 38 mm szerokości. W obu przypadkach szerokość wewnętrzna wynosi 27 mm, a cały zestaw zaprojektowano przede wszystkim wokół opon 45-50 mm. Co ważne, jeszcze niedawno opona o szerokości 45 mm uchodziła za naprawdę grubą jak na szybkiego gravela. Teraz niemal tyle samo mierzy sama obręcz.
Czytaj też: Wsadzili do roweru kontrolę trakcji rodem z samochodu

Nie jest to jednak szerokość dla samego imponowania liczbą. Problem szerokiej opony na wąskiej obręczy polega na tym, że tworzy ona charakterystyczny profil przypominający nieco żarówkę. Powietrze trafia na szeroką gumę, a następnie musi opłynąć znacznie węższą obręcz, więc przejście nie jest szczególnie łagodne. Poszerzenie obręczy ma sprawić, że opona oraz koło stworzą bardziej spójną aerodynamicznie bryłę.

Właśnie dlatego współczesna pogoń za szybkością nie oznacza już automatycznie zakładania coraz węższych opon. Producenci próbują zrobić coś znacznie ciekawszego – zachować przyczepność, komfort i możliwość jazdy po trudnym terenie, a jednocześnie odzyskać część strat aerodynamicznych.
Hunt nie chciał zrobić tylko kolejnego głębokiego koła
Na rynku można już znaleźć gravelowe obręcze o głębokości przekraczającej 60 mm, więc Hunt mógł po prostu pójść tą samą drogą. Firma wybrała jednak nieco bardziej zbalansowane podejście. Nowe koła mają być nie tylko aerodynamiczne, ale również lekkie, bo w technicznym gravelu ciągłe przyspieszanie, podjazdy i zmiany tempa nadal mają ogromne znaczenie.

Pomóc ma w tym technologia Limitless. Hunt stosuje bardzo szerokie ranty obręczy (aż 9 mm z przodu i 5,5 mm z tyłu), ale część materiału zastępuje lekkim polimerem, zamiast budować całą szerokość wyłącznie z włókna węglowego. Producent przekonuje dodatkowo, że szerokie ranty mają ograniczać ryzyko dobicia i uszkodzenia opony.
Efekt rzeczywiście robi wrażenie. Wariant Ti_UD z karbonowymi szprychami waży według producenta 1317 gramów, a odmiana ze stalowymi 1447 gramów. Przy takich gabarytach trudno nazwać te koła ciężkimi.
Najszybsze? Tutaj zaczynają się ważne gwiazdki
Hunt oczywiście sprawdził nowe koła w tunelu aerodynamicznym i według własnych pomiarów 5AM Gravel Limitless należą do najszybszych zestawów w swojej klasie. Przy oponach o szerokości 50 mm karbonowa wersja osiągnęła najlepszy wynik spośród porównywanych modeli. Problem w tym, że przewaga nad najbliższą konkurencją wyniosła zaledwie 0,21 W, czyli wartość tak małą, że sam producent traktuje ją jako mieszczącą się w granicach błędu pomiarowego. Dopiero porównanie z prostszymi, aluminiowymi kołami pokazało różnicę przekraczającą 13 W.

Czytaj też: Ten elektryczny rower kosztował prawie 19000 zł. Znalazłem go za znacznie mniej
Jeszcze ciekawiej zrobiło się przy oponach 45 mm, gdzie minimalnie lepszy wynik uzyskała tańsza wersja ze stalowymi szprychami. Różnica ponownie była jednak tak niewielka, że trudno wyciągać z niej większe wnioski. W praktyce testy potwierdzają więc przede wszystkim jedno – nowe koła Hunt są bardzo aerodynamiczne. Nie oznacza to jednak, że bezwarunkowo zostawiają całą konkurencję z tyłu. Przy tak dopracowanym sprzęcie walka toczy się już często o ułamki wata, a końcowy wynik zależy również od szerokości opony, konkretnego roweru i warunków testowych.
Za karbonowe szprychy można dopłacić ponad 2000 zł
Dochodzimy wreszcie do ceny, a ta świetnie pokazuje, jak daleko od rekreacyjnych korzeni odjechał wyścigowy gravel. Hunt 5AM Gravel Limitless ze stalowymi szprychami kosztują 1999 funtów, czyli około 10400 zł. Wersja z karbonowymi szprychami startuje od 2449 funtów, co przy obecnym kursie oznacza mniej więcej 12700 zł. Różnica wynosi więc około 2300 zł, a w zamian otrzymujemy przede wszystkim około 130 gramów mniej.
Czy warto? Jeśli pytacie o opłacalność podczas weekendowej jazdy po lesie, odpowiedź chyba znacie. Z drugiej strony mówimy o sprzęcie przeznaczonym dla zawodników oraz ludzi gotowych zapłacić bardzo dużo za marginalne zyski, a w takim świecie kilkaset gramów i pojedyncze waty zawsze znajdą swojego klienta.
Czytaj też: Ten polski e-bike przejedzie 120 km. Najciekawsze jest to, skąd ten rower bierze energię
Najzabawniejsze jest zresztą to, że na tle absolutnie topowych zestawów Hunt nie wygląda nawet szczególnie drogo. Roval Terra Aero CLX czy Cadex MAX GXR potrafią kosztować jeszcze więcej. Doszliśmy więc do momentu, w którym komplet kół za ponad 10000 zł można traktować jako relatywnie atrakcyjną cenowo alternatywę.
Co ciekawe, Hunt już sugeruje, że może przygotować jeszcze głębszą wersję Gravel Limitless. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby dzisiejsze 54 mm głębokości oraz 45 mm szerokości za kilka lat wyglądało całkiem zwyczajnie.
Źródła: Hunt, Cyclingnews, BikeRadar

