W centrum uwagi były dwa roboty — Cyber10 Ultra, który dorzuca do sprzątania element mechanicznej sprawczości, oraz X60 Max Ultra Complete, który ma rozwiązać klasyczny problem sprzątania pod niskimi meblami bez kompromisów w parametrach. Równie blisko potrzeb klientów są także odkurzacze pionowe i stacje opróżniające — i tu Dreame też przywiozło do Las Vegas konkretny pakiet.
Cyber10 Ultra. Robot, który ma radzić sobie z bałaganem, a nie go omijać
Cyber10 Ultra jest tą premierą, która na targach przyciągała wzrok natychmiast, bo zamiast kolejnego podbicia mocy, dostajemy robota z wieloprzegubowym, wysuwanym ramieniem schowanym pod pokrywą. Dreame komunikuje udźwig do 500 g, a cały pomysł jest prosty — robot ma lepiej odnajdywać się w mieszkaniach, w których podłoga nie jest zawsze idealnie pusta. Czyli w prawdziwych mieszkaniach.
Czytaj też: Od sprzątania do ładowania. Dreame pokazuje swój pierwszy powerbank z obsługą Qi2
To ważne rozróżnienie, bo wiele robotów dziś działa świetnie dopóty, dopóki dom jest pod nie dostosowany. Kabel, skarpetka, zabawka czy klapek potrafią wywrócić plan sprzątania albo wymusić omijanie stref. Cyber10 Ultra ma w założeniu ograniczać takie sytuacje, przenosząc drobne rzeczy z trasy sprzątania, zamiast kończyć pracę na półmetku, lub udawać, że problemu nie ma.


Drugi element to stacja dokująca, która pełni rolę magazynu narzędzi. Znajdują się w niej dodatkowe końcówki, między innymi dysza do szczelin i szczotka do listew, a robot potrafi samodzielnie je wymienić, zamontować i użyć w konkretnych miejscach. To przesunięcie myślenia z jednej szczotki i jednego mopa, na dobranie odpowiedniego narzędzia do aktualnego zadania, czyli krawędzi, szczelin czy narożników.


Do tego dochodzą mocne parametry bazowe, które Dreame wiąże z tą konstrukcją. 30 000 Pa deklarowanej siły ssania oraz samooczyszczanie mopów gorącą wodą podgrzaną do 100 stopni Celsjusza. W praktyce to nadal pokaz ambicji bardziej niż gotowa odpowiedź na każdy domowy scenariusz, ale kierunek jest czytelny — robot ma mniej polegać na tym, że my przygotujemy mu idealne warunki, a bardziej sam te warunki sobie organizować.


Seria X60. Ultracienkie roboty bez kompromisów
Jeśli Cyber10 Ultra ma robić efekt wow, to X60 celuje w problem, który jest zwyczajnie codzienny i irytujący — kurz pod niskimi meblami. Dreame mocno podkreśla, że topowa wersja X60 Max Ultra Complete ma zaledwie 7,95 cm wysokości. I jest to poziom, który realnie decyduje o tym, czy robot wjedzie pod kanapę, komodę czy łóżko.



Kluczowe jest to, że Dreame nie próbuje osiągnąć tego efektu przez obcięcie funkcji, tylko przez rozwiązanie VersaLift. W otwartej przestrzeni robot ma działać z pełną nawigacją, a przy wjeździe pod niskie meble chować moduł, żeby zredukować wysokość. Jak wspominałem już wyżej, robot ma około 79,5 mm wysokości ze schowanym modułem, a z podniesionym — około 102,8 mm. Z punktu widzenia użytkownika sama smukłość nie wystarczy, jeśli idzie za nią słabsze sprzątanie. Dlatego Dreame tak mocno eksponuje 35 000 Pa i pokazuje, że niski robot nie musi być kompromisem w mocy. Do tego dochodzą elementy, które zwykle robią różnicę w domu, a nie w tabelce — czyli rozwiązania ograniczające wplątywanie włosów, wykrywanie zabrudzeń oraz automatyka pracy stacji.
Czytaj też: Test Dreame Matrix 10 Ultra – najbardziej elegancki robot sprzątający żongluje mopami
Sama stacja w X60 Max Ultra Complete jest też ważną częścią tej premiery. Pojawia się tu ThermoHub 100°C, czyli czyszczenie mopów gorącą wodą. W praktyce chodzi o to, żeby ograniczać problem brudu i zapachu, który potrafi wracać, gdy mop jest czyszczony niedokładnie albo zbyt chłodno. Jest też deklarowane pokonywanie przeszkód do 8,8 cm, więc niewielkie progi czy grubsze dywany nie będą tu żadnym kłopotem.


Odkurzacze pionowe. V30 z OmniX 2.0 podejmuje realną walkę z włosami
W odkurzaczach pionowych Dreame podkreśla przede wszystkim dwa modele — V30 oraz V20 Pro. Wspólny mianownik to wysuwane ramię robotyczne, które ma umożliwiać precyzyjne sprzątanie przy krawędziach i listwach bez zostawiania martwego pola.



W przypadku V30 najważniejszym dodatkiem jest szczotka OmniX 2.0. Jej zadanie jest proste do zrozumienia i bardzo praktyczne — ma automatycznie dopasowywać się do rodzaju podłogi i jednocześnie zapobiegać wkręcaniu się włosów. To dokładnie ten element, który w mieszkaniu, w którym mamy zwierzaki lub my lub domownicy mamy długie włosy, potrafi decydować o tym, czy odkurzacz jest wygodny, czy po kilku użyciach zaczyna frustrować.
Czytaj też: Dreame idzie na podbój świata audio. Dwa nowe soundbary z Dolby Atmos
V30 to model, który ma być idealnym codziennym narzędziem – szybkim, precyzyjnym przy krawędziach i mniej upierdliwym w ogarnianiu szczotki. I to jest kierunek, który zwykle ma większą wartość niż kolejne procenty mocy w tabelce.


V20 Pro — ten sam cel, inny akcent
V20 Pro idzie w tę samą obietnicę sprzątania do samej krawędzi, również przez wysuwane ramię robotyczne. Różnica jest taka, że obok V30 jest to drugi filar tej idei — rozwiązanie dla tych, którzy chcą przede wszystkim precyzji przy listwach i krawędziach, czyli w miejscach, gdzie najłatwiej zostawić cienki pasek brudu.
Czytaj też: Suszarki Dreame Miracle Pro i Gusto udowodnią ci, że AI ma także i tam miejsce
W praktyce to właśnie takie detale odróżniają po prostu „fajny odkurzacz” od sprzętu, który naprawdę ułatwia życie. Nie chodzi o to, żeby raz na tydzień zrobić pokaz mocy, tylko żeby codzienne sprzątanie było szybsze i bez poprawek.



S50 Station i Z20 Station. Mniej kontaktu z kurzem, więcej automatu
Dreame przy odkurzaczach pionowych idzie również w stronę stacji opróżniających — na CES pojawiły się S50 Station oraz Z20 Station. Skoro automatyczne stacje w robotach sprzątających od lat robią robotę, to w odkurzaczach ręcznych ten sam komfort potrafi być równie istotny.
Czytaj też: Dreame wkracza w świat smart home. Chiński gigant zapowiada ponad 15 nowych linii produktów
W takim układzie odkurzacz pionowy staje się sprzętem, który można używać częściej i chętniej, bo odpada ten najmniej przyjemny etap — opróżnianie pojemnika i kontakt z pyłem. Te dwa modele to idealne uzupełnienie oferty, które automatyzuje usuwanie kurzu i eliminuje konieczność grzebania w zabrudzeniach.




Ogród, basen i dodatki. Dreame poszerza ekosystem
Poza domem, Dreame pokazuje też robot koszący A3 AWD Pro Series, z napędem na cztery koła i deklaracją pracy na nachyleniach do 80 procent, czyli 38,7 stopnia. Są też roboty basenowe serii Z2 z naciskiem na czyszczenie nie tylko dna, ale również trudniejszych fragmentów, takich jak podwodne stopnie.









Czytaj też: Z tym urządzeniem mycie okien stanie się przyjemnością. Poznajcie Dreame C1
Na koniec dochodzą poboczne segmenty — beauty, gdzie pojawiają się między innymi maska LED Chrona i IPL Nova, oraz oczyszczacz AP10 kierowany do domów ze zwierzętami, z naciskiem na wyłapywanie sierści krążącej w powietrzu. To dodatki do głównej historii, ale dobrze pokazują, że Dreame próbuje być marką od całego domu, a nie tylko od podłogi.
