Test JAC JS8 Pro – ile jesteś w stanie wybaczyć za dobrą cenę?

JAC JS8 Pro wygląda trochę jak eksperyment. Auto, które wydaje się pytać – ile jesteś w stanie poświęcić, aby mieć nowe auto z salonu, bardzo duże auto z salonu, efektownie wyglądającego SUV-a, ale w dobrej cenie? To dobry punkt wyjścia do tego, aby opowiedzieć sobie, jakim autem jest JAC JS8 Pro.
...

JAC JS8 Pro wygląda oryginalnie, ale jednocześnie coś przypomina

JAC JS8 Pro to przede wszystkim bardzo duży SUV. Zdecydowanie jeden z większych, jakiego spotkamy na polskich drogach. Ma 4 825 mm długości, 1870 mm szerokości bez lusterek, 1 758 mm wysokości i 2 830 mm rozstawu osi. Czerwony kolor nieco powiększa go optycznie, bo auto w trakcie testów wręcz wyskakiwało z szaro-brudnego otoczenia przełomu zimy i raczkującej wiosny.

JAC JS8 Pro z jednej strony wygląda oryginalnie. Jest tu dużo charakterystycznych elementów, jak ogromny grill z przodu, czy biegnąca nad nim listwa świetlna. Mamy też efektowne przetłoczenia na masce. Same światła, z przodu i z tyłu są bardzo efektowne i po starcie oraz wyłączeniu wyświetlają animację. Jasne, to nie jest poziom świecenia animacji Audi czy Mercedesa, ale wygląda to bardzo ładnie i mocno przyciąga wzrok. Z druiej strony, z przodu JAC JS8 Pro mocno przypomina nową Kię Sorento.

Z boku z kolei budzi skojarzenia ze starszymi generacjami Mitsubishi Outlandera i podobnie jak one, wydaje się zbyt duży w stosunku do felg. 19-calowe obręcze choć ładne, to w połączeniu ze sporym profilem opony i czarnymi nadkolami wydają się nieco za małe do bryły auta. Pochwalić trzeba za to drzwi sięgające samego spodu nadwozia. Dzięki temu po ich otwarciu progi nie brudzą się, co można docenić szczególnie zimą.

Z tyłu mamy drugą listwę świetlną i ładnie wkomponowane światła. Z tej strony, pomimo niezbyt urodziwych atrap wydechu, auto może się podobać. Nie ma tu udziwnień, jest za to masywna sylwetka i wspomniane wcześniej bardzo efektowne animacje świateł.

JAC JS8 Pro to dobrze wyglądające auto, oryginalnie, ale często można się złapać na tym, że coś nam przypomina.

Czytaj też: Test Audi Q3 Sportback e-hybrid – efektownie, ale z niedociągnięciami

JAC JS8 Pro ma wnętrze typowe dla chińskiego auta. To komplement… do czasu

Chińskim auto trzeba zdecydowanie oddać to, że są bardzo efektowne i w środku wyglądają znacznie drożej, niż jest w rzeczywistości. Skórzane fotele, brak błyszczącego plastiku w najczęściej dotykanych miejscach, ładnie wkomponowane ekrany, skórzane obicie drzwi i podłokietników, duży tunel środkowy z głębokimi uchwytami na napoje oraz dyskretne linie podświetlenia. Z opcją zmiany koloru oraz oczywiście obowiązkowym wariantem mrugania w rytm muzyki. Tak, tylko dla chętnych.

W praktyce zaczynają się schody. Przede wszystkim tu nie ma dużo miejsca. JAC JS8 Pro to kolejny chiński SUV, przy którym mamy wrażenie, że nie jest projektowane pod wzrost europejskiego klienta. Przestrzeń między tunelem środkowym, a drzwiami dla osoby od 185 cm jest zwyczajnie ciasna. Co ciekawe, o wiele lepiej jest z tyłu, ale do tego zaraz przejdziemy.

Same fotele są bardzo niewygodne. Tak twardego oparcia można się spodziewać po sportowych, kubełkowych fotelach auta, które JAC JS8 Pro mógłby wozić w bagażniku, a nie po wielkim, rodzinnym SUV-ie. Do tego, ponownie – jak w chińskim SUV-ie, siedzi się wysoko. Kierowca ma możliwość niedużej regulacji wysokości, ale pasażer siedzi kilka centymetrów wyżej. Tu ponownie, przy 185 cm i więcej, wystarczy się lekko wychylić do przodu, żeby mieć czoło dosłownie w miejscu końca przedniej szyby.

Capholdery, choć na pierwszy rzut oka bardzo wygodne, bo głębokie i solidnie trzymają wstawione w nie napoje, okazują się problematyczne. Przy półlitrowej puszce napoju lub dużej kawie, wciśnięcie tego w mocowania wymaga użycia nieco siły, przez co bardzo łatwo jest wszystko rozlać. Być może z czasem uchwyty się nieco wyrobią, a ich chwyt delikatnie się poluzuje i pozostaje mieć nadzieję, że tak faktycznie się stanie.

Do zalet wnętrza zdecydowanie trzeba zaliczyć przyciski i tak, jest tu dużo fizycznych przycisków. W tym sterowanie klimatyzacją, niestety jednostrefową. Trochę nie jak w chińskim aucie. Dla równowagi, niektóre z nich są zrobione dziwnie. Jak zmiana trybów jazdy. Tryb Sport włączamy pokrętłem zmiany kierunku jazdy, ale już do trybu Snow i Eco jest osobny przełącznik. Do tego producent nie przewidział regulacji… głośności. Tak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Regulacja jest dostępna dla kierowcy, który ma od tego przyciski na kierownicy. Poza tym zmianę głośności można odnaleźć na ekranie, w Ustawieniach lub po rozwinięciu belki z góry ekranu. Więc na dobrą sprawę, głośność jest tu w rękach kierowcy.

Czytaj też: Test Audi SQ5 Sportback – wygląda lepiej niż SUV. Czy są tu jakieś inne różnice?

JAC JS8 Pro korzysta ze swoich rozmiarów, czyli zajrzyjmy do tylnych rzędów siedzeń. I bagażnika

JAC JS8 Pro jest dostępny w dwóch wersjach – 6 i 7-osobowej. Nam w udziale przypadła ta druga i o ile można narzekać na miejsce i komfort z przodu, tak z tyłu wypada to znacznie lepiej. W drugim rzędzie siedzeń jest bardzo dużo miejsca. Mamy płaską podłogę, ogrom przestrzeni na nogi i nie mniej nad głową. Możemy regulować nachylenie oparcia i pozycję kanapy-przód tył.

Kanapa jest dzielona w stosunku 60-40 i albo ktoś tego nie przemyślał, albo czegoś nie umieliśmy zrobić. Mianowicie, nie udało nam się całkowicie złożyć oparć. Składała się tylko szersza strona, krótsza uparcie się blokowała.

Regulacja położenia kanapy drugiego rzędu siedzeń jest niezbędna do uzyskania optymalnej przestrzeni w trzecim rzędzie. Więc może zacznijmy od ilustracji. Kanapę ustawiliśmy w taki sposób, aby zachować nieco wolnej przestrzeni na nogi. Wygląda to tak:

Wtedy w trzecim rzędzie mamy coś takiego:

Jak widzimy, dorosła osoba jest w stanie się tu zmieścić. Siedzi się bardzo nisko, wdrapanie się tam wymaga nieco sprawności, ale w trzecim rzędzie da się wozić nie tylko dzieci. Choć raczej to głównie dla najmłodszych rekomendowalibyśmy tę przestrzeń.

Bagażnik jest ogromny. Producent podaje 1 253 litry pojemności i faktycznie, JAC JS8 Pro to bardzo pojemne auto. Przy rozłożonym trzecim rzędzie mówimy o pojemności 418 litrów i choć faktycznie, jest to sporo miejsce jak na trzeci rząd siedzeń, to zdecydowanie jest to raczej cała przestrzeń aż do sufitu. W zasadzie nie ma innej opcji.

Czytaj też: Test Honda Civic – opowiem Ci, dlaczego jest to mój ulubiony samochód

Telefon na kabelku, a głośniki… wymienić?

JAC JS8 Pro ma dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala każdy. W zdecydowanej większości zastosowań trzeba je ocenić bardzo pozytywnie.

Ekran główny wyświetla kolorowy i przyjazny interfejs, co ważne, w języku polskim. Jest on bardzo podobny do tego, co oferują inne chińskie auta, chociaż może nawet nieco łatwiej można się tu połapać w dostępnych opcja, bo też nie ma ich przesadnie dużo. Są tu jednaj dwie dziwne rzeczy. Pierwsza to interfejs klimatyzacji. JAC JS8 Pro ma klimatyzację jednostrefową, ale temperaturę wyświetla tak, jakby strefy były dwie. Być może wynika to z zastosowania interfejsu również w innych, lepiej wyposażonych modelach.

Druga ma związek z interfejsem Android Auto i Apple CarPlay. Te działają wyłącznie przewodowo i to w dodatku przez USB-A, więc warto mieć odpowiedni przewód. Wyjście z interfejsu smartfonu zazwyczaj wymaga wybrania z Menu opcji z logo/ikoną auta. Tutaj trzeba sięgnąć do dziwnaczego pola dotykowego umieszczonego na prawo od ekranu i kliknąć w domek. Ok, dziwne, ale da się do tego przyzwyczaić gdyby nie to, że przyciskj jest umieszczony tak daleko od kierowcy, jak tylko to możliwe. Swoją drogą, porty USB to ciekawy temat, bo z przodu mamy tylko jedno gniazdo USB-A. W drugim rzędzie siedzeń jest USB-A oraz USB-C, a z tyłu ponownie jedno USB-A.

Ekran kierowcy jest bardzo minimalistyczny. Zawiera najważniejsze dane na temat przebiegu trasy, spalania oraz pokazuje animację działania asystentów jazdy oraz monitorowania otoczenia. Co nie zawsze zgadza się z tym otoczenie, choćby pod względem liczby pasów, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu.

Obraz kamer nie jest najwyższej jakości, ale system 360 dobrze spisuje się na co dzień. Daje czytelną, szeroką perspektywę i to zdecydowanie duża zaleta auta. Niestety w momencie robienia zdjęć kamera od strony kierowcy… przestała działać. Przez cały okres testu działało to bez zarzutów, w tym jednym momencie pojawiła się jakaś złośliwość ze strony auta.

Sześć głośników schowanych za niezbyt efektownymi, metalowymi maskownicami to jeden z najsłabszych punktów JAC-a JS8 Pro. Grają fatalnie, bardzo płasko i aż chciałoby się zainwestować w ich wymianę. Na cokolwiek. Nawet jakiś bezprzewodowy, nieduży JBL przyklejony do deski rozdzielczej będzie lepszą opcją.

Czytaj też: Test SEAT Ateca FR. Piękno tkwi w prostocie

JAC JS8 Pro to auto dla osób, które niekoniecznie lubią precyzję prowadzenia

Pod maską… niespodzianka!

JAC JS8 PRO to duży, rodzinny SUV, więc nie spodziewałam się fajerwerków, ale pomimo moich niezbyt wygórowanych oczekiwań, auto mnie rozczarowało. Dlaczego? Już tłumaczę.

Wiedziałam, że dynamiki tutaj nie znajdę – silnik 1,5 l o maksymalnej mocy 175 KM i 300 Nm momentu obrotowego z napędem na przednią oś, rozpędzający się 0-100 km/h w 9,8 s. Szału nie ma, ale nikt nie kupuje tego na tor, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Bardziej zmartwiło mnie to, jak twardy i niewygodny jest fotel kierowcy. Tym, co zmartwiło mnie jeszcze bardziej, jest układ kierowniczy.

Jest lekki i w ogóle, ale jeśli liczyliście chociaż na odrobinę precyzji, muszę Was rozczarować. Możecie sobie jechać miastem i bujać kierownicą nawet o 10° w jedną czy drugą stronę, a auto niespecjalnie się tym przejmie. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale właśnie tak zachowywał się testowany przez nas egzemplarz. Jedynie włączenie trybu sport ratowało sytuację i można było mówić o komunikacji między kierowcą, a autem. Być może znajdą się ludzie, którym to nie przeszkadza, ale osobiście nie przepadam za wiosłowaniem kierownicą co chwila po to, aby zmusić prawie 5-metrowego SUV-a do posłuszeństwa.

Kolejną rzeczą jest ten nieszczęsny napęd. Test odbywał się w drugiej połowie lutego, już po największych opadach i na drogach naprawdę nie było tragedii. Niestety wystarczyła nawet łagodna, ośnieżona górka, aby JAC tańczył w miejscu, uparcie odmawiając współpracy. Na litość boską, nie byłam w stanie zaparkować pod komisem samochodowym, bo jedyne wolne miejsce było na lekkim wzniesieniu! Koła boksowały, autem zarzucało i w efekcie musiałam z tej górki zjechać, nabrać dystansu, wcisnąć gaz aby nabrać rozpędu i dopiero wtedy udało mi się wpakować go na miejsce parkingowe. Dosyć upokarzające doświadczenie.

Na plus na pewno należy zaliczyć system kamer 360°, który pomaga manewrować, system monitorowania martwego pola, siedzi się wysoko, jak to w SUV-ie, ale tak naprawdę nie ma tutaj wiele rzeczy, które można pochwalić, jeżeli mówimy o samym prowadzeniu.

Czytaj też: Test Volkswagen Golf Variant R – sportowe kombi w rozsądnej(?) cenie

Systemy asystujące w JAC JS8 Pro to bardzo ciekawy temat

Kolejny element, który budzi bardzo mieszane uczucia. Prawidłowo działający tempomat adaptacyjny działa tak: ustawiamy prędkość z jaką ma się poruszać auto. Jeżeli radary wychwycą, że zbliża się do pojazdu jadącego wolniej, nasze auto zaczyna zwalniać, dostosowując swoją prędkość do „przeszkody” z przodu i będzie tak sobie jechało, dopóki sami tej przeszkody nie wyprzedzimy. Zwalnianie powinno być płynne, a jeżeli pojazd jadący przed nami zacznie przyspieszać, również nasze auto zacznie to robić, aż do osiągnięcia wyznaczonej przez nas, maksymalnej prędkości.

Bardzo wygodna funkcja, w szczególności na długich trasach. Niestety, w JAC JS8 PRO auto nie zwalnia płynnie. Pomimo tego, że doskonale wie, że zaczyna zbliżać się np. do TIR-a (a przynajmniej sygnalizuje to na ekranie, podająć nawet dostans w metrach), uparcie utrzymuje wyznaczoną przez kierowcę maksymalną prędkość, aby w pewnym momencie zacząć agresywnie wytracać prędkość. Nie ma tutaj żadnych subtelności, żadnej finezji. Jeżeli na trasie coś nas wyprzedzi i zjedzie na nasz pas, JAC również nie będzie zachowywał się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Pomimo tego, że na animacji ekranu kierowcy wyraźnie widać, że pojazd, który nas wyprzedził, jedzie znacznie szybciej niż my i oddala się od nas, nasze auto będzie uparcie hamowało, aby zwiększyć dystans. Jest to bardzo prymitywne rozwiązanie – skoro auto samo nam pokazuje, że inny pojazd szybko się od nas oddala, to jego system operacyjny wie, że za chwilę odległość między nami będzie co najmniej wystarczająca, więc po jaką cholerę zwalniamy? Pytanie dla filozofów. Efekt jest taki, że jadąc na ekspresówce/autostradzie będziemy co chwila hamować, bo ktoś śmiał nas wyprzedzić. Bez sensu. Tak samo jak bez sensu jest to, że adaptacyjny tempomat działa tylko do prędkości 140 km/h.

W cenniku JAC-a JS8 Pro znajdziemy informację o obecności systemu ostrzegania o ruchu poprzecznym, kolizji z tyłu, alarmie o zmęczeniu kierowcy i ostrzeganiu o przekroczeniu prędkości, ale… auto tego nie miało. Być może zostało to dodane w późniejszej produkcji, ale zarówno testowy egzemplarz, jak i pierwsze dostępne nie miały m.in. systemu ISA informującego o przekroczeniu prędkości czy alarmu o zmęczeniu kierowcy. Ba, nie było tu nawet systemu eCall do wezwania pomocy w razie wypadku. Jak to możliwe?

Chodzi tu o sprytne obejście przepisów, z czego korzysta też choćby Bestune. Auta są sprzedawane na tzw. dopuszczenie jednostkowe lub indywidualne, bez pełnej unijnej homologacji. Importer może zarejestrować każdy egzemplarez auta na podstawie decyzji administracyunej i sprzedać je klientowi. Jest to możliwe na początku sprzedaży, kiedy jest ona stosunkowo niewielka. Wbrew pozorom, brak niektórych systemów, które głównie irytują kierowcę, może być dla wielu kupujących bardzo dużą zaletą.

Czytaj też: Test Omoda 9 Super Hybrid – chińskie pomysły na polskiego klienta. Czy działają?

Po JAC-u JS8 Pro spodziewaliśmy się wyższego spalania

Zanim przejdziemy do konkretów, warto pamiętać, że nie jest to model zelektryfikowany, więc w mieście musi trochę spalić, na szczęście nie ma tragedii:

Miasto8-8,5 l/100 km
Trasa do 90 km/h (70-90 km/h)7,1 l/100 km
Ekspresówka (tempomat 120 km/h)7,4 l/100 km
Autostrada (tempomat 140 km/h)8,5 l/100 km

Jak widzicie, JAC JS8 PRO znacznie lepiej czuje się w trasie, więc jeżeli nie skazujecie się na jazdę w zatłoczonych metropoliach zbyt często, będziecie zadowoleni z jego spalania. Co warto zaznaczyć, w przeciwieństwie do wielu innych chińskich aut, tutaj mamy normalny dostęp do danych o spalaniu z opcją łatwego zresetowania wskaźników zużycia. Z perspektywy naszej pracy to bardzo dobra wiadomość.

Czytaj też: Chery Tiggo 7 vs Tiggo 8 – który lepszy dla polskiego klienta?

JAC JS8 Pro kusi ceną

JS8 PRO może kosztować 137 900 zł lub 139 900 zł (roczniki 2025 mogą być 10 000 zł tańsze), w zależności od tego, czy zdecydujecie się na wersję 6-osobową, czy 7-osobową. Wyposażenie będzie dokładnie takie samo. Wszystko to, co widzicie na zdjęciach, jest w standardzie. Elektryczna regulacja foteli z przodu z funkcją grzania siedzisk, skórzana tapicerka, dach panoramiczny, jednostrefowa klimatyzacja automatyczna, komplet czujników parkowania, system kamer 360°, monitorowanie martwego pola – to wszystko jest w cenie.

Jak na 2026 rok, nie jest drogo.

Czytaj też: Test Audi A5 Avant e-hybrid – kombi tylko z nazwy

JAC JS8 Pro – decyduje komfort czy portfel?

Chciałabym napisać, że jak na nowe auto za niecałe 140 000 zł, JAC J8S PRO daje radę, niestety jak na mój gust jest tutaj zbyt dużo niedociągnięć. Największe są związane z prowadzeniem, ale mamy też inne, niby mniejsze, ale upierdliwe na co dzień. Przestarzałe złącza USB, konieczność używania kabla do połączenia telefonu z autem, ten nieszczęsny tempomat…. Wszystko zależy oczywiście od Waszch priorytetów i preferencji, ale jeżeli chcecie to auto kupić, udajcie się na dłuższą jazdę testową, porównajcie je z innymi tanimi SUV-ami. Pewnie nie będą tak ładne, ale możliwe, że bardziej przyjazne w obsłudze.

Ostatecznie możecie stanąć przed wyborem – auto słabiej wyposażone, ale wygodniejsze lub dobrze wyposażone, ale niekoniecznie tak komfrotowe, jak może się wydawać.

Napisane przez

Arkadiusz Dziermański

Zdjęcia, korekta
Pisaniem w Internecie zajmuję się od 2009 roku. Zaczynałem od testów telefonów na Telepolis.pl, gdzie rozpocząłem stałą pracę w 2013 roku. Z czasem szeroko pojęta telekomunikacja stała się równie wciągająca co telefony, a rozwój technologii sprawił, że do urządzeń mobilnych dołączył też inny sprzęt elektroniczny. Dzisiaj moje biurko zasypuje każdy rodzaj sprzętu, a o sieci 5G mogę mówić obudzony w środku nocy. Od 2019 roku śledzę i opisuję ruchy antykomórkowe w Polsce i na świecie. Poziom wylewanego przez nie hejtu świadczy o tym, że robię to dobrze. Na przestrzeni ostatnich lat moje teksty pojawiały się na łamach serwisów GamingSociety, Gry-Online i PCWorld.pl, a od 2020 roku jestem związany z WhatNext.pl, gdzie jestem zastępcą redaktora naczelnego. Życie prywatne łączę z zawodowym, interesując się nowymi technologiami, ale nie pogardzę dobrą muzyką, serialem, grami komputerowymi czy sportem.