Jedna mała zmiana zdradziła wielki cel Chin. Ten okręt ma zniknąć z sonarów

Chiny zmniejszyły jeden element okrętu, a Stany Zjednoczone mogą mieć przez to jeden wielki problem. Tajemnicą nie jest bowiem, że współczesne maszyny do prowadzenia wojny coraz częściej zdradzają swoje prawdziwe ambicje nie przez to, co konstruktorzy do niej dodali, lecz przez elementy, których udało im się pozbyć. Innymi słowy, to kolejny rozdział moich obserwacji chińskich okrętów podwodnych, a w tym Typu 093, który tym razem skręca w kierunku czegoś, co coraz rzadziej widujemy na ulicach miast – kiosku. Jednak tu nie o taki kiosk chodzi.
Chiny Jin Typ 094

Chiny Jin Typ 094

Mniejsza antena, schowany wlot powietrza, wygładzony kadłub czy uzbrojenie ukryte wewnątrz maszyny to tylko pozornie drobne zmiany. Są jednak arcyważne i to zwłaszcza w przypadku okrętów podwodnych, bo w nich każdy fragment wystający ponad opływowy kadłub zaburza przepływ wody, zwiększa opór i generuje turbulencje, które mogą zdradzić jednostkę przed pasywnym sonarem przeciwnika. Czasami więc największym osiągnięciem nie jest dodanie nowej broni, a sprawienie, aby wielki, atomowy okręt pozostawiał po sobie jeszcze mniej śladów.

Chiński okręt ma około 120 metrów długości, ale uwagę przyciąga znacznie mniejszy element

Nowe zdjęcia krążące po chińskich mediach społecznościowych mają przedstawiać nieznany dotąd atomowy okręt podwodny marynarki wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Według analityków jednostka mierzy około 120 metrów długości i 10 metrów szerokości, a więc pod względem gabarytów przypomina rozwinięcie uderzeniowych okrętów typu 093, znanych również jako typ Shang. Chiny nie potwierdziły jednak ani oznaczenia okrętu, ani nawet tego, z jakim dokładnie etapem jego budowy lub prób mamy do czynienia.

Czytaj też: Chiny zbudowały nową klasę okrętu. Połączyły możliwości, o których można było marzyć

Na zdjęciach najbardziej interesujący nie jest jednak sam kadłub okrętu, a kiosk, czyli wystająca ponad niego konstrukcja mieszcząca między innymi maszty, peryskopy, anteny i część systemów obserwacyjnych. W tym nowym okręcie kiosk jest tak mały, że na ujęciach wykonywanych z góry niemal zlewa się z resztą kadłuba. Taki projekt komplikuje rozmieszczenie masztów, systemów łączności oraz stanowiska wykorzystywanego podczas pływania na powierzchni. Jeżeli więc konstruktorzy zaakceptowali te ograniczenia, to najpewniej uznali, że zysk hydrodynamiczny i akustyczny jest wart całej reszty problemów.

Kiosk nie jest tylko obudową peryskopu. Pod wodą staje się źródłem hałasu

W uproszczonym wyobrażeniu okręt podwodny powinien przypominać możliwie gładkie wrzeciono. Problem w tym, że musi mieć stery, sensory, włazy, kiosk i cały zestaw elementów niezbędnych do prowadzenia działań bojowych. Każdy z tych dodatków wpływa na sposób, w jaki woda opływa kadłub. Szczególnie problematyczne jest miejsce połączenia kiosku z kadłubem. Powstają tam niestabilne wiry, zaburzenia ciśnienia i turbulentny ślad ciągnący się w stronę rufy. Badania przeprowadzone na modelu DARPA SUBOFF wykazały, że w rejonie podstawy kiosku lokalne wahania ciśnienia mogą wzrosnąć o ponad 300 procent względem gładkiego kadłuba. Nie oznacza to oczywiście, że dokładnie taki sam wynik dotyczy chińskiej konstrukcji, ale dobrze pokazuje skalę problemu, z którym mierzą się projektanci.

Pierwszy brazylijski okręt podwodny z napędem jądrowym, Alberto Alvaro

Mniejszy kiosk oznacza mniejszą powierzchnię oddziałującą z wodą, słabsze zaburzenia przepływu oraz ograniczenie oporu. Okręt może dzięki temu poruszać się sprawniej, zużywać mniej energii przy tej samej prędkości i generować mniej hałasu hydrodynamicznego. Przy powolnym patrolu ważniejszy będzie oczywiście hałas maszyn, pomp, reaktora oraz napędu, ale wraz ze wzrostem prędkości znaczenie przepływu wokół kadłuba zaczyna szybko rosnąć. Właśnie dlatego uważam, że mały kiosk jest czymś więcej niż kosmetyczną poprawką. Stanowi widoczny dowód na to, że Chińczycy zaczęli projektować swoje atomowe okręty nie tylko pod kątem uzbrojenia i zasięgu, ale też coraz bardziej zaawansowanej walki z własnym hałasem.

Czytaj też: Nigdy wcześniej Chiny tego nie zrobiły. Co dokładnie pokazuje ostatni akt państwa?

Oczywiście zdjęcia satelitarne pokazują zewnętrzny kształt jednostki, ale nie mówią nic pewnego o izolacji reaktora, przekładniach, pompach, systemach chłodzenia, konstrukcji wału napędowego czy jakości powłoki anechoicznej. Nowoczesny okręt podwodny nie staje się cichy dzięki jednemu rozwiązaniu. Potrzebuje zawieszonych i izolowanych maszyn, które nie przekazują drgań bezpośrednio na kadłub, odpowiednio zaprojektowanego napędu, powłok pochłaniających fale sonaru oraz rozbudowanych systemów kontroli hałasu. Nawet źle zamocowana pompa może częściowo zniweczyć pracę konstruktorów odpowiedzialnych za hydrodynamikę.

Można więc przypuszczać, że zmniejszeniu kiosku towarzyszą cichsze urządzenia pokładowe, skuteczniejsza izolacja drgań, ulepszone płytki anechoiczne oraz bardziej zaawansowane sonary. Samo zdjęcie tego jednak nie potwierdza. Dla mnie kiosk jest przede wszystkim wskazówką dotyczącą priorytetów programu, a nie gotowym dowodem na osiągnięcie poziomu amerykańskich okrętów Virginia czy Seawolf.

Czy rzeczywiście patrzymy na typ 095?

Nie przekonuje mnie też pochopne wrzucanie nowej jednostki do programu typu 095, określanego również jako typ 09V. Okręt zauważony wcześniej w 2026 roku w stoczni Bohai miał według analiz mierzyć około 110-115 metrów długości, ale aż 12-13 metrów szerokości. Otrzymał również charakterystyczne stery rufowe ułożone w kształt litery X, a jego wyporność w zanurzeniu oszacowano na 9000-10000 ton.

Jednostka z najnowszych zdjęć ma być zaś dłuższa i wyraźnie węższa. Jeżeli pomiary są poprawne, to bardziej prawdopodobne wydaje się daleko idące rozwinięcie rodziny 093 niż ten sam typ 095, który widzieliśmy w lutym. Równie dobrze część rozbieżności może wynikać z jakości fotografii, perspektywy albo niedokładnego oszacowania wymiarów. W chińskich programach okrętowych takie zamieszanie nie jest zresztą niczym dziwnym, a samo wodowanie nie oznacza też konkretnego stopnia gotowości, o czym wspominałem już przy rosnącym tempie budowy chińskich atomowych okrętów podwodnych.

Cichy okręt ma podpłynąć do celu, zanim ktokolwiek zorientuje się, że rozpoczęło się polowanie

Atomowy okręt uderzeniowy nie służy wyłącznie do zatapiania innych jednostek podwodnych. Może śledzić grupy lotniskowcowe, osłaniać własne strategiczne okręty przenoszące pociski balistyczne, prowadzić rozpoznanie, przechwytywać komunikację, zwalczać transportowce oraz atakować cele na lądzie pociskami manewrującymi. Innymi słowy, kluczowa jest w nich możliwość cichego zbliżenia się do celu. Ciężka torpeda lub pocisk przeciwokrętowy ma sens tylko wtedy, kiedy nosiciel znajdzie się w odpowiednim miejscu i nie zostanie wcześniej zmuszony do ucieczki. Im później przeciwnik wykryje taki okręt podwodny, tym mniej czasu pozostanie mu na zmianę kursu, wysłanie śmigłowców, postawienie zapory z boi sonarowych czy skierowanie własnych jednostek do przechwycenia napastnika.

Czytaj też: Pierwszy taki lotniskowiec na świecie. Chiny sprowadziły ostatnią linię obrony pod wodę

Cała sytuacja ma zresztą ciekawy paradoks. Chiny jednocześnie próbują ograniczyć wykrywalność własnych okrętów i rozwijają systemy mające odbierać tę przewagę przeciwnikowi. Niedawno testowały chociażby lotniczy układ elektromagnetyczny do poszukiwania konstrukcji ukrytych pod wodą. Po drugiej stronie trwają dokładnie te same przygotowania. Zachodnie marynarki łączą sonary dziobowe i burtowe, anteny holowane, boje sonarowe, sieci czujników dennych oraz dane z samolotów patrolowych. Widać to m.in. przy zintegrowanym systemie sonarowym Thalesa, który ma budować możliwie pełny akustyczny obraz otoczenia.

Amerykańska odpowiedź opiera się między innymi na atomowych okrętach Virginia, samolotach P-8A Poseidon, śmigłowcach MH-60R Seahawk, sonarach eskortowców i rozproszonych systemach obserwacji. Problem polega na tym, że każda redukcja hałasu chińskiego celu skraca skuteczny zasięg wykrycia i zwiększa obszar, który trzeba przeszukać. W praktyce bowiem nie trzeba więc osiągnąć całkowitej “niewidzialności”. Wystarczy przesunąć moment wykrycia o kilka lub kilkanaście minut, aby zmienić przebieg starcia.

Chińczycy najwyraźniej doszli do etapu, w którym nie próbują już wyłącznie budować atomowych okrętów podwodnych. Zaczynają dopracowywać je w obszarach, które jeszcze niedawno stanowiły domenę kilku najbardziej zaawansowanych marynarek świata. Oczywiście jedna mała zmiana nie sprawi, że stalowy kolos naprawdę zniknie z sonarów. Pokazuje to jednak, że właśnie taki jest tego cel.

Źródła: Army Recognition, Naval News, ArXiv

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.