Mam kolegę, który jest absolutnym ‘freakiem’ na punkcie Formuły 1. Wcale mu się nie dziwię, bo dokumentalna seria o zawodach, którą widziałem kiedyś w serwisie Netflix, potrafi rozbudzić apetyt na to widowisko. Nie spodziewałem się, że podobny ładunek ekscytacji może wywołać Formuła E, bo tu przecież trudno o ten sam poziom doznań dźwiękowych i zapachowych. […]