VW T-Roc i Škoda Karoq

TEST: Škoda Karoq vs Volkswagen T-Roc – czy popularność idzie w parze z technologią?

Zgodnie z raportem przygotowanym przez IBRM Samar, opartym o dane bazy CEPiK, od stycznia do września 2018 roku w pierwszej dziesiątce nowych, rejestrowanych w Polsce aut było aż pięć SUV-ów i crossoverów. Z tego na dwóch czołowych miejscach (pod względem liczby zarejestrowanych aut) uplasowały się dwa modele. Tak, te dwa: Škoda Karoq i Volkswagen T-Roc. Nic zatem dziwnego, że musieliśmy przyjrzeć się obu pojazdom. Co też urzekło w nich kupujących? I ważne dla nas pytanie - czy to auta dla technologicznego geeka?

W skrócie

  • (Karoq) - praktyczne i funkcjonalne wnętrze, spora przestrzeń bagażowa
  • (T-Roc) - nowocześniejszy wygląd, większa dynamika
  • (oba auta) - dobrze działające systemy asystujące
  • (T-roc) - opcjonalny modem LTE potrafił zrywać połączenie z Siecią
  • (Karoq) - bardzo wiele elementów auta testowego do wyłącznie dodatkowo płatne dodatki

Škoda Karoq czy Volkswagen T-Roc? Oba auta mają wiele zalet, a wybór konsumentów uzależniony jest niemal zawsze od indywidualnych preferencji nabywcy. Karoq jest autem praktyczniejszym, ale to za autem VW raczej obejrzą się na drodze. Nowoczesny i praktyczny? Škoda daje radę. Auto dla technologicznego geeka? Tutaj z delikatnym wskazaniem raczej na T-Roca, jednak z zastrzeżeniem, że spośród dwóch testowanych przez nas modeli to właśnie Karoq lepiej łączył się z siecią.

SUV-y nie muszą być piękne, aby być popularne. Moda na duże, dość mocne i możliwie uniwersalne, czyli nadające się zarówno do miasta, jak i w teren auta przyszła do nas z Ameryki. Motoryzacyjny amerykański sen to jednak dość droga impreza, ale potrzeby klientów trzeba realizować. Stąd „crossovery” czy też miejskie SUV-y – pojazdy łączące w istocie cechy nadwozi wielu segmentów. Niby terenówka, niby hatchback, auto miejskie, ale często jeszcze z zacięciem sportowym. Czyżby motoryzacyjny produkt idealny? Przyjrzeliśmy się bliżej żwawemu VW T-Roc i funkcjonalnej Škodzie Karoq. Co różni te auta, a co czyni jej podobnymi? A przede wszystkim, jakie najnowsze rozwiązania techniczne zostały w nich zastosowane. .

Škoda Karoq i VW T-Roc – pierwsze wrażenie

Zacznijmy od lidera, czyli od modelu czeskiej marki. Testowany przez nas najpopularniejszy (najczęściej rejestrowany w pierwszych trzech kwartałach 2018 roku) pojazd to Škoda Karoq. Dostarczony nam do testu egzemplarz z parku prasowego producenta to dokładnie Škoda Karoq 2.0 TDI SCR 110 kW (150 KM) 4×4 z 7-biegową przekładnią automatyczną DSG. Dostarczone auto to model w wersji wyposażeniowej Style.

Škoda Karoq
Škoda Karoq Style – testowy egzemplarz w pełnej krasie

Škoda Karoq Style jednoznacznie skojarzyła mi się z wcześniej przez nas testowanym samochodem Škoda Kodiaq. Gdy oba auta nie stoją obok siebie, oba modele mogą wydawać się bardzo podobne. Oczywiście pomiędzy nimi są wyraźne różnice. Zacznijmy od ceny. W wersji bazowej Škoda Karoq Style z dwulitrowym, 150-konnym silnikiem diesla, z napędem na wszystkie koła  wyceniana jest przez producenta na kwotę 123 900 zł. Oczywiście egzemplarz z parku prasowego został odpowiednio doposażony, co winduje jego cenę do kwoty 172 200 zł. To sporo, ale warto również wspomnieć, że model Karoq w najtańszym wydaniu (w wersji wyposażeniowej Ambition z jednolitrowym silnikiem benzynowym o mocy 85 kW i 6-biegową manualną skrzynią biegów) kosztuje od 90 200 zł.  Cenę testowanego egzemplarza windują głównie komfortowe dodatki, ale też technologiczne rozwiązania. Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego.

Nadwozie Karoqa jest ładnie zaprojektowane, ma naturalne proporcje, nic tu nie razi i nie zaburza równowagi, czy poczucia estetyki. Karoq wydaje mi się nawet bardziej proporcjonalny od Kodiaqa, choć z oczywistych względów jest autem mniejszym i nie występuje w siedmioosobowej wersji. Jednak w stosunku do nadwozia Volkswagena T-Roca, Karoq wydaje się… nudniejszy. To jednak wyłącznie moja subiektywna opinia. Długość nadwozia testowego Karoq Style to 4382 mm, szerokość (razem z lusterkami bocznymi) to 2025 mm, a wysokość 1605 mm. Rozstaw osi w wersji czteronapędowej wynosi 2630 mm, a prześwit 176 mm. Kolor naszego testowego egzemplarza to tzw. brąz magnetic metalizowany i podnosi cenę wyposażenia standardowego wersji Style o 2400 zł. Z kolei 18-calowe obręcze ze stopów lekkich MYTIKAS 7Jx18″ są wyposażeniem standardowym dla testowanej wersji wyposażeniowej. Przednie światła dzienne wykonane są w technice LED, podobnie światła tylne, co jest również standardem. Z tyłu, pod logo umieszczona została kamera cofania, która stanowi część opcjonalnego pakietu wyposażeniowego Comfort dla wersji Style (cena 3400 zł). Dalsze składniki tego pakietu dotyczą już wyposażenia wnętrza, zatem wrócimy do tematu w odpowiednim momencie. Plastikowe nakładki na nadkolach egzemplarza testowego to również opcja (700 zł), za to za elektrycznie sterowane, podgrzewane, składane i automatycznie ściemniające się lusterka boczne z funkcją pamięci nie trzeba już dopłacać. Dopłaty wymaga natomiast zainstalowana w egzemplarzu testowym elektrycznie podgrzewana przednia szyba (900 zł).

Drugi z testowanych przez nas pojazdów to Volkswagen T-Roc. Drugi nie tylko w naszym materiale, ale i na liście najchętniej kupowanych i rejestrowanych w Polsce nowych aut. Model ten w raporcie IBRM Samar uplasował się właśnie za Karoqiem. Auto (choć inny egzemplarz) jest już nam znane, gdyż mieliśmy okazję z niego korzystać podczas naszej akcji Chip Winter Challenge (zainteresowanych odsyłam do stosownego materiału), dlatego nie poświęcimy mu aż tyle miejsca co drugiemu z opisywanych tu pojazdów. Skupimy się raczej na porównywaniu możliwości obu modeli: VW i Škody. Użyczony nam egzemplarz T-Roca był modelem nieco inaczej skonfigurowanym w stosunku do modelu, którym nasza ekipa pokonywała na początku 2018 roku bieszczadzkie bezdroża. Z czym zatem mamy tu do czynienia?

VW T-Roc
VW T-Roc – testowy egzemplarz jak go fabryka stworzyła.

Egzemplarz testowy z logo VW na masce to Volkswagen T-Roc Premium 2.0 TSI 4MOTION 140 kW (190 KM) z automatyczną, również 7-stopniową skrzynią DSG. Również w tym przypadku zacznijmy od ceny. Wersja bazowa VW T-Roc Premium z dwulitrowym, mocnym bo aż 190-konnym, turbodoładowanym silnikiem benzynowym, napędem na cztery koła i z automatem wyceniona jest przez producenta na kwotę 125 090 zł – to trochę więcej niż bazowa wersja testowanego konkurenta marki Škoda. Co ciekawe, T-Roc Premium z takim silnikiem jak w Karoq (czyli TDI 2.0 o mocy 150 KM, z napędem na 4 koła i 7-biegową skrzynią DSG) jest jeszcze droższy, bo jego cena startuje od 133 190 zł. Zatem patrząc tylko na kwoty bazowych modeli, Karoq wypada korzystniej. Oczywiście podobnie jak w przypadku Škody Karoq, dostarczony nam T-Roc został przez producenta stosownie doposażony, co w rezultacie ustawiło cenę egzemplarza testowego na poziomie 154 300 zł. Zauważalnie taniej od testowanego egzemplarza Karoq. Czy różnica będzie widoczna w użyteczności aut? Przekonamy się. Tymczasem spójrzmy na wygląd T-Roca.

Reklama

Gdy porównuję Karoqa i T-Roca, ten drugi wydaje mi się zdecydowanie bardziej awangardowy. T-Roc wyróżnia się wzornictwem, jest bardziej… krzykliwy? Choć raczej w pozytywnym sensie. Oczywiście nie zabraknie ludzi, którzy zobaczą w nim Polo czy Golfa na podwyższonym podwoziu i będą mieli trochę racji. Cóż T-Roc pod względem estetyki to bardziej crossover niż SUV, z kolei Karoq jest bardziej SUV-em niż crossoverem. Mimo zdecydowanie różnego wyglądu, oba mogą się podobać. Jedno co mnie osobiście delikatnie „drażniło” w T-Rocu, to… umiejscowienie tylnej klamki drzwi. Znajduje się ona jakby na tylnym błotniku. Ani w Golfie Sportsvanie, Golfie Variancie (zobacz test, także w wersji R), VW Passacie (zobacz test), VW Arteonie (zobacz test), czy nawet w najnowszym T-Crossie producent nie zdecydował się na taki zabieg. Może jestem dziwny, ale ten element drażnił mnie niczym źle przyszyty guzik w szytej na miarę marynarce.

Fakty są natomiast takie, że T-Roc ma długość 4234 mm, jest zatem od Karoqa krótszy o 148 mm. Blisko 15 cm to spora różnica, na którą składa się przede wszystkim różnica w przestrzeni bagażowej obu aut. Szerokość T-Roca razem z bocznymi lusterkami to 1992 mm (również nieznacznie, ok. 3 cm mniej od Karoqa), a wysokość 1573 mm (z relingami), co jest również wartością o ok. 3 cm mniejszą od auta marki Škoda. Rozstaw osi w aucie VW to 2593 mm (37 mm mniejszy niż w Karoq), ale T-Roc ma za to minimalnie większy prześwit (180 mm w wersji 4Motion). Lakier naszego testowego T-Roca to uwaga Czerwony „Flash” specjalny Czarny, czyli charakterystyczna, dwukolorowa mieszanka, która podnosi cenę auta o 2660 zł. Również duże, 19-calowe felgi Suzuka to wyposażenie opcjonalne za 4840 zł. Podobnie jak w Karoq przednie światła dzienne oraz światła z tyłu to LED-y, przy czym warto zwrócić uwagę na nietypowe umiejscowienie przednich LED-ów. Okalają one zaślepki umieszczone pod reflektorami i pełnią również funkcję kierunkowskazów. Ten zabieg stylistyczny wyróżnia auto na tle innych modeli. Elektrycznie składane lusterka boczne oraz umieszczone w kloszach lusterek (w dolnej ich części) lampy oświetlające otoczenie wokół pojazdu, a także dodatkowe przyciemniane szyby boczne tylne i tylna to opcje wchodzące w skład opcjonalnego pakietu Komfort (3310 zł). Również w T-Rocu znaleźliśmy kamerę cofania, jest ona umieszczona za automatycznie uchylającym się (w razie wrzucenia wstecznego biegu) logo VW na klapie bagażnika. Kamera ta jest składnikiem systemu Rear Assist, stanowiącego opcjonalny dodatek za 940 zł. Zajrzyjmy do wnętrz obu modeli.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.