Test Xiaomi 17T Pro. Xiaomi zrobiło telefon, który wyjątkowo trudno skrytykować

Xiaomi w tym roku wyraźnie przestawiło zegarki — i to nie te w telefonie, tylko mocno zmieniło własny kalendarz premier. Seria T przez lata kojarzyła się raczej z jesienią — z takim momentem, w którym po największych flagowych emocjach producent dorzucał model rozsądniejszy cenowo, ale nadal mocny, efektowny i często bardzo sensowny dla tych, którzy nie chcieli dopłacać do absolutnego topu. Tym razem Xiaomi 17T Pro pojawił się znacznie wcześniej, bo już w maju, a to od razu ustawia go w nieco innym świetle.
Test Xiaomi 17T Pro. Xiaomi zrobiło telefon, który wyjątkowo trudno skrytykować

To nie jest więc smartfon, który w Europie spokojnie domyka rok i próbuje złapać klientów po sezonie największych premier. To telefon, który wychodzi na scenę dużo szybciej i musi udowodnić, że ma sens tu i teraz — w momencie, gdy konkurencja jeszcze rozpycha się w pierwszej połowie roku, a ceny zeszłorocznych flagowców zaczynają robić się naprawdę kuszące. I właśnie dlatego warto do niego podejść z większą ciekawością, niż można było zakładać po samej nazwie serii T.

Bo z jednej strony Xiaomi 17T Pro wygląda bardzo znajomo. Design jest niemal identyczny jak w Xiaomi 15T Pro, konstrukcja nie próbuje redefiniować serii, a patrząc w specyfikację, można dojść do prostego wniosku — nowsza i ulepszona wersja 15T Pro. Z drugiej strony po kilku dniach z tym telefonem coraz trudniej było mi trzymać się tej chłodnej rezerwy. Wiśniowy kolor wygląda świetnie, aparat okazał się zaskakująco mocny, wydajność nie dawała powodów do narzekania, a całość zaczęła układać się w sprzęt, któremu naprawdę niewiele brakuje.

I to jest chyba najważniejsze w Xiaomi 17T Pro. Nie mamy tu rewolucji, której można by poświęcić cały wstęp i tytuł testu. Nie ma jednej funkcji, która zmienia reguły gry. Jest za to smartfon bardzo kompletny, przyjemny w codziennym użyciu i zbudowany tak, żeby po prostu nie irytować. Cena startowa? Wysoka. To trzeba powiedzieć od razu. Tyle że już promocja premierowa mocno poprawiała ten obraz, a znając tempo spadków cen Xiaomi, za chwilę może się okazać, że mówimy o jednym z najrozsądniejszych wyborów w swojej klasie. Ale zacznijmy od początku…

Xiaomi 17T Pro wygląda znajomo. Ale w tym kolorze naprawdę ma charakter

Pierwszy kontakt z Xiaomi 17T Pro nie przynosi zaskoczenia. Jeśli ktoś widział poprzednika, błyskawicznie zrozumie, że Xiaomi nie zdecydowało się tutaj na stylistyczną rewolucję. Bryła, proporcje i ogólne wrażenie są bardzo bliskie Xiaomi 15T Pro, co można potraktować na dwa sposoby. Z jednej strony chciałoby się zobaczyć odważniejszy krok naprzód. Z drugiej — trudno udawać, że ta konstrukcja nagle przestała działać.

To nadal duży, solidny smartfon o płaskiej ramie, wyraźnie zaznaczonej wyspie aparatów i dość eleganckim, technologicznym charakterze. Nie jest przesadnie ekstrawagancki, ale też nie ginie w tłumie. Rama została wykonana ze stopu aluminium, a całość dobrze leży w dłoni i sprawia wrażenie dopracowanej. W praktyce telefon sprawia wrażenie sprzętu z wyższej półki — nie ultraluksusowego, ale zdecydowanie dopracowanego.

Czytaj też: Xiaomi i Leica przypominają, że w zdjęciach chodzi o coś znacznie cenniejszego

Największą robotę robi jednak kolor. Testowany przeze mnie wiśniowy odcień wygląda świetnie, bo dodaje tej dość zachowawczej bryle czegoś, czego często brakuje współczesnym smartfonom — wyczucia. Nie jest krzykliwy, nie wpada w tanią efektowność, ale ma w sobie coś bardziej modowego niż typowo technologicznego. Co ciekawe, podobny kierunek kolorystyczny ma pojawiać się też w przeciekach dotyczących iPhone’a 18 Pro i 18 Pro Max, gdzie mówi się o odcieniu Dark Cherry lub głębokiej czerwieni. To oczywiście nadal plotki, ale sam trend jest ciekawy — ciemna wiśnia może stać się nowym sposobem na elegancki telefon bez uciekania w kolejne odcienie szarości. Kto wie, może to właśnie ten odcień będzie smartfonowy hitem 2026 roku, podobnie jak od zeszłej jesieni jest widoczne ciśnienie na pomarańczowe obudowy smartfonów (które akurat do mnie nie trafiają).

Właśnie w takim wydaniu Xiaomi 17T Pro podoba mi się najbardziej. Bo o ile sama konstrukcja jest bardzo znajoma, o tyle kolor potrafi zmienić jej odbiór. Nagle ten telefon nie wygląda jak kolejna wariacja na temat dużego Androida z mocnym aparatem. Wygląda dojrzalej, cieplej i mniej technicznie — a przy urządzeniu, które nosimy ze sobą cały dzień, takie detale naprawdę mają znaczenie.

Czytaj też: AirDrop przestaje być ekskluzywną zabawką Apple’a. Xiaomi właśnie dołączyło do zabawy

Ekran jest jednym z tych elementów, o których szybko przestajemy myśleć. I bardzo dobrze

Xiaomi 17T Pro ma ekran 6,83 cala o rozdzielczości 2772 × 1280 pikseli, odświeżaniu do 144 Hz, 12-bitowej głębi kolorów, pełnym pokryciu DCI-P3 i jasności szczytowej do 3500 nitów. Do tego dochodzą bardzo wąskie ramki o szerokości 1,29 mm, minimalna jasność na poziomie zaledwie 1 nita i rozwiązania z pakietu Xiaomi Vision Care, w tym certyfikaty TÜV Rheinland związane z ochroną wzroku.  

Wyświetlacz po samym opisie zapowiada się bardzo dobrze, ale ważniejsze jest to, że w codziennym użyciu ten ekran po prostu nie przeszkadza. A to wbrew pozorom duży komplement. Jest jasny, czytelny, płynny i przyjemny dla oka. Nie miałem poczucia, że muszę z nim walczyć w mocniejszym świetle, a wieczorem nie drażnił mnie przesadną jasnością. 144 Hz nadal robi swoje, zwłaszcza przy przewijaniu, pracy w aplikacjach i grach, ale Xiaomi nie próbuje tu sprzedawać płynności jako sztuczki. To po prostu bardzo dobry panel, który pasuje do klasy tego telefonu.

Najbardziej docenia się to w zwykłych sytuacjach. Podczas czytania, przeglądania zdjęć, korzystania z nawigacji, oglądania wideo i pracy na telefonie między jedną rzeczą a drugą. Xiaomi 17T Pro jest duży, więc naturalnie zachęca do konsumpcji treści, ale nie robi tego w sposób nachalny. Ekran jest efektowny, ale nie męczący. A to różnica, która po kilku dniach używania staje się naprawdę ważna.

Czytaj też: Xiaomi 17T może być telefonem do wszystkiego. A obok niego pojawia się cały ekosystem

Wydajność? Jest dokładnie taka, jakiej oczekuję od mocnego Xiaomi

Sercem Xiaomi 17T Pro jest procesor MediaTek Dimensity 9500, wykonany w procesie 3 nm. „Mały ryż” mówi też o architekturze All-Big-Core, systemie chłodzenia Xiaomi 3D IceLoop i wyniku AnTuTu przekraczającym 3 570 000 punktów.  

Nie chcę jednak sprowadzać tego testu do jednego benchmarku, bo w 2026 roku topowe lub prawie topowe smartfony są już na tyle szybkie, że same liczby coraz rzadziej opowiadają pełną historię. Ja też sam wielokrotnie w swoich testach wspominałem, że dużo ważniejsze od wyników wykręcanych w benchmarkach jest to, jak telefon sprawdza się w roli daily drivera. A tu naprawdę jest… nienagannie. Aplikacje otwierają się szybko, przełączanie między nimi jest płynne, animacje nie tną i nawet gry wyraźnie bardziej wymagające niż Pokémon GO nie sprowadzają płynności do poziomu pokazu slajdów.

To jest po prostu szybki smartfon — taki, który nie wymaga od nas cierpliwości. I choć brzmi to banalnie, właśnie ta banalność jest w mocnych telefonach najprzyjemniejsza. Nie zastanawiam się, czy coś zadziała, nie czekam i nie szukam ustawień, które poprawią płynność. Xiaomi 17T Pro robi swoje i w tym sensie jest bardzo komfortowym daily driverem. Zaskakująco wręcz dobrym.

Czytaj też: Xiaomi nie chce kolejnego chatbota. AI w HyperOS 4 ma sam wykonywać zadania za nas

Podczas korzystania z aparatu, nawigacji, aplikacji społecznościowych, edycji zdjęć, grania czy Android Auto telefon zachowuje wysoką kulturę pracy. To nie jest smartfon, który po kilku intensywnych minutach przypomina, że moc ma swoją cenę; a przynajmniej w moim użytkowaniu nie był to problem. Dla porządku i z recenzenckiego obowiązku, poniżej wrzucam standardowy zestaw benchmarków.

3DMark
Geekbench 6 CPU
Geekbench 6 GPU
AnTuTu

Aparat Xiaomi 17T Pro pozytywnie mnie zaskoczył

Największe zaskoczenie w Xiaomi 17T Pro to zdecydowanie aparat. Najnowszy smartfon Xiaomi korzysta z potrójnego zestawu Leica, w którym główną rolę gra 50-megapikselowy aparat z sensorem Light Fusion 950 o rozmiarze 1/1,31 cala, optyczną stabilizacją obrazu i jasnością f/1.67. Obok niego mamy 12-megapikselowy ultraszeroki kąt oraz 50-megapikselowy teleobiektyw 115 mm z optyczną stabilizacją obrazu. I właśnie ten ostatni jest jedną z najważniejszych rzeczy w całym telefonie, bo daje 5-krotny zoom optyczny, który realnie zmienia sposób fotografowania smartfonem.

To nie jest zoom dodany po to, żeby ładnie wyglądał w menu aparatu. 5x w Xiaomi 17T Pro szybko przestaje być ciekawostką, a zaczyna być jednym z tych trybów, do których wraca się coraz częściej. Przydaje się przy detalach architektury, zdjęciach z dalszej perspektywy, portretach robionych z większego dystansu, fotografowaniu przedmiotów, jedzenia, ulicy i wszystkiego, czego nie chcemy łapać szerokim kadrem. Ten obiektyw w dobrych rękach zawęża świat w bardzo przyjemny sposób — usuwa z kadru chaos i pozwala złapać coś bardziej skupionego, eleganckiego i często po prostu ciekawszego.

Czytaj też: Smart Band 11 nadchodzi. Xiaomi nie zamierza rezygnować z opasek i bardzo się z tego cieszę

I właśnie dlatego aparat w Xiaomi 17T Pro zrobił na mnie tak dobre wrażenie, czego — będąc szczerym — kompletnie się nie spodziewałem. Główny sensor jest bardzo solidny, daje zdjęcia szczegółowe, kontrastowe i plastyczne, ale to teleobiektyw z 5-krotnym zoomem optycznym sprawia, że chce się fotografować inaczej. Nie tylko podchodzić bliżej albo szerzej obejmować scenę, ale szukać fragmentów, faktur, światła i dystansu. W dobrym świetle potrafi dać zdjęcia, które wyglądają znacznie bardziej „fotograficznie” niż typowe ujęcia z telefonu.

Xiaomi dorzuca do tego jeszcze bezstratny zoom 10x w jakości optycznej dzięki technologii ISZ oraz zoom SI do 120x. Ten ostatni traktowałbym raczej jako ciekawostkę i pokaz możliwości niż coś, z czego korzysta się codziennie. Dużo ważniejsze jest to, że zakres 5x — i w wielu sytuacjach także 10x — jest naprawdę użyteczny. To on robi największą różnicę w codziennym fotografowaniu.

Najmniej emocji budzi ultraszeroki kąt, chociaż ja bez tego nie potrafię żyć i bardzo się cieszę, że jest tu obecny. To, że budzi najmniej emocji, nie oznacza jednak, że jest zły — jest poprawny, przydatny i dobrze, że jest, ale nie dorównuje głównemu aparatowi ani teleobiektywowi. To nie psuje całego zestawu, raczej jasno ustawia hierarchię — główny aparat i 5-krotny zoom optyczny są tutaj najważniejsze. I to na nich Xiaomi 17T Pro buduje swoją fotograficzną siłę.

Zdjęcia, które możecie oglądać w tym tekście, robiłem głównie w Wiedniu, gdzie premierę miały nowe urządzenia Xiaomi. Większość z nich powstała podczas spaceru zorganizowanego w ramach Master Gathering — spotkania z ambasadorami marki i zawodowymi fotografami, w tym z Krzyśkiem Szlęzakiem, z którym na początku roku nagraliśmy również materiał o Xiaomi 17 Ultra.

To była dobra okazja, żeby nie tylko sprawdzić aparat Xiaomi 17T Pro w praktyce, ale też posłuchać ludzi, którzy patrzą na fotografię mobilną znacznie szerzej niż przez pryzmat automatycznego trybu aparatu. Jedna myśl została mi w głowie najmocniej — kluczem do dobrej fotografii mobilnej jest czasem wyeliminowanie z niej elementu „mobilnej”. Jeśli zaczniemy traktować smartfon jak prawdziwe narzędzie do fotografowania, to właśnie takim narzędziem może się stać.

Czytaj też: Xiaomi idzie w połączenie funkcjonalności i stylu. Smart Band 10 Pro i słuchawki Clip-on debiutują

W podobnym kontekście miałem też okazję uczestniczyć w wydarzeniu Xiaomi Masterclass w Legia Training Center pod Warszawą. Więcej o tym wydarzeniu i o współpracy Xiaomi z Leicą przeczytacie w artykule Matyldy Kondej na Focus.

Wideo i funkcje Leica są czymś więcej niż ozdobą

Xiaomi 17T Pro obsługuje między innymi nagrywanie wideo HDR10+ do 4K 60 kl./s, nagrywanie w formacie Log do 4K 60 kl./s oraz tryb filmowy z teleobiektywem do 4K 60 kl./s. To są funkcje, które dla większości użytkowników będą pewnie tylko ciekawostką, ale dla osób nagrywających telefonem regularnie — będą miały kolosalne znaczenie.

Nie chodzi nawet o to, że każdy nagle zacznie nagrywać w Logu i później kolorować materiał. Bardziej o to, że Xiaomi 17T Pro zostawia przestrzeń na rozwój. Można robić szybkie wideo z ręki, można nagrywać codzienne materiały do social mediów, ale można też potraktować telefon poważniej i spróbować wyciągnąć z niego coś więcej. To ważne, bo smartfon za jednak niemałe pieniądze powinien dawać nie tylko wygodę, ale też pewien zapas możliwości.

Czytaj też: AI poprawiające zdjęcia to już przeżytek. Xiaomi chce, żeby sztuczna inteligencja sama sterowała aparatem

Podoba mi się też kierunek funkcji Leica Live Moment, która zachowuje nie tylko sam moment naciśnięcia migawki, ale również krótką historię przed nim. To jedna z tych funkcji, które brzmią znajomo — użytkownicy iPhone’ów znają podobne rozwiązanie od lat — ale dobrze pasują do obecnego sposobu korzystania z aparatu. Fotografia mobilna coraz częściej nie jest pojedynczą klatką, tylko krótkim wspomnieniem, ruchem, atmosferą. Xiaomi próbuje to ubrać w estetykę Leica i — co ważne — nie brzmi to tu kompletnie sztucznie.

Bateria 7000 mAh w Xiaomi 17T Pro robi różnicę. I to czuć

Jednym z najważniejszych argumentów Xiaomi 17T Pro jest bateria. Mamy tutaj ogniwo krzemowo-węglowe o pojemności 7000 mAh, przewodowe ładowanie HyperCharge 100 W, bezprzewodowe ładowanie 50 W i przewodowe ładowanie zwrotne 22,5 W. Według Xiaomi telefon może naładować się do 100 procent w 48 minut przy ładowaniu przewodowym, a do 50 procent w 42 minuty bezprzewodowo.

To jedna z tych specyfikacji, które w praktyce są ważniejsze niż mogłoby się wydawać. 7000 mAh w telefonie tej klasy daje poczucie kolosalnego bezpieczeństwa. Nie chodzi nawet o bicie rekordów czasu pracy, tylko o komfort psychiczny. O to, że można wyjść z domu, robić zdjęcia, korzystać z map, słuchać muzyki, odpisywać, przeglądać internet, nagrywać coś po drodze i nie patrzeć co chwilę na procenty baterii ani nie martwić się tym, czy mamy ze sobą powerbanka.

Szybkie ładowanie też zmienia sposób korzystania z telefonu. Nawet jeśli nie podłączamy go na długo, krótka sesja przy ładowarce potrafi dać realny zapas energii. W świecie, w którym część producentów nadal traktuje ładowanie jak temat drugorzędny, Xiaomi pozostaje po tej bardziej praktycznej stronie rynku. I bardzo dobrze, bo mocna bateria oraz szybkie ładowanie są jednymi z tych rzeczy, które użytkownik docenia każdego dnia, a nie tylko w dniu zakupu. Co więcej, ładowanie bezprzewodowe o mocy 50 W sprawia, że to jeden z nielicznych telefonów, który może faktycznie wykorzystać moc ładowarek w nowoczesnych chińskich samochodach.

Czytaj też: Recenzja Xiaomi 17 Ultra. Fotograficzna wizytówka całej marki i topowy flagowiec w jednym

HyperOS jest szybki, ale nadal trzeba lubić styl Xiaomi

Xiaomi 17T Pro działa na HyperOS 3 i oferuje cały zestaw funkcji, których można oczekiwać od mocnego smartfona z wyższej półki. Mamy tu między innymi Xiaomi HyperConnect, funkcje AI, Wi-Fi 7, czytnik linii papilarnych w ekranie, głośniki stereo, Dolby Atmos, NFC, podczerwień, Bluetooth 6.0 oraz odporność IP68. Do tego dochodzi integracja z Gemini, Gemini Live i narzędziami kreatywnymi, w tym generowaniem wideo przez Veo 3. Z punktu widzenia specyfikacji nie jest to więc telefon, przy którym trzeba długo szukać braków. Xiaomi dołożyło tu właściwie wszystko, czego oczekujemy od urządzenia aspirującego do klasy niemal flagowej.

Ważniejsze od samej listy funkcji jest jednak to, jak system odnajduje się w codziennym użyciu. W telefonie takim jak Xiaomi 17T Pro HyperOS powinien być przede wszystkim szybki, stabilny i możliwie przezroczysty — i nie chodzi o żadne wizualne skojarzenia z Liquid Glass od Apple. Nie mam na myśli tego, żeby oprogramowanie dominowało nad sprzętem albo co chwilę przypominało nam o kolejnych dodatkach. System ma raczej wspierać to, co w tym modelu najważniejsze — bardzo dobry ekran, mocną baterię, szybkie ładowanie, wysoką wydajność i aparat, który daje sporo frajdy, zwłaszcza przy korzystaniu z 5-krotnego zoomu optycznego.

I pod tym względem Xiaomi 17T Pro wypada naprawdę dobrze. HyperOS działa płynnie, szybko reaguje na polecenia i nie sprawia wrażenia, jakby ograniczał możliwości sprzętu. Przy takim telefonie ważniejsze od kolejnych efektownych haseł są rzeczy bardziej przyziemne — sprawne przełączanie się między aplikacjami, wygodna galeria, szybkie udostępnianie zdjęć, stabilna praca aparatu, dobra łączność i poczucie, że telefon nie przeszkadza nam w robieniu tego, do czego został kupiony.

Nie oznacza to oczywiście, że funkcje AI są tu bez znaczenia. Wręcz przeciwnie — dobrze, że Xiaomi rozwija je w stronę narzędzi, które mogą przydać się w konkretnych sytuacjach, a nie tylko efektownie wyglądać przy pierwszym uruchomieniu. Gemini Live może pomóc przy szybszym wyszukiwaniu informacji i rozmowie z asystentem, narzędzia kreatywne mogą ułatwić pracę ze zdjęciami i wideo, a HyperConnect ma sens zwłaszcza wtedy, gdy korzystamy z większej liczby urządzeń Xiaomi. Najważniejsze jest jednak to, że te dodatki nie przykrywają podstawowego charakteru telefonu. Są wsparciem, a nie głównym powodem, dla którego Xiaomi 17T Pro działa tak dobrze.

Dlatego tym bardziej się cieszę, że Xiaomi nie zapomniało o tych bardziej praktycznych elementach. Wi-Fi 7, głośniki stereo, Dolby Atmos, szybka biometria, rozbudowana łączność i integracja z ekosystemem składają się tu na wrażenie urządzenia kompletnego, a nie wyłącznie efektownego. Xiaomi 17T Pro nie musi mieć statusu absolutnego flagowca, żeby w codziennym użyciu zachowywać się jak sprzęt bardzo dopracowany. I chyba właśnie o to w nim chodzi — nie tylko o to, żeby mieć długą listę funkcji, ale żeby te funkcje naprawdę pracowały na jedno, spójne doświadczenie.

Czytaj też: Pierwsze wrażenia z Xiaomi 17 Ultra i premiera Xiaomi 17. Fotograficzny smartfon czy aparat z funkcjami telefonu?

Cena startowa Xiaomi 17T Pro jest wysoka, ale to nie jest wcale duży problem

Xiaomi 17T Pro wystartował w Polsce w trzech wersjach: 12/256 GB za 3699 zł, 12/512 GB za 3999 zł oraz 12 GB/1 TB za 4499 zł. W ofercie premierowej do wybranych wariantów można było dobrać bezpłatnie hulajnogę Xiaomi Electric Scooter 6 Lite albo robota Xiaomi Vacuum Cleaner G30 Max, czyli urządzenia o rekomendowanej cenie 1499 zł.  

I tu dochodzimy do najtrudniejszego elementu tego testu. Cena startowa Xiaomi 17T Pro jest wysoka. Nie absurdalna, ale wysoka. Zwłaszcza że seria T przez lata przyzwyczaiła nas do myślenia o sobie jako o bardziej rozsądnym wejściu w okolice flagowców. Z drugiej strony oferta premierowa była naprawdę mocna (wariant 12 GB/1 TB po odliczeniu bonusów kosztował w teorii zaledwie 3000 zł), a jeśli historia tej kategorii czegoś nas nauczyła, to tego, że ceny Xiaomi potrafią z czasem spaść do poziomu, przy którym trudno przejść obok nich obojętnie.

I właśnie dlatego Xiaomi 17T Pro najbardziej przekonuje mnie jako telefon, który za moment może stać się świetnym wyborem. Przy cenie startowej trzeba jeszcze chwilę policzyć, porównać i zastanowić się nad konkurencją. Po mocniejszej obniżce robi się z niego sprzęt o bardzo dobrym stosunku ceny do jakości. Bo tutaj naprawdę jest dużo solidnych argumentów — ekran, bateria, ładowanie, wydajność, aparaty, odporność IP68, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, podczerwień i duży zapas pamięci w droższych wersjach.

Czytaj też: Xiaomi się nie zatrzymuje. Tani lokalizator, powerbank ze snów, nowe tablety i wiele więcej!

Xiaomi 17T Pro to zaskakująco dobry smartfon

Xiaomi 17T Pro po prostu działa. Jest szybki, wygodny, ma bardzo dobry ekran, świetną baterię, szybkie ładowanie i aparat, który potrafi pozytywnie zaskoczyć. Nie jest najbardziej ekscytującym smartfonem roku, ale jest jednym z tych, które bardzo łatwo polecić osobie szukającej mocnego Androida bez ewidentnych braków. Najbardziej podoba mi się w nim to, że nie próbuje wygrywać jednym elementem. Nie jest wyłącznie telefonem fotograficznym, gamingowym, biznesowym ani lifestyle’owym dodatkiem. Jest wszystkim po trochu — i w większości tych ról wypada naprawdę dobrze. To smartfon kompletny w tym najbardziej praktycznym sensie tego słowa.

Czy design mógłby być świeższy? Tak. Czy ultraszeroki kąt mógłby być lepszy? Oczywiście. Czy cena startowa mogłaby być niższa? Zdecydowanie. Ale kiedy odkładam te uwagi na bok i patrzę na Xiaomi 17T Pro jako na sprzęt do codziennego życia, trudno mi udawać, że czegoś poważnego mu brakuje. To bardzo przyzwoity smartfon. A właściwie więcej niż przyzwoity — to telefon, który nie musi zachwycać od pierwszej minuty, żeby po kilku dniach okazać się jednym z najbardziej rozsądnych wyborów w swojej klasie.

Xiaomi 17T Pro — specyfikacja techniczna

KoloryBlack
Deep Violet
Deep Blue
RAM i pamięć ROM12 + 256 GB | 12 + 512 GB | 12 + 1 TB
RAM: LPDDR5X 9600 Mb/s
Pamięć ROM: UFS 4.1
WymiaryWysokość: 162,2 mm
Szerokość: 77,5 mm
Grubość: 8,25 mm
Waga: 219 g
ProcesorMediaTek Dimensity 9500
Proces technologiczny 3 nm
Procesor:
1 × C1-Ultra, do 4,21 GHz
3 × C1-Premium, do 3,5 GHz
4 × C1-Pro, do 2,7 GHz
GPU: Mali G1-Ultra
SI: NPU 990
Wyświetlacz6,83-calowy wyświetlacz AMOLED 144 Hz z ochroną wzroku
Corning Gorilla Glass 7i
Rozdzielczość: 1.5K, 2772 × 1280, 447 PPI
Częstotliwość odświeżania: do 144 Hz
Częstotliwość próbkowania dotyku: do 480 Hz, 3500 Hz natychmiastowo
Przestrzeń barw: 100% DCI-P3
Głębia kolorów: 12-bitowa, 68 miliardów kolorów
Jasność: 600 (typ), 2000 (HBM)
Szczytowa jasność: 3500 nitów (UHBM) @APL25%
Ściemnianie DC
Oryginalny kolor PRO | Pro HDR | Technologia mokrego dotyku 2.0 | Xiaomi Vision Care
HDR10+, Dolby Vision
Certyfikat TÜV Rheinland Low Blue Light (rozwiązanie sprzętowe)
Certyfikat TÜV Rheinland Flicker Free
Certyfikat TÜV Rheinland Circadian Friendly
Certyfikat TÜV Rheinland Intelligent Eye Care
Aparat tylnyObiektyw Leica Summilux
VARIO-SUMMILUX 1:1.67-3.0/15-115 ASPH.

Aparat główny Leica 23 mm
50 MP
Light Fusion 950
2,4 μm Super Pixel 4-w-1
f/1,67
OIS
23 mm równoważna odległość ogniskowa

Aparat peryskopowy Leica 115 mm
50 MP
f/3,0
OIS
115 mm równoważna odległość ogniskowa

Aparat ultraszerokokątny Leica 15 mm
12 MP
f/2,2
15 mm równoważna odległość ogniskowa
120° pole widzenia

Funkcje fotografii aparatem tylnym
Dwa style fotograficzne Leica (Leica Authentic look | Leica Vibrant look)
Filtry Leica | Klasyczny dźwięk migawki Leica | Znak wodny Leica
Śledzenie ostrości przy ruchu
Rejestrowanie ruchu
Lightning Burst
Zoom cyfrowy do 120× z funkcją SI Ultra Zoom
HDR
Chwila na żywo
Filmowanie na żywo
Automatyczne wykrywanie scen
Tryb portretowy
System obiektywów Master (23 mm, 28 mm, 35 mm, 46 mm, 75 mm, 115 mm)
Tryb 50 MP (szerokokątny/teleobiektyw)
Super makro
Panorama
Długie naświetlanie
Dokumenty
Fastshot
Tryb Pro
Obsługiwane formaty obrazów: HEIF, JPEG
Obsługa formatu RAW w Trybie Pro

Nagrywanie wideo (aparat tylny)
8K (7680 × 4320) nagrywanie wideo z prędkością 30 kl./s
4K nagrywanie wideo z prędkością 120 kl./s
4K HDR10+ nagrywanie wideo z prędkością 60 kl./s, 30 kl./s
Nagrywanie wideo HDR10+ 1080p (1920 × 1080) z prędkością 30 kl./s, 60 kl./s
Nagrywanie wideo 720p (1280 × 720) z prędkością 30 kl./s
Nagrywanie wideo w trybie Log do 4K z prędkością 30 kl./s, 60 kl./s

Nagrywanie wideo w zwolnionym tempie:
– 720p w 120 kl./s, 240 kl./s, 480 kl./s, 960 kl./s, 1920 kl./s
– 1080p w 120 kl./s, 240 kl./s, 960 kl./s
– 4K w 120 kl./s

Nagrywanie wideo w trybie filmu do 4K z prędkością 60 kl./s
Nagrywanie filmu poklatkowego do 4K z prędkością 30 kl./s
Nagrywanie wideo w trybie nocnym do 4K z prędkością 24 kl./s
Automatyczne wykrywanie scen
ShootSteady
Tryb Pro
Parametry LUT
Potrójny układ mikrofonów
Aparat przedni32 MP aparat do selfie w wyświetlaczu
32 MP
f/2,2
21 mm równoważna odległość ogniskowa
90° pole widzenia

Funkcje fotografii aparatem przednim
HDR
Chwila na żywo
Tryb portretowy
Migawka aktywowana gestem dłoni
Migawka głosowa
Samowyzwalacz selfie
Światło wypełniające

Nagrywanie wideo (aparat przedni)
Nagrywanie wideo 4K (3840 × 2160) HDR10+ z prędkością 30 kl./s
Nagrywanie wideo HDR10+ 1080p (1920 × 1080) z prędkością 30 kl./s, 60 kl./s
Nagrywanie wideo 720p (1280 × 720) z prędkością 30 kl./s
Nagrywanie wideo w zwolnionym tempie do 1080p z prędkością 120 kl./s
Nagrywanie filmu poklatkowego do 4K z prędkością 30 kl./s
Tryb podwójnego wideo
Teleprompter wideo
Bateria i ładowanieBateria krzemowo-węglowa 7000 mAh (typ)
100 W przewodowe HyperCharge
50 W bezprzewodowe Hyper Charge
Obsługuje 100 W PPS
Obsługuje 22,5 W przewodowe ładowanie zwrotne
Obsługuje PD3.0 / PD2.0
Gniazdo ładowania USB-C
Xiaomi HyperAIPisanie SI
Rozpoznawanie mowy SI
Tłumacz SI
Wyszukiwanie SI
Dynamiczne tapety SI
Asystent kreatywności SI
I więcej.
Okrąg do wyszukiwania w Google
Google Gemini
System chłodzeniaXiaomi 3D IceLoop System
ZabezpieczeniaCzujnik linii papilarnych w ekranie
Rozpoznawanie twarzy przy użyciu SI
Sieć i łącznośćDual SIM (nano SIM + nano SIM lub nano SIM + eSIM lub eSIM + eSIM)

Pasma sieciowe
5G: SA: n1/2/3/5/7/8/12/20/25/26/28/34/38/39/40/41/48/66/71/75/77/78
5G: NSA: n1/2/3/5/7/8/20/28/38/40/41/66/71/75/77/78
4G: LTE FDD: B1/2/3/4/5/7/8/12/13/17/18/19/20/25/26/28/32/66/71
4G: LTE TDD: B34/38/39/40/41/42/48
3G: WCDMA: B1/2/4/5/8
2G: GSM: B2/3/5/8

Sieci bezprzewodowe
Obsługa Wi-Fi 7
Obsługuje 2 × 2 MIMO, Wi-Fi Direct
Bluetooth 6.0, Dual Bluetooth
NFCTak
Nawigacja i pozycjonowanieGPS: L1+L5 | GLONASS: G1 | Beidou: B1I + B1C + B2a + B2b | Galileo: E1 + E5a + E5b | NavIC: L5 | QZSS: L1+L5
A-GPS pomocnicze pozycjonowanie | sieć bezprzewodowa | sieć danych
Odtwarzanie audio i wideoPodwójne głośniki stereofoniczne
Dolby Atmos, Hi-Res i Hi-Res Wireless
Obsługuje formaty audio: MP3, FLAC, APE, AAC, OGG, WAV, AMR, AWB
Obsługuje formaty wideo: MP4, MKV, WEBM, 3GP, TS
Obsługuje wyświetlacz HDR podczas odtwarzania materiałów wideo w HDR10, HDR10+ oraz Dolby Vision
Odporność na zachlapania, wodę i kurzIP68
CzujnikiCzujnik zbliżeniowy | czujnik światła otoczenia | akcelerometr | żyroskop | kompas elektroniczny | emiter podczerwieni | czujnik migotania | silnik wibracyjny w osi X | czujnik temperatury barwowej
System operacyjnyXiaomi HyperOS 3
Zawartość opakowaniaSmartfon / przewód USB typu C / kluczyk do wyjmowania karty SIM / etui ochronne / informacje o bezpieczeństwie / skrócona instrukcja obsługi i karta gwarancyjna / pochłaniacz wilgoci
Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Redaktor prowadzący
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.