TEST: 9 najlepszych plecaków do miasta

Jak bardzo mężczyźni nie śmialiby się z żartów o tym, co mieści się w damskiej torebce, prawda jest taka, że sami lubią mieć przy sobie całkiem dużo różnych rzeczy. Osobiście uważam, że nie ma na noszenie tych różności lepszego sposobu, niż dobry plecak. Zebrałem i gruntownie przetestowałem 10 z nich, żeby móc wam powiedzieć, który jest najlepszy.

Thule Paramount 29l:

Był mroźny, ciemny wieczór gdzieś w dalekiej Szwecji, ale w barze, w którym pracownicy biura projektowego firmy Thule odpoczywali po całym dniu ciężkiej pracy, atmosfera z każdym kubkiem korzennego wina robiła się cieplejsza. Nikt dziś nie pamięta, która była godzina, kiedy ktoś zaproponował zakład o to, komu uda się zaprojektować dziwniejszy plecak. Dość, że mogę wam przedstawić dzieło zwycięzcy: oto Thule Paramount 29l.

Wysoki i szeroki, po załadowaniu ma kształt prostopadłościanu ze spłaszczonym górnym końcem. Co ciekawe, dno ma kształt kwadratu, podczas gdy zapinana na suwak górna ściana komory to raczej półkole – to pozwoli wam wyobrazić sobie formę całego plecaka. Zastanawiacie się, czemu napisałem o zapięciu na zamek błyskawiczny, skoro na zdjęciach widać wyraźnie klapę? Otóż główna komora Paramount 29l jest zapinana na zamek, a następnie dodatkowo przykrywana zapinaną na klamry klapą.

Thule Paramount 29

Taki projekt ma kilka znaczących zalet. Klapa to dodatkowa ochrona zawartości plecaka przed deszczem, utrudnienie dostępu złodziejom do znajdujących się pod spodem przedziałów i kieszeni, a także miejsce na kolejne kieszenie na drobiazgi. Są też oczywiście i wady. Nie tylko złodzieje mają z powodu klapy utrudniony dostęp do zawartości plecaka, a jej waga nie pozostaje obojętna dla wagi całości.

System nośny

Wygodne, starannie profilowane szelki wykonane są w perforowanej pianki pokrytej sztywną siatką, dzięki czemu są wytrzymałe, lekkie i oddychające. Amortyzowany pas piersiowy ma regulowane położenie, jednak jest to regulacja skokowa, do wykonania której potrzeba dwóch rąk i chwili czasu sam na sam z plecakiem. Najlepiej zdjętym.

Plecy zostały zaprojektowane tak, że ich usztywniona pianką część opiera się raczej na środku pleców użytkownika, a nie tak jak w wielu konkurencyjnych konstrukcjach na łopatkach bokach grzbietu. Uważam taką konfigurację za gorszą do noszenia cięższego ładunku, ale ten plecak mimo nominalnie dużej pojemności ewidentnie nie jest do tego przeznaczony, więc problem nie istnieje.

Wielki plus należy się projektantowi Thule Paramount 29l za wykonane z wytrzymałego i w pełni wodoodpornego tworzywa dno plecaka. Jeśli masz taką fantazję, możesz bez obaw postawić go choćby i w błotnistej kałuży. Wszystko co masz w środku będzie bezpieczne, a potem bez problemu i bez śladu pozbędziesz się błota.

Wszyty na górze klapy, tuż przy szelkach uchwyt transportowy z podwójnej taśmy jest wygodny, podobnie jak drugi, umieszczony na lewym boku, umożliwiający noszenie plecaka jak teczki.

Jeśli jeździsz na rowerze po zmroku i chciałbyś być lepiej widoczny, albo po prostu jesteś rozsądnym i odpowiedzialnym pieszym, możesz zamocować na plecaku światło pozycyjne. W Thule Paramount służą do tego ukryte w rozcięciu przedniej kieszeni trzy poprzeczne paski z tworzywa sztucznego. Kiedy z nich nie korzystamy stają się niewidoczne i nie przeszkadzają.

Doskonale przemyślane są też klamry do zapinania klapy: jedna część każdej z nich jest umocowana do materiału niemal na sztywno, co pozwala nie tylko otwierać (to da się zrobić z niemal każdym fastexem), ale także zamykać je jedną ręką. Poza tym, częściowo ukryte pod materiałem klamry wyglądają oryginalnie.

Następny cieszący oko i poprawiający ergonomię drobiazg to zakończenia suwaków na zamkach błyskawicznych. Wszystkie są wyposażone w wykonane z twardego tworzywa sztucznego bardzo wygodne uchwyty o wyrafinowanych kształtach, z wytłoczonym logo firmy… Kto bogatemu zabroni?

Wnętrze

Tu dopiero robi się ciekawie! Komora główna Thule Paramount 29l jest dostępna na dwa sposoby: od góry, przez schowaną pod klapą, zamykaną na zamek mini-klapę, oraz także zaopatrzone w suwak pionowe rozcięcie biegnące z góry na dół przez cały lewy bok plecaka. Dwa sposoby to lepiej, niż jeden, prawda? Prawda, jednak w tym przypadku żaden z nich nie sprawdza się w praktyce. Górne dno komory jest – jak pisałem w pierwszych akapitach – mniejsze niż podstawa plecaka i na dodatek zaokrąglone. Zbyt ciasne, żeby wygodnie wkładać i wyjmować większe, zwłaszcza kanciaste rzeczy. Sytuacje pogarsza fakt, że ostatnie 5-8 centymetrów komory to swego rodzaju miękki komin, który ma przykry zwyczaj zapadać się pod ciężarem swoim i klapy, tym bardziej utrudniając korzystanie. Mało? W środku komory znajduje się wyściełana, usztywniona kieszeń na notebooka lub tablet. Została ona zabezpieczona od góry zapinaną na rzepy patką, operowanie którą w wąskim otworze powoduje, że na usta cisną się słowa, których nie wypada używać w eleganckim towarzystwie.

Na kieszeni naszyta jest jeszcze jedna, mniejsza kieszonka, na mniejszy tablet albo czytnik ebooków. Dostęp przez rozcięcie boczne jest wygodniejszy, ale wciąż daleki od komfortowego. Podłużny otwór jest duży, ale też nie najlepiej nadaje się do pakowania.

Z tyłu, przy plecach, znajduje się jeszcze zamykana na zamek w kształcie litery L (otwarcie obejmuje górę i lewy bok plecaka) komora na laptopa. Tak, kolejna. Jest świetnie zabezpieczona, ale zaskakująco mała. Mimo że Paramount 29l to jeden z najpojemniejszych plecaków w teście, do jego komory na notebooka nie mieści się komputer przenośny z ekranem 15″.

Pozostałe kieszenie sprawiają, że ton wypowiedzi zmienia się diametralnie. Jest ich dużo, są zróżnicowane i wygodne w użyciu. Z przodu na dole jest płaska kieszeń idealna na książkę albo notes, wyżej usztywniona mini-komora idealna na okulary i inne wrażliwe na zgniecenie przedmioty – szeroko otwierana, z dodatkowym podziałem w środku. Za nimi znajduje się duża kieszeń z organizerem (tu zaskakujący minus, nie ma kieszonki na długopis), też pozwalająca na wygodny dostęp do swojej zawartości. Ostatnia, bardzo duża kieszeń znajduje się w klapie i dobrze sprawdza się w roli kieszeni szybkiego dostępu, na wszystko to, co trzeba mieć pod ręką.

PODSUMOWANIE: Thule Paramount 29l

Plecak o jednej z największych w moim teście pojemności, który jednak jest skonstruowany w taki sposób, że może pomieścić mniej, niż wiele teoretycznie mniejszych plecaków. Jego komora główna to ergonomiczny koszmar. Ma dwie kieszenie na laptopa – obie zbyt małe, żeby zmieścił się w nich typowy notebook z ekranem 15″. Jego twórca musiał być podczas projektowania albo szalony, albo zakochany – co w sumie na jedno wychodzi. Szkoda, bo po bardzo dopracowanych kieszeniach czy sprawiających wrażenie gruntownie przemyślanych detalach konstrukcji, takich jak wodoodporne dno, ukryte mocowania na światełka czy nadające się do obsługi jedną ręką klamry widać, że zasadniczo jest też bardzo zdolny.
Czy napisałem, że do tego wszystkiego to najdroższy plecak w zestawieniu, ponad trzy razy droższy od najtańszego i kosztujący o ponad 100 zł więcej, niż następny w kolejności? Jeśli nie, to dlatego że nie chciałem kopać leżącego.

Skrócona specyfikacja:

Thule Paramount 29l
Pojemność: 29l
Waga: 1,08 kg
Wymiary: 51,1x31x26,9 cm
Cena: 649 zł

SPIS TREŚCI (na skróty):
Wstęp, co to jest EDC, jak testowaliśmy? >>
Test Dicota Backpack Active XL >>
Test Helikon-Tex Raider >>
Test Helikon-tex EDC Pack >>
Test Thule Paramount 29l >> [TU JESTEŚ]
Test Thule Subterra 23 >>
Test TNF Kabyte >>
Test TNF Recon >>
Test Victorinox Rolltop laptop Backpack >>
Test Wenger Carbon 17″ Macbook Pro Backpack >>
Podsumowanie, tabela z danymi, Jaki plecak wybrać? >>

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.