Pierwszy adres e-mail, najczęściej zakładany jeszcze w czasach nastoletnich, miał brzmieć fajnie. Wybieraliśmy więc wybierając jakiś świetnie brzmiący pseudonim, ulubioną postać z gry, filmu, albo po prostu losowy ciąg znaków, który w tamtym momencie wydawał się szczytem buntu i oryginalności. Wszystko było dobrze, podawało się go wszędzie, podpinając pod niego subskrypcje, banki, aplikacje. Aż przyszła […]